Humor
Regulamin forum
Tutaj można dyskutować na dowolny temat.
Prosimy jednak zachować kulturę i nie obrażać innych użytkowników.
Tutaj można dyskutować na dowolny temat.
Prosimy jednak zachować kulturę i nie obrażać innych użytkowników.
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Bardzo pobożny człowiek co niedzielę chodząc do kościoła rzucał 10 zł żebrakowi, jednak pewnego razu rzuca tylko 5 zł, żebrak na to :
- Co się stało ? Dlaczego tylko piątka ? Stracił pan pracę ?
- Nie, wysłałem syna na studia.
- No wszystko fanie, ale dlaczego moim kosztem ?
Mąż mówi do żony :
- Dawaj Halina do łóżka ! Będziemy się parzyć, jak liście herbaty.
- Czyli że co ? Znowu tylko 5 minut ?
W pewnej amerykańskiej bazie wojskowej postanowiono w dość ciekawy sposób wypłacać weteranom wojen pieniądze za zasługi, a mianowicie wg. obranej przez nich długości. Wchodzi postawny żołnierz :
- Dzień dobry panie kapralu, jak pan chce, abyśmy pana mierzyli ?
- Od stóp do głowy.
- OK, 190 cm, czyli 190 tys dolarów.
Wchodzi kolejny :
- Dzień dobry poruczniku, jak mierzyć ?
- Od stóp do wyciągniętej ręki.
- OK, 220 cm, czyli 220 tys dolarów.
Wchodzi zgarbiony dziadzio z laską, może 150 cm wzrostu (w kapeluszu !) :
- Dzień dobry panie pułkowniku, jak mamy pana mierzyć ?
- Wiesz synu, od czubka penisa do jąder.
- Pułkowniku, pan taki zasłużony, nie chcemy tak mało pieniędzy panu wypłacać ...
- Róbcie jak mówię, mnie tyle wystarczy.
Mierzą, przykładają miarkę i od czubka do ...
- Pułkowniku, a gdzie pan ma jądra ? !
- W Wietnamie synu, w Wietnamie ...
Kowalski wraca do domu z pracy, ma już usiąść przed telewizorem, ale słyszy "charakterystyczne odgłosy" dobiegające zza ściany od sąsiada :
- Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać ! Idę powiedzieć mu, żeby ciszej pukał te swoje panienki.
- Mama chciała mu to samo powiedzieć z godzinę temu - mówi Jasio.
- I co, powiedziała ? - pyta ojciec.
- Nie wiem, tato, jeszcze nie wróciła ...
A może skosztujecie na prawdę świeżego mleka :
https://img8.dmty.pl//uploads/202607/17 ... Xm4YJg.mp4
- Co się stało ? Dlaczego tylko piątka ? Stracił pan pracę ?
- Nie, wysłałem syna na studia.
- No wszystko fanie, ale dlaczego moim kosztem ?
Mąż mówi do żony :
- Dawaj Halina do łóżka ! Będziemy się parzyć, jak liście herbaty.
- Czyli że co ? Znowu tylko 5 minut ?
W pewnej amerykańskiej bazie wojskowej postanowiono w dość ciekawy sposób wypłacać weteranom wojen pieniądze za zasługi, a mianowicie wg. obranej przez nich długości. Wchodzi postawny żołnierz :
- Dzień dobry panie kapralu, jak pan chce, abyśmy pana mierzyli ?
- Od stóp do głowy.
- OK, 190 cm, czyli 190 tys dolarów.
Wchodzi kolejny :
- Dzień dobry poruczniku, jak mierzyć ?
- Od stóp do wyciągniętej ręki.
- OK, 220 cm, czyli 220 tys dolarów.
Wchodzi zgarbiony dziadzio z laską, może 150 cm wzrostu (w kapeluszu !) :
- Dzień dobry panie pułkowniku, jak mamy pana mierzyć ?
- Wiesz synu, od czubka penisa do jąder.
- Pułkowniku, pan taki zasłużony, nie chcemy tak mało pieniędzy panu wypłacać ...
- Róbcie jak mówię, mnie tyle wystarczy.
Mierzą, przykładają miarkę i od czubka do ...
- Pułkowniku, a gdzie pan ma jądra ? !
- W Wietnamie synu, w Wietnamie ...
Kowalski wraca do domu z pracy, ma już usiąść przed telewizorem, ale słyszy "charakterystyczne odgłosy" dobiegające zza ściany od sąsiada :
- Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać ! Idę powiedzieć mu, żeby ciszej pukał te swoje panienki.
- Mama chciała mu to samo powiedzieć z godzinę temu - mówi Jasio.
- I co, powiedziała ? - pyta ojciec.
- Nie wiem, tato, jeszcze nie wróciła ...
A może skosztujecie na prawdę świeżego mleka :
https://img8.dmty.pl//uploads/202607/17 ... Xm4YJg.mp4
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Lekarz wypisując do domu chorego po operacji udziela mu rad :
- Nie pić, nie palić pod żadnym pozorem, co najmniej 8 godzin snu.
- A co z seksem ?
- Tylko z żoną, wszelkie podniecenie mogłoby pana zabić.
Idzie Masztalski z obitą, siną gębą i taszczy duże walizki, po drodze spotyka przyjaciela :
- Co ci się stało, Masztalski ?
- A, teściowa mnie pobiła.
- Jak by mnie tak teściowa pobiła, to bym ją chyba poćwiartował !
- A ty myślisz, że co ja tu dźwigam ?
Ślepy i szczerbaty siedzą w więzieniu, szczerbaty mówi do ślepego :
- Patrz czy strażnik nie idzie, a ja przegryzę kraty !
Co robi facet w warzywniaku ? - Grzebie w porach.
Facet próbuje wyrzucić teściową przez balkon, pod balkonem przechodzi sąsiad i krzyczy :
- Panie, zabijesz pan człowieka !
- To się pan odsuń !

