Ja na pewno czuje się lepiej, że fotelik się trzyma siedziska, a nie jest spięty tylko pasem, no i mi nie lata z przodu jak nie ma w nim dziecka.
Za nim urodziło mi się drugie, to córka siedziała zawsze za mną. Teraz miejscówkę przejął syn, a córka musiała wylądować z przodu.
Śruby są pokryte specjalnym klejem (a przynajmniej powinny, każda śruba i nakrętka były zapakowane w oddzielny pakiet), trochę ciężej idzie skręcanie, ale to ma zapewnić lepsze połączenie.
Tfu tfu tfu... ale przy dzwonie to i spawane mocowania nie wygrają.



