mg70 pisze: ↑16 sty 2021, 15:06
Cześć,
W jaki sposób pokonujecie strome ośnieżone/oblodzone wzniesienia?
Jaki tryb wybieracie np. snow, offroad (w snow nie działa asystent zjazdu)?
Czy wyłączacie na takich podjazdach ESP?
Czy pozostajecie na automacie czy przechodzicie na manual?
Aż takich stromych podjazdów jak piszesz dalej, to u mnie nie mam, ale kilka mniejszych jest, także samochodu z automatem i 4x4, ale doświadczenie z ruszaniem na śliskim / ośnieżonym już tak. Napiszę więc Ci co wiem na ten temat z własnego wieloletniego zimowego doświadczenia.
Pierwsza podstawowa zasada, to po pierwsze nie gazujesz, jak robi większość, bo to tylko pogarsza sytuację jeszcze bardziej wyślizgując podłoże także dla innych jadących za Tobą, a nic nie daje - jedynka, a co najwyżej, jak już uda Ci się trochę rozpędzić bez poślizgu, to dwójka. Oczywiście nie wyłączasz ESP, ponieważ jest ono sprzężone z systemem przeciwdziałania buksowaniu kół podczas ruszania, więc mieliłbyś kołami w miejscu, nawet z 4x4. W razie jednak zerwania przyczepności automat może mieć tendencje do wrzucania wyższego biegu, więc na ten krótki czas przeszedłbym na tryb ręczny i jedynka, ewentualnie po rozpędzeniu dwójka. Najważniejsze, z moich obserwacji oraz własnej praktyki, jest jednak to, że trzeba starać się zjechać na mniej śliską cześć jezdni, poza wyślizgane ślady, czyli maksymalnie na pobocze lub jeżeli jest taka możliwość jak najbliżej środka, ponieważ tam z reguły podłoże jest o wiele mniej wyślizgane przez poprzedników. Niedaleko pracy mam taką długą, ale średnio pochyłą górkę i parę lat temu inne samochody aż zjeżdżały / zsuwały się na sąsiedni pas nie mogąc pod nią podjechać, reszta stojąc w miejscu mieliła bezczynnie kołami, a ja właśnie, jak już zwolniło się miejsce, bo poprzednikom jakimś cudem udało się ruszyć, zjechałem pod sam krawężnik i powolutku, ale bez jakichkolwiek problemów podjechałem, z czego (mojego pomysłu, sposobu), jak widziałem w lusterku, skorzystało także wielu stojących za mną.