Było sobie młode małżeństwo, które miało dziecko. Wiadomo jak w życiu bywa, zdarza się, że mają ochotę na seks, ale przy dziecku tak nie mogą o tym mówić, więc żona zaproponowała :
- Gdy powiem, że pralka jest pełna to znaczy, że nie mam ochoty, a gdy powiem, że pralka jest pusta, to znaczy, że mam ochotę.
Mąż zgodził się i kilka kolejnych dni chodził do żony i się pyta, lecz zawsze słyszy, że pralka jest pełna. Pewnego dnia żona przychodzi do męża i mówi :
- Kochanie, pralka jest pusta.
Na co mąż :
- Dziękuję, już wyprałem sobie ręcznie.
Na ruchliwym skrzyżowaniu stoi młoda ładna policjantka i kieruje ruchem, nagle stwierdza, że zaczyna się u niej okres, niestety jej służba potrwa jeszcze pięć godzin, a ona nic przy sobie nie ma, co mogłoby jej pomóc. Nie wiedząc co począć łapie za krótkofalówkę i łączy się z dyspozytorem na komendzie. Przez radio zgłasza się jej kolega Józek :
- Józek, możesz coś dla mnie zrobić ?
- Dla ciebie wszystko !
- Słuchaj, ja stoję tu na skrzyżowaniu, moja służba kończy się dopiero na pięć godzin, a ja dostałam okresu i nie mam nic przy sobie. Możesz to sobie wyobrazić ? Czy mógłbyś mi jak najszybciej przywieźć mi moje tampony ? Są w moim biurku po prawej stronie w górnej szufladzie, bardzo cie proszę, pośpiesz się !
Policjantka dalej kieruje ruchem, mija jedna godzina, druga dopiero po trzech godzinach na sygnale z piskiem opon na skrzyżowanie wpada policyjny radiowóz i wyskakuje z niego szczęśliwy Józek i wymachuje pudełkiem z tamponami :
- Józek, ty pierdoło, przecież prosiłam cię żebyś się pośpieszył, gdzieś ty był tak długo ?
- Jakby ci to powiedzieć ? Jak przez radio podałaś, że masz znowu okres, to najpierw przyleciał ucieszony Kazik z kartonem szampana, potem uradowany Tomek postawił klatkę browaru, no i Franek przyniósł kilka flaszek dobrego wina.
- No i ?
- No i muszę ci uczciwie powiedzieć, że i mnie spadł kamień z serca !

Kiedyś już były podobne wersje, tyle że z innymi osobami :
Przychodzi Jarosław Kaczyński do wróżki i mówi :
- Opowiedz mi o mojej przyszłości.
- Widzę, że jedziesz odkrytym, długim samochodem, a wokół setki tysięcy Polaków.
Kaczyński się uśmiecha, wróżka komentuje :
- Widzę, że ludzie są bardzo zadowoleni, stoją z flagami, wymachują nimi, krzyczą radośnie i mają szczęście na twarzy.
- Kochają mnie ! Czy ściskam im ręce ? - cieszy się Jarek.
- Nie.
- A dlaczego ?
- Bo trumna jest zamknięta.
Teściowa chciała sprawdzić zięciów, czy ją w ogóle lubią. Postanowiła że wskoczy do studni i będzie udawała, że się topi. Przygotowała sobie wszystko w studni (jak wskakiwała trzymała się liny), przyjechał pierwszy zięć, no to teściowa buch do studni, zięć podbiega, patrzy, teściowa, wyciąga ją ze studni i odnosi do domu. Rano budzi się, widzi przed domem malucha z napisem : "Od teściowej - dla zięcia". Przyjechał drugi zięć, teściowa ten sam numer, zięć ją ratuje. Rano wstaje, a tam maluch z napisem : "Od teściowej - dla zięcia". Przyjechał trzeci zięć, teściowa znów stary numer, zięć podbiega do studni, odcina linę, na której wisiała teściowa, teściowa się topi. Zięć rano wstaje, a tam stoi piękne, wypasione BMW z napisem : "Dla zięcia - TEŚĆ".
Żona dzwoni do męża :
- Kochanie, w naszym samochodzie odpadło lusterko.
- Jak to się stało ?
- Policjant w protokole napisał, że dachowałam.

Niedźwiedź budzi się po długiej zimie przeokropnie napalony, ma zamiar wygrzmocić wszystko co się rusza. Tymczasem wiewiórka schodzi sobie z drzewa, ten dopada do niej, łapie ją za szyję i dawaj, ale to mu nie wystarcza, zza krzaków wychyla się lisica, dopada do niej i zaczyna gwałcić. W pewnym momencie lisica krzyczy : "Och, niedźwiedziu, jaki z ciebie wspaniały kochanek, jakiego masz ogromnego i owłosionego ptaka !", niedźwiedź robi głupią minę i myśli :
- O ku.wa ! Wiewiórki nie zdjąłem !
Donald Tusk odwiedza gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świnek, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki, na to Tusk :
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem typu : "Kaczor Donald i świnie”, albo coś takiego !
- Ależ skąd, panie premierze, wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Tuska wśród świń i podpis : "Premier Donald Tusk, trzeci od lewej".
Pijak przechodząc przez cmentarz wpadł do świeżo wykopanego grobu, a ponieważ nie mógł się wydostać, ułożył się wygodnie i usnął. Rano przybył na miejsce policjant, stanął nad grobem i zaczął przyglądać się śpiącemu, który zmarzł i usiłował się okryć marynarką. W końcu pyta :
- Zimno ? To po coś się rozkopał ?
W pociągu w jednym przedziale siedzą żołnierz szeregowy, generał, matka i jej 18 letnia córka. W pewnej chwili pociąg wjechał do tunelu, zrobiło się zupełnie ciemno, słychać głośne plaśnięcie, jakby uderzenie w policzek. Pociąg wyjeżdża z tunelu. Co sobie myślą te cztery osoby ?
Matka : "Oho, któryś z panów próbował dobierać się do mojej córeczki, a ona wymierzyła mu policzek".
Córka : "Oho, mamusia ma jeszcze powodzenie".
Generał : "No tak, żołnierz skorzystał, a ja dostałem".
Żołnierz : "Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu, to znowu dam generałowi w mordę !".

Adiutant Stalina mówi :
- Towarzyszu Stalin, przyszedł jasnowidz, mówi, że zna przyszłość.
- Do łagru z nim, jakby znał przyszłość to by nie przyszedł.
Rozmawiają dwie sąsiadki :
- Sąsiadko, jak myślicie, ten wirus dojdzie do naszej wsi ?
- Kochanieńka, droga nie doszła, PKS nie doszedł, to i ten wirus nie dojdzie.
Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi :
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości, pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta, czy nie mogliby skakać ze 100 metrów, zdziwiony sierżant odpowiada :
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony !
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie :
- O ! To dzisiaj skaczemy ze spadochronami ?
Spowiedź, ksiądz siedzi w konfesjonale, przychodzi dziewczyna, zaczyna się spowiadać i mówi :
- Poślizgnęłam się.
Ksiądz dał rozgrzeszenie, przychodzi następna i mówi :
- Poślizgnęłam się.
Ksiądz dał rozgrzeszenie i pokutę, sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy, aż ksiądz nie wytrzymał i w końcu pyta kolejną dziewczynę :
- Co to znaczy : "Poślizgnęłam się" ?
- Wie ksiądz, to znaczy, że kochałam się z chłopakiem bez ślubu.
- Poczekaj - mówi ksiądz.
Wyszedł z konfesjonału i krzyczy :
- Wszystkie panny ze ślizgawki proszę do mnie do poprawki.

