No tak, zobaczymy jak to będzie później. Mój Fiacik nie idzie na sprzedaż, na razie korzystam z niego jak z psem gdzieś jadę. Jedno trzepanko po spacerze i po pięknym, nowym i przede wszystkim czystym samochodzie. W Sedici mam błoto nawet na podsufitcerybsko pisze: ↑17 maja 2022, 9:32
Wiesz, rzeczy mechaniczne się psują. Natomiast ile musieli poczarować żeby te wozy wyprodukować, to się dopiero okaże
Ja jednak wolę tak (ew. naprawiać gwarancyjnie), niż jak coraz więcej osób, łazić po sądach. Również dotyczy marek premium. Samochody przyjeżdżają bez grama opcjonalnej elektroniki, asystentów, czujników itp.. To dopiero jest przygoda
Powiem szczerze, nigdy nie miałam samochodu, który by tyle do mnie gadał, że na pewno bym się bez tego obeszła. Zostawiłabym tylko automat, i Audio beats, a telefon mogłabym podłączać kablem. Wiadomo, klima i elektryczne okienka to must have, ale to od lat już nie jest luksusem. Reszta w śmieci. Nie potrafię z tego korzystać, ba, nie czuję potrzeby wręcz i obchodziłam się bez tego do tej pory. Nie miałam tez czasu porządnie się z tym zapoznać, może jak się oswoi potwora, to da się go zaakceptować? Pożyjemy, zobaczymy, a to, że bardziej luksusowe marki produkują również gnioty nie jest dla mnie żadnym pocieszeniem. Spotkałam się również z sytuacją, że znajomej z forum samochód przyjechał w kwietniu, zapłacili, zarejestrowali, ubezpieczyli i do dzisiaj nie mają samochodu, bo miał w transporcie uszkodzone jakieś elementy plastikowe i do dzisiaj ich nie wymienili. Swoją drogą do draństwo wiedząc o tym kazać ludziom opłacać to wszystko wiedząc o tym, że prędko nie wyjadą. Szkoda, że ubezpieczenie już leci, a samochód stoi. Takie kwiatki.