Żyd znalazł lampę, potarł ją, a ze środka wyleciał dżin, widząc Żyda zawołał :
- Teraz jesteś moim panem ! Uwolnisz mnie od lampy jeśli spełnię twoje 3 życzenia ?
Żyd się uradował i natychmiast wykrzyczał :
- Chcę posiadać wszystkie bogactwa świata !
Dżin najpierw osłupiał :
- Wszystkie ? - ale zaraz się roześmiał - wy ludzie jesteście tacy przewidywalni.
Pstryknął palcami i nagle ziemia wokół nich pokryła się wszelakimi kosztownościami, aż po horyzont, całe góry drogich metali, kamieni, dzieł sztuki i pieniędzy.
- Proszę - rzekł dżin - teraz to wszystko jest twoje.
Ale Żyd rozejrzał się wokoło ze skwaszoną miną :
- Co jest ? - Zapytał dżin - przecież tego właśnie chciałeś ?
- No niby tak, ale jakoś nie do końca.
- Jeśli sobie zażyczysz, Żydzie, to sprawię, że to wszystko zniknie, wystarczy wypowiedzieć życzenie.
- Właściwie to niezła myśl - uradował się mężczyzna - oto moje drugie życzenie : chcę abyś całe to bogactwo wziął ode mnie i przepuścił.
- Słucham ? ! - dżin aż osłupiał - ależ panie, jak mam wydać całe bogactwo świata ?
- Nie wiem, to już jest twój problem, daję ci na to 10 lat.
Od tej pory dżin w szaleńczym tempie, bez ustanku, w dzień i w nocy przepuszczał całe bogactwo świata. Wydawał na drogie pałace, samochody, jachty, alkohol, dziwki, rasowe psy i konie, ale bogactwa prawie nie ubywało, a czas mijał. Zaczął kupować totalne śmieci za fortuny,
w końcu po 10 latach dżin na wpół żywy zapukał do drzwi Żyda i mówi :
- Panie, wreszcie udało mi się wydać całe bogactwo świata. Wymów teraz swoje ostatnie życzenie i mnie uwolnij.
- Świetnie się spisałeś, dżinie. A więc życzę sobie, abyś całe to bogactwo, które ode mnie wziąłeś, teraz oddał mi wraz z odsetkami ...
Facet w barze podrywa kobietę, po kilku drinkach atmosfera jest na tyle luźna, że gość pyta :
- Ilu miałaś mężów ?
Ona bez zastanowienia odpowiada :
- Własnych, czy ogólnie ?

- Nie pić, nie palić pod żadnym pozorem, co najmniej 8 godzin snu.
- A co z seksem ?
- Tylko z żoną, wszelkie podniecenie mogłoby pana zabić.
Idzie Masztalski z obitą, siną gębą i taszczy duże walizki, po drodze spotyka przyjaciela :
- Co ci się stało, Masztalski ?
- A, teściowa mnie pobiła.
- Jak by mnie tak teściowa pobiła, to bym ją chyba poćwiartował !
- A ty myślisz, że co ja tu dźwigam ?
Ślepy i szczerbaty siedzą w więzieniu, szczerbaty mówi do ślepego :
- Patrz czy strażnik nie idzie, a ja przegryzę kraty !
Co robi facet w warzywniaku ? - Grzebie w porach.
Facet próbuje wyrzucić teściową przez balkon, pod balkonem przechodzi sąsiad i krzyczy :
- Panie, zabijesz pan człowieka !
- To się pan odsuń !

Było sobie młode małżeństwo, które miało dziecko. Wiadomo jak w życiu bywa, zdarza się, że mają ochotę na seks, ale przy dziecku tak nie mogą o tym mówić, więc żona zaproponowała :
- Gdy powiem, że pralka jest pełna to znaczy, że nie mam ochoty, a gdy powiem, że pralka jest pusta, to znaczy, że mam ochotę.
Mąż zgodził się i kilka kolejnych dni chodził do żony i się pyta, lecz zawsze słyszy, że pralka jest pełna. Pewnego dnia żona przychodzi do męża i mówi :
- Kochanie, pralka jest pusta.
Na co mąż :
- Dziękuję, już wyprałem sobie ręcznie.
Na ruchliwym skrzyżowaniu stoi młoda ładna policjantka i kieruje ruchem, nagle stwierdza, że zaczyna się u niej okres, niestety jej służba potrwa jeszcze pięć godzin, a ona nic przy sobie nie ma, co mogłoby jej pomóc. Nie wiedząc co począć łapie za krótkofalówkę i łączy się z dyspozytorem na komendzie. Przez radio zgłasza się jej kolega Józek :
- Józek, możesz coś dla mnie zrobić ?
- Dla ciebie wszystko !
- Słuchaj, ja stoję tu na skrzyżowaniu, moja służba kończy się dopiero na pięć godzin, a ja dostałam okresu i nie mam nic przy sobie. Możesz to sobie wyobrazić ? Czy mógłbyś mi jak najszybciej przywieźć mi moje tampony ? Są w moim biurku po prawej stronie w górnej szufladzie, bardzo cie proszę, pośpiesz się !
Policjantka dalej kieruje ruchem, mija jedna godzina, druga dopiero po trzech godzinach na sygnale z piskiem opon na skrzyżowanie wpada policyjny radiowóz i wyskakuje z niego szczęśliwy Józek i wymachuje pudełkiem z tamponami :
- Józek, ty pierdoło, przecież prosiłam cię żebyś się pośpieszył, gdzieś ty był tak długo ?
- Jakby ci to powiedzieć ? Jak przez radio podałaś, że masz znowu okres, to najpierw przyleciał ucieszony Kazik z kartonem szampana, potem uradowany Tomek postawił klatkę browaru, no i Franek przyniósł kilka flaszek dobrego wina.
- No i ?
- No i muszę ci uczciwie powiedzieć, że i mnie spadł kamień z serca !

Kiedyś już były podobne wersje, tyle że z innymi osobami :
Przychodzi Jarosław Kaczyński do wróżki i mówi :
- Opowiedz mi o mojej przyszłości.
- Widzę, że jedziesz odkrytym, długim samochodem, a wokół setki tysięcy Polaków.
Kaczyński się uśmiecha, wróżka komentuje :
- Widzę, że ludzie są bardzo zadowoleni, stoją z flagami, wymachują nimi, krzyczą radośnie i mają szczęście na twarzy.
- Kochają mnie ! Czy ściskam im ręce ? - cieszy się Jarek.
- Nie.
- A dlaczego ?
- Bo trumna jest zamknięta.
Teściowa chciała sprawdzić zięciów, czy ją w ogóle lubią. Postanowiła że wskoczy do studni i będzie udawała, że się topi. Przygotowała sobie wszystko w studni (jak wskakiwała trzymała się liny), przyjechał pierwszy zięć, no to teściowa buch do studni, zięć podbiega, patrzy, teściowa, wyciąga ją ze studni i odnosi do domu. Rano budzi się, widzi przed domem malucha z napisem : "Od teściowej - dla zięcia". Przyjechał drugi zięć, teściowa ten sam numer, zięć ją ratuje. Rano wstaje, a tam maluch z napisem : "Od teściowej - dla zięcia". Przyjechał trzeci zięć, teściowa znów stary numer, zięć podbiega do studni, odcina linę, na której wisiała teściowa, teściowa się topi. Zięć rano wstaje, a tam stoi piękne, wypasione BMW z napisem : "Dla zięcia - TEŚĆ".
Żona dzwoni do męża :
- Kochanie, w naszym samochodzie odpadło lusterko.
- Jak to się stało ?
- Policjant w protokole napisał, że dachowałam.

Niedźwiedź budzi się po długiej zimie przeokropnie napalony, ma zamiar wygrzmocić wszystko co się rusza. Tymczasem wiewiórka schodzi sobie z drzewa, ten dopada do niej, łapie ją za szyję i dawaj, ale to mu nie wystarcza, zza krzaków wychyla się lisica, dopada do niej i zaczyna gwałcić. W pewnym momencie lisica krzyczy : "Och, niedźwiedziu, jaki z ciebie wspaniały kochanek, jakiego masz ogromnego i owłosionego ptaka !", niedźwiedź robi głupią minę i myśli :
- O ku.wa ! Wiewiórki nie zdjąłem !
Donald Tusk odwiedza gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świnek, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki, na to Tusk :
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem typu : "Kaczor Donald i świnie”, albo coś takiego !
- Ależ skąd, panie premierze, wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Tuska wśród świń i podpis : "Premier Donald Tusk, trzeci od lewej".
Pijak przechodząc przez cmentarz wpadł do świeżo wykopanego grobu, a ponieważ nie mógł się wydostać, ułożył się wygodnie i usnął. Rano przybył na miejsce policjant, stanął nad grobem i zaczął przyglądać się śpiącemu, który zmarzł i usiłował się okryć marynarką. W końcu pyta :
- Zimno ? To po coś się rozkopał ?
W pociągu w jednym przedziale siedzą żołnierz szeregowy, generał, matka i jej 18 letnia córka. W pewnej chwili pociąg wjechał do tunelu, zrobiło się zupełnie ciemno, słychać głośne plaśnięcie, jakby uderzenie w policzek. Pociąg wyjeżdża z tunelu. Co sobie myślą te cztery osoby ?
Matka : "Oho, któryś z panów próbował dobierać się do mojej córeczki, a ona wymierzyła mu policzek".
Córka : "Oho, mamusia ma jeszcze powodzenie".
Generał : "No tak, żołnierz skorzystał, a ja dostałem".
Żołnierz : "Jak jeszcze raz wjedziemy do tunelu, to znowu dam generałowi w mordę !".

Adiutant Stalina mówi :
- Towarzyszu Stalin, przyszedł jasnowidz, mówi, że zna przyszłość.
- Do łagru z nim, jakby znał przyszłość to by nie przyszedł.
Rozmawiają dwie sąsiadki :
- Sąsiadko, jak myślicie, ten wirus dojdzie do naszej wsi ?
- Kochanieńka, droga nie doszła, PKS nie doszedł, to i ten wirus nie dojdzie.
Po zakończeniu zimnej wojny jednostki specjalne USA i Rosji przeprowadzają wspólne manewry. Do sali, w której zgromadzili się żołnierze obu nacji wchodzi amerykański sierżant i mówi :
- Dzisiaj ćwiczymy skoki z małych wysokości, pułap 200 metrów.
Na to Rosjanie wpadają w panikę. Po naradzie jeden z nich występuje i pyta, czy nie mogliby skakać ze 100 metrów, zdziwiony sierżant odpowiada :
- Ale na 100 metrach lotu nie rozwiną się nam spadochrony !
Na to wszyscy Rosjanie zgodnie :
- O ! To dzisiaj skaczemy ze spadochronami ?
Spowiedź, ksiądz siedzi w konfesjonale, przychodzi dziewczyna, zaczyna się spowiadać i mówi :
- Poślizgnęłam się.
Ksiądz dał rozgrzeszenie, przychodzi następna i mówi :
- Poślizgnęłam się.
Ksiądz dał rozgrzeszenie i pokutę, sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy, aż ksiądz nie wytrzymał i w końcu pyta kolejną dziewczynę :
- Co to znaczy : "Poślizgnęłam się" ?
- Wie ksiądz, to znaczy, że kochałam się z chłopakiem bez ślubu.
- Poczekaj - mówi ksiądz.
Wyszedł z konfesjonału i krzyczy :
- Wszystkie panny ze ślizgawki proszę do mnie do poprawki.

Żyd znalazł lampę, potarł ją, a ze środka wyleciał dżin, widząc Żyda zawołał :
- Teraz jesteś moim panem ! Uwolnisz mnie od lampy jeśli spełnię twoje 3 życzenia ?
Żyd się uradował i natychmiast wykrzyczał :
- Chcę posiadać wszystkie bogactwa świata !
Dżin najpierw osłupiał :
- Wszystkie ? - ale zaraz się roześmiał - wy ludzie jesteście tacy przewidywalni.
Pstryknął palcami i nagle ziemia wokół nich pokryła się wszelakimi kosztownościami, aż po horyzont, całe góry drogich metali, kamieni, dzieł sztuki i pieniędzy.
- Proszę - rzekł dżin - teraz to wszystko jest twoje.
Ale Żyd rozejrzał się wokoło ze skwaszoną miną :
- Co jest ? - Zapytał dżin - przecież tego właśnie chciałeś ?
- No niby tak, ale jakoś nie do końca.
- Jeśli sobie zażyczysz, Żydzie, to sprawię, że to wszystko zniknie, wystarczy wypowiedzieć życzenie.
- Właściwie to niezła myśl - uradował się mężczyzna - oto moje drugie życzenie : chcę abyś całe to bogactwo wziął ode mnie i przepuścił.
- Słucham ? ! - dżin aż osłupiał - ależ panie, jak mam wydać całe bogactwo świata ?
- Nie wiem, to już jest twój problem, daję ci na to 10 lat.
Od tej pory dżin w szaleńczym tempie, bez ustanku, w dzień i w nocy przepuszczał całe bogactwo świata. Wydawał na drogie pałace, samochody, jachty, alkohol, dziwki, rasowe psy i konie, ale bogactwa prawie nie ubywało, a czas mijał. Zaczął kupować totalne śmieci za fortuny,
w końcu po 10 latach dżin na wpół żywy zapukał do drzwi Żyda i mówi :
- Panie, wreszcie udało mi się wydać całe bogactwo świata. Wymów teraz swoje ostatnie życzenie i mnie uwolnij.
- Świetnie się spisałeś, dżinie. A więc życzę sobie, abyś całe to bogactwo, które ode mnie wziąłeś, teraz oddał mi wraz z odsetkami ...
Facet w barze podrywa kobietę, po kilku drinkach atmosfera jest na tyle luźna, że gość pyta :
- Ilu miałaś mężów ?
Ona bez zastanowienia odpowiada :
- Własnych, czy ogólnie ?

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Właścicielka tartaku przyjmuje do pracy nowego kierownika. Na rozmowę kwalifikacyjną przynosi kilka listewek z różnego rodzaju drewna, zawiązuje mu oczy i po zapachu każe rozpoznać rodzaj. Podaje mu listewkę, gość wącha :
- 10 letnia sosna.
Podaje następną, gość wącha ...
- 70 letni dąb.
Tak po kilkunastu próbach widzi, że gościa nie złamie, wpada więc na pomysł : zdejmuje majtki, ociera między nogami jedną z listewek i podaje gościowi pod nos. Gość wącha i po dłuższym namyśle odpowiada :
- Deska z kutra rybackiego, rocznik 60.
90 letnia babcia z papugą na ramieniu wchodzi do marynarskiej knajpy i wskazując na ptaka i mówi :
- Kto zgadnie co to za zwierzę, będzie mógł kochać się ze mną całą noc.
Zapadła cisza, nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos :
- Aligator !
Na to babcia :
- Skłonna jestem uznać ...

Pytanie na komunikatorze do sprzedawcy e-papierosów :
- Od którego roku sprzedajecie państwo e-papierosy ?
- Witamy, e-papierosy sprzedajemy od 2012 roku, kiedy to otworzyliśmy nasz pierwszy sklep. Pozdrawiamy.
- Ale od jakiego wieku ?
- Od XXI wieku.
Stado plemników pędzi przez ciemny tunel ku swojemu przeznaczeniu, wszystkie trzymają się w kupie, tylko jeden słabiutki, opadający z sił odstaje z tyłu. Widząc, że nie ma już szans w tym wyścigu, krzyczy do pozostałych :
- Panowie, jesteśmy w dupie !
Usłyszawszy to, wszystkie jak jeden mąż zatrzymują się i z niesmakiem zaczynają płynąć z powrotem, a ten jeden powolutku płynie dalej mamrocząc pod nosem :
- I tak rodzą się intelektualiści ...
Pacjent pyta lekarza :
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki badań ?
- Dobrze, może pan wziąć kredyt.
- Ale ja nie będę miał z czego go spłacać !
- Nie będzie pan musiał ...

- 10 letnia sosna.
Podaje następną, gość wącha ...
- 70 letni dąb.
Tak po kilkunastu próbach widzi, że gościa nie złamie, wpada więc na pomysł : zdejmuje majtki, ociera między nogami jedną z listewek i podaje gościowi pod nos. Gość wącha i po dłuższym namyśle odpowiada :
- Deska z kutra rybackiego, rocznik 60.
90 letnia babcia z papugą na ramieniu wchodzi do marynarskiej knajpy i wskazując na ptaka i mówi :
- Kto zgadnie co to za zwierzę, będzie mógł kochać się ze mną całą noc.
Zapadła cisza, nagle z końca sali odzywa się zapijaczony głos :
- Aligator !
Na to babcia :
- Skłonna jestem uznać ...

Pytanie na komunikatorze do sprzedawcy e-papierosów :
- Od którego roku sprzedajecie państwo e-papierosy ?
- Witamy, e-papierosy sprzedajemy od 2012 roku, kiedy to otworzyliśmy nasz pierwszy sklep. Pozdrawiamy.
- Ale od jakiego wieku ?
- Od XXI wieku.
Stado plemników pędzi przez ciemny tunel ku swojemu przeznaczeniu, wszystkie trzymają się w kupie, tylko jeden słabiutki, opadający z sił odstaje z tyłu. Widząc, że nie ma już szans w tym wyścigu, krzyczy do pozostałych :
- Panowie, jesteśmy w dupie !
Usłyszawszy to, wszystkie jak jeden mąż zatrzymują się i z niesmakiem zaczynają płynąć z powrotem, a ten jeden powolutku płynie dalej mamrocząc pod nosem :
- I tak rodzą się intelektualiści ...
Pacjent pyta lekarza :
- Panie doktorze, jak tam moje wyniki badań ?
- Dobrze, może pan wziąć kredyt.
- Ale ja nie będę miał z czego go spłacać !
- Nie będzie pan musiał ...

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Putin z Trumpem łowią ryby. Putin siedzi spokojnie, a Trump ogania się od komarów, w końcu pyta :
- Władimir, dlaczego ciebie nie gryzą ?
- Mnie nie wolno !
Ksiądz chodzi po kolędzie i odwiedza Jasia. Przed wyjściem wręcza chłopcu święty obrazek :
- A ma ksiądz jakieś inne ?
Duchowny daje mu kolejne cztery :
- A może jakieś z dinozaurem ...
Wróżka mówi do klienta :
- Nie będę ukrywać, karty mówią, że pani mąż zginie śmiercią tragiczną.
- A czy zostanie mi to udowodnione ?
Są trzy sklepy, jeden jest Polaka, drugi Ruska, a trzeci Niemca. Do sklepu Ruska przychodzi diabeł i mówi :
- Chcę kupić 3 kilo nih.ja, a jak nie masz to cię zabiję.
Rusek szuka, ale nie znalazł, więc go zabił. Następnie idzie do Niemca i mówi :
- Chcę kupić 3 kilo nih.ja, a jak nie masz to cię zabiję.
Niemiec szuka, ale też nie znalazł, więc go zabił. Na koniec idzie do Polaka i mówi :
- Chcę kupić 3 kilo nih.ja, a jak nie masz to cię zabiję.
Polak myśli i w końcu mówi do diabła :
- To choć ze mną na chwile.
Zaprowadził go do piwnicy, zgasił światło i mówi :
- Widzisz coś ?
- Nih.ja !
- To bierz 3 kilo i spier.alaj !

Na rocznicę ślubu mąż zorganizował wspaniałą kolację, szampan, homar, krewetki, gdy skończyli jeść, żona zaproponowała zalotnie :
- Jak wrócimy do domu, to wynagrodzę ci to, zrobię coś czego nie robiłam od lat.
- Daj spokój, po tym wszystkim gołąbków jeszcze nie wcisnę !
Premier Donald Tusk zwołuje do swojego gabinetu radę ministrów i mówi do zgromadzonych :
- Mam tutaj 4 przyciski : czerwony, żółty, niebieski i zielony :
- jak wcisnę przycisk czerwony, to na drogach nie będzie wypadków i będzie 3'000 km autostrad,
- jak wcisnę przycisk żółty, to 3 miliony emigrantów wróci do Polski i przyjadą lekarze z zachodu, żeby pracować w naszych szpitalachm
- jak wcisnę przycisk niebieski, to nie będzie podatków, a wynagrodzenia wzrosną o 200 %,
- jak wcisnę przycisk zielony, to nie będzie przymrozków, susz, a jabłka i inna żywność już nigdy nie będzie drożeć.
W tym momencie przerywa mu minister rolnictwa z PSL i mówi :
- A u nas w Ciechanowie, to była babcia Józia, co miała 4 nocniki w przedpokoju : czerwony, żółty, niebieski i zielony.
- No i co ? No i co ? - dopytuje zaciekawiony Donald.
- I zesrała się na schodach ...
Baca stanął przed sądem, sędzia pyta :
- Czy to wy zabiliście swojego sąsiada ?
- Tak.
- A czym zabiliście ?
- Gazetą.
- Samą gazetą nie da się zabić człowieka, co było w tej gazecie ?
- Nie wiem, nie czytałem ...

Żołnierz pisze telegram do swojej dziewczyny :
- Jak będę mógł, to przyjadę na sobotę.
Dziewczyna mu odpisuje :
- Przyjeżdżaj, będziesz mógł !
Żona zgłasza zaginięcie męża :
- Już trzeci dzień nie ma go w domu !
- Mąż posiada jakieś znaki szczególne ?
- Jeszcze nie, dopiero jak wróci ...
Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii :
- Rozróżniamy cztery części świata : wschód, zachód, północ i południe.
- To nie są części, a strony - protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie ! Strony są w gitarze !
Turystyce pod Nowym Targiem zepsuł się samochód, młody baca pomógł jej go naprawić. Po naprawie zaproponowała zapłatę w naturze. Po fakcie rozmarzona turystka mówi do bacy :
- Baco, wy chyba jesteście najlepszym kochankiem w okolicy ?
- Eee, nie, mój szwagier jest lepszy.
- Dlaczego ?
- Za młodych lat przeleciał wszystkie baby we wsi, a jak brakło, to złapał niedźwiedzice w lesie i też żeśmy ją przelecieli.
- No i co ?
- Potem przez cały rok szwagrowi miód przynosiła.

Idzie 2 żuli przez park :
- Ty, Zdzichu, zesrałeś się !
- Co ty, Marian, gadasz ? !
Idą dalej, ale Marian nie ustępuje :
- No rzesz, wali gównem ! Zesrałeś się !
- Nic się nie zesrałem, głupoty gadasz !
Idą jeszcze parę metrów, Marian nie wytrzymuje i ściąga gacie Zdzichowi. Jego oczom ukazuje się rozplackowany w majtach i na dupie ogromny kloc :
- Ha ! Mówiłem, że się zesrałeś !
- Aaaa, myślałem, że chodzi ci o dzisiaj ...
Koleś cierpiał na bezsenność, poszedł więc do lekarza, jak mu doradził kolega. Spotykają się po paru dniach :
- Hej, i co ci zalecił lekarz ?
- Walnąć sobie pięćdziesiątkę przed snem.
- I co pomaga ?
- Pewnie, wczoraj kładłem się osiem razy.
Kubal z żoną bardzo podnieśli swój status majątkowy i społeczny. Uznali więc, że przyszedł czas, by pierwszy raz w życiu wybrać się do opery. Założyli odświętne ubrania i stanęli w kolejce po bilety. Para przed nimi mówi do kasjerki :
- Tristan i Izolda, dwa bilety poproszę.
A Kubalowie na to :
- Janusz i Dorota, my też dwa ...

Noc poślubna, pan młody stanął w oknie, patrzy i wzdycha, w końcu panna młoda pyta :
- Co się dzieje ?
On na to :
- Mówią, że noc poślubna jest taka piękna, a tu leje i leje.
Para miała się pierwszy raz seksić, ustalili, że na pieska. Panna już na kolanach i prosi :
- Tylko włóż pół, nie chcę żeby bolało.
A chłopak myśli : Taki ch.j. połową kut.sa nie będę pieprzył - i wsadził jej całego. Zapina ją tak z 10 minut, nagle panna mówi :
- Teraz włóż całego.
- Jak pół, to pół ...
Dziewczyna przyprowadziła swojego chłopaka, aby poznała go matka. Po wizycie matka mówi :
- Bardzo źle wychowany ten twój chłopak, jak z nim rozmawiałam to ziewnął z 10 razy.
- Mamo, on wcale nie ziewał, on tylko próbował się odezwać !
Wieczorem wraca mąż z pracy i pyta żonę :
- Mamy może coś smacznego na kolację ?
Żona ociera się o niego i rozkosznie pyta :
- Mogę być ja ?
- Wiesz, że nie mogę tłustego, kochanie.

- Władimir, dlaczego ciebie nie gryzą ?
- Mnie nie wolno !
Ksiądz chodzi po kolędzie i odwiedza Jasia. Przed wyjściem wręcza chłopcu święty obrazek :
- A ma ksiądz jakieś inne ?
Duchowny daje mu kolejne cztery :
- A może jakieś z dinozaurem ...
Wróżka mówi do klienta :
- Nie będę ukrywać, karty mówią, że pani mąż zginie śmiercią tragiczną.
- A czy zostanie mi to udowodnione ?
Są trzy sklepy, jeden jest Polaka, drugi Ruska, a trzeci Niemca. Do sklepu Ruska przychodzi diabeł i mówi :
- Chcę kupić 3 kilo nih.ja, a jak nie masz to cię zabiję.
Rusek szuka, ale nie znalazł, więc go zabił. Następnie idzie do Niemca i mówi :
- Chcę kupić 3 kilo nih.ja, a jak nie masz to cię zabiję.
Niemiec szuka, ale też nie znalazł, więc go zabił. Na koniec idzie do Polaka i mówi :
- Chcę kupić 3 kilo nih.ja, a jak nie masz to cię zabiję.
Polak myśli i w końcu mówi do diabła :
- To choć ze mną na chwile.
Zaprowadził go do piwnicy, zgasił światło i mówi :
- Widzisz coś ?
- Nih.ja !
- To bierz 3 kilo i spier.alaj !

Na rocznicę ślubu mąż zorganizował wspaniałą kolację, szampan, homar, krewetki, gdy skończyli jeść, żona zaproponowała zalotnie :
- Jak wrócimy do domu, to wynagrodzę ci to, zrobię coś czego nie robiłam od lat.
- Daj spokój, po tym wszystkim gołąbków jeszcze nie wcisnę !
Premier Donald Tusk zwołuje do swojego gabinetu radę ministrów i mówi do zgromadzonych :
- Mam tutaj 4 przyciski : czerwony, żółty, niebieski i zielony :
- jak wcisnę przycisk czerwony, to na drogach nie będzie wypadków i będzie 3'000 km autostrad,
- jak wcisnę przycisk żółty, to 3 miliony emigrantów wróci do Polski i przyjadą lekarze z zachodu, żeby pracować w naszych szpitalachm
- jak wcisnę przycisk niebieski, to nie będzie podatków, a wynagrodzenia wzrosną o 200 %,
- jak wcisnę przycisk zielony, to nie będzie przymrozków, susz, a jabłka i inna żywność już nigdy nie będzie drożeć.
W tym momencie przerywa mu minister rolnictwa z PSL i mówi :
- A u nas w Ciechanowie, to była babcia Józia, co miała 4 nocniki w przedpokoju : czerwony, żółty, niebieski i zielony.
- No i co ? No i co ? - dopytuje zaciekawiony Donald.
- I zesrała się na schodach ...
Baca stanął przed sądem, sędzia pyta :
- Czy to wy zabiliście swojego sąsiada ?
- Tak.
- A czym zabiliście ?
- Gazetą.
- Samą gazetą nie da się zabić człowieka, co było w tej gazecie ?
- Nie wiem, nie czytałem ...

Żołnierz pisze telegram do swojej dziewczyny :
- Jak będę mógł, to przyjadę na sobotę.
Dziewczyna mu odpisuje :
- Przyjeżdżaj, będziesz mógł !
Żona zgłasza zaginięcie męża :
- Już trzeci dzień nie ma go w domu !
- Mąż posiada jakieś znaki szczególne ?
- Jeszcze nie, dopiero jak wróci ...
Sierżant uczy żołnierzy młodego rocznika topografii :
- Rozróżniamy cztery części świata : wschód, zachód, północ i południe.
- To nie są części, a strony - protestuje jeden z żołnierzy.
- Głupstwa gadacie ! Strony są w gitarze !
Turystyce pod Nowym Targiem zepsuł się samochód, młody baca pomógł jej go naprawić. Po naprawie zaproponowała zapłatę w naturze. Po fakcie rozmarzona turystka mówi do bacy :
- Baco, wy chyba jesteście najlepszym kochankiem w okolicy ?
- Eee, nie, mój szwagier jest lepszy.
- Dlaczego ?
- Za młodych lat przeleciał wszystkie baby we wsi, a jak brakło, to złapał niedźwiedzice w lesie i też żeśmy ją przelecieli.
- No i co ?
- Potem przez cały rok szwagrowi miód przynosiła.

Idzie 2 żuli przez park :
- Ty, Zdzichu, zesrałeś się !
- Co ty, Marian, gadasz ? !
Idą dalej, ale Marian nie ustępuje :
- No rzesz, wali gównem ! Zesrałeś się !
- Nic się nie zesrałem, głupoty gadasz !
Idą jeszcze parę metrów, Marian nie wytrzymuje i ściąga gacie Zdzichowi. Jego oczom ukazuje się rozplackowany w majtach i na dupie ogromny kloc :
- Ha ! Mówiłem, że się zesrałeś !
- Aaaa, myślałem, że chodzi ci o dzisiaj ...
Koleś cierpiał na bezsenność, poszedł więc do lekarza, jak mu doradził kolega. Spotykają się po paru dniach :
- Hej, i co ci zalecił lekarz ?
- Walnąć sobie pięćdziesiątkę przed snem.
- I co pomaga ?
- Pewnie, wczoraj kładłem się osiem razy.
Kubal z żoną bardzo podnieśli swój status majątkowy i społeczny. Uznali więc, że przyszedł czas, by pierwszy raz w życiu wybrać się do opery. Założyli odświętne ubrania i stanęli w kolejce po bilety. Para przed nimi mówi do kasjerki :
- Tristan i Izolda, dwa bilety poproszę.
A Kubalowie na to :
- Janusz i Dorota, my też dwa ...

Noc poślubna, pan młody stanął w oknie, patrzy i wzdycha, w końcu panna młoda pyta :
- Co się dzieje ?
On na to :
- Mówią, że noc poślubna jest taka piękna, a tu leje i leje.
Para miała się pierwszy raz seksić, ustalili, że na pieska. Panna już na kolanach i prosi :
- Tylko włóż pół, nie chcę żeby bolało.
A chłopak myśli : Taki ch.j. połową kut.sa nie będę pieprzył - i wsadził jej całego. Zapina ją tak z 10 minut, nagle panna mówi :
- Teraz włóż całego.
- Jak pół, to pół ...
Dziewczyna przyprowadziła swojego chłopaka, aby poznała go matka. Po wizycie matka mówi :
- Bardzo źle wychowany ten twój chłopak, jak z nim rozmawiałam to ziewnął z 10 razy.
- Mamo, on wcale nie ziewał, on tylko próbował się odezwać !
Wieczorem wraca mąż z pracy i pyta żonę :
- Mamy może coś smacznego na kolację ?
Żona ociera się o niego i rozkosznie pyta :
- Mogę być ja ?
- Wiesz, że nie mogę tłustego, kochanie.
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Przychodzi facet do baru i mówi do barmana :
- Flaszkę wódki proszę, muszę się dziś koniecznie upić.
- Co się stało ? - pyta barman.
- Właśnie dowiedziałem się, że mój brat jest pedałem.
- No tak, to dobry powód, żeby się upić, współczuje panu.
Tydzień później ten sam gość wpada do tego samego baru i znów prosi tego samego barmana o flaszkę wódki, mówiąc że musi się upić :
- Co się tym razem stało ? - pyta zaciekawiony barman poznając tego samego klienta.
- Właśnie dowiedziałem się, że mój ojciec jest pedałem - odpowiada gość.
- Bardzo mi przykro z tego powodu - odpowiada barman i stawia na ladzie flaszkę.
Minął kolejny tydzień i znów ten sam gość wpada do tego samego baru i u tego samego barmana zamawia kolejną flaszkę, znów mówiąc, że musi się dziś zalać :
- Przepraszam, że się wtrącam w nieswoje sprawy ale czy jest ktoś w pana rodzinie kto sypia z kobietami ?
- Tak, żona. I właśnie się o tym dowiedziałem.
Mietek mówi do Janusza :
- Wiesz, chyba mam coś z kobiety. Gdy wchodzę do monopolowego, to wpadam w szał zakupów.
Faceci są jak sznurówki, muszą przejść przez wiele dziur, żeby się związać.

Do domu publicznego przychodzi facet, a tam na samo przywitanie dwa wejścia. Nad jednym widnieje napis : "Bogaty", a nad drugim : "Biedny". Zastanawia się i myśli, że nie warto kłamać i wchodzi do biednych. Wchodzi, a tam kolejny wybór : nad jednym wejściem widnieje napis : "Kawaler", a nad drugim : "Żonaty". Patrzy na swoją obrączkę i uznaje, że nie można się tego wstydzić i wchodzi do żonatych. Wchodzi, a tam pokój, łóżko, wszystko gra, kładzie się na łóżku i patrzy, a tam widnieje napis : "Jesteś biedny i żonaty, zwal se konia i idź do chaty".
Samolot spada w kierunku ziemi, do kolizji zostało parę minut, na pokładzie panika, nagle kobieta wstaje z fotela i mówi :
- Jeśli mam umrzeć, to chce się chociaż poczuć jak kobieta !
Rozbiera się do naga i pyta :
- Jest w tym samolocie ktoś na tyle męski, że sprawi, bym poczuła się jak kobieta ?
Z fotela obok wstaje facet, ściąga koszulę i mówi :
- Masz, wyprasuj !
Wizyta kontrolna ciężarnej u ginekologa :
- Ojciec będzie przy porodzie ?
- Nie sadzę, nie przepada za moim mężem.

- Flaszkę wódki proszę, muszę się dziś koniecznie upić.
- Co się stało ? - pyta barman.
- Właśnie dowiedziałem się, że mój brat jest pedałem.
- No tak, to dobry powód, żeby się upić, współczuje panu.
Tydzień później ten sam gość wpada do tego samego baru i znów prosi tego samego barmana o flaszkę wódki, mówiąc że musi się upić :
- Co się tym razem stało ? - pyta zaciekawiony barman poznając tego samego klienta.
- Właśnie dowiedziałem się, że mój ojciec jest pedałem - odpowiada gość.
- Bardzo mi przykro z tego powodu - odpowiada barman i stawia na ladzie flaszkę.
Minął kolejny tydzień i znów ten sam gość wpada do tego samego baru i u tego samego barmana zamawia kolejną flaszkę, znów mówiąc, że musi się dziś zalać :
- Przepraszam, że się wtrącam w nieswoje sprawy ale czy jest ktoś w pana rodzinie kto sypia z kobietami ?
- Tak, żona. I właśnie się o tym dowiedziałem.
Mietek mówi do Janusza :
- Wiesz, chyba mam coś z kobiety. Gdy wchodzę do monopolowego, to wpadam w szał zakupów.
Faceci są jak sznurówki, muszą przejść przez wiele dziur, żeby się związać.

Do domu publicznego przychodzi facet, a tam na samo przywitanie dwa wejścia. Nad jednym widnieje napis : "Bogaty", a nad drugim : "Biedny". Zastanawia się i myśli, że nie warto kłamać i wchodzi do biednych. Wchodzi, a tam kolejny wybór : nad jednym wejściem widnieje napis : "Kawaler", a nad drugim : "Żonaty". Patrzy na swoją obrączkę i uznaje, że nie można się tego wstydzić i wchodzi do żonatych. Wchodzi, a tam pokój, łóżko, wszystko gra, kładzie się na łóżku i patrzy, a tam widnieje napis : "Jesteś biedny i żonaty, zwal se konia i idź do chaty".
Samolot spada w kierunku ziemi, do kolizji zostało parę minut, na pokładzie panika, nagle kobieta wstaje z fotela i mówi :
- Jeśli mam umrzeć, to chce się chociaż poczuć jak kobieta !
Rozbiera się do naga i pyta :
- Jest w tym samolocie ktoś na tyle męski, że sprawi, bym poczuła się jak kobieta ?
Z fotela obok wstaje facet, ściąga koszulę i mówi :
- Masz, wyprasuj !
Wizyta kontrolna ciężarnej u ginekologa :
- Ojciec będzie przy porodzie ?
- Nie sadzę, nie przepada za moim mężem.

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Żona znalazła damskie majtki o krzyczy na męża :
- Co to znaczy ? Zdradzasz mnie, znalazłam te majtki w kieszeni twojej kurtki !
- Basiu, to nie tak ! Sąsiad mi je dał, bo zostawiłaś je u niego.
Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt : niedźwiedzie, lisy, wilki, jeże. Przez kolejkę przepycha się zając, rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki, w tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi :
- Ty, zając, gdzie się wpychasz ? ! Na koniec !".
I mach, rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i znów odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie :
- A, pier.olę, dzisiaj sklepu nie otwieram !
Blondynka dzwoni na policję, żeby zgłosić, że okradziono jej samochód :
- Ukradli tablicę rozdzielczą, kierownicę, pedał hamulca, a nawet pedał gazu.
Za chwilę ponownie telefon :
- Przepraszam, już nie ważne, przez pomyłkę usiadłam na tylne siedzenie.

Przyjechał facet do hotelu, a recepcjonista mówi :
- Nie ma miejsc, jest jedno, ale sąsiad chrapie, więc całą noc pan nie pośpi.
Facet na to :
- A tam, może być.
Rano pytają go :
- No i jak się spało ?
- Normalnie.
- ?
- Wieczorem podszedłem do niego i powiedziałem : "Dobranoc, kochanie !" i pocałowałem go, od tej pory nie tylko nie chrapał, ale całą noc oka nawet nie zmrużył !
Lekcja w klasie, pani pisze na tablicy, Jasio w pewnym momencie wyciąga z torebki pączek i go zjada, a następnie nadmuchuje torebkę i z niej głośno strzela. Pani wystraszona pozapuszcza w majtki, wychodzi z klasy i idzie na skargę do dyrektora. Opowiada mu całe zdarzenie, a dyrektor wzywa do siebie Jasia i każe mu zgłosić się następnego dnia z ojcem. Na drugi dzień ojciec przychodzi do szkoły :
- Wie pan co pana syn wczoraj zrobił ?
- No co takiego ?
- Na lekcji nadmuchał torebkę i wystrzelił ją, w wyniku czego nauczycielka z przerażenia posikała się.
- Panie, to jeszcze nic. Ja kiedyś za stodołą dupczę sobie spokojnie owcę, a ten jak nie pier.olnie z worka po cemencie, to w rękach tylko mi rogi zostały !

- Co to znaczy ? Zdradzasz mnie, znalazłam te majtki w kieszeni twojej kurtki !
- Basiu, to nie tak ! Sąsiad mi je dał, bo zostawiłaś je u niego.
Przed sklepem w lesie stoi w kolejce mnóstwo zwierząt : niedźwiedzie, lisy, wilki, jeże. Przez kolejkę przepycha się zając, rozpycha inne zwierzęta łokciami, wreszcie jest na początku kolejki, w tym momencie łapie go niedźwiedź i mówi :
- Ty, zając, gdzie się wpychasz ? ! Na koniec !".
I mach, rzuca go na koniec kolejki. Zając znowu się przepycha, ale znowu łapie go niedźwiedź i znów odrzuca na koniec. Zając powtarza swój wyczyn jeszcze kilka razy, ale za każdym razem niedźwiedź wyrzuca go na koniec. Wreszcie obolały zając otrzepuje się z kurzu i mówi do siebie :
- A, pier.olę, dzisiaj sklepu nie otwieram !
Blondynka dzwoni na policję, żeby zgłosić, że okradziono jej samochód :
- Ukradli tablicę rozdzielczą, kierownicę, pedał hamulca, a nawet pedał gazu.
Za chwilę ponownie telefon :
- Przepraszam, już nie ważne, przez pomyłkę usiadłam na tylne siedzenie.

Przyjechał facet do hotelu, a recepcjonista mówi :
- Nie ma miejsc, jest jedno, ale sąsiad chrapie, więc całą noc pan nie pośpi.
Facet na to :
- A tam, może być.
Rano pytają go :
- No i jak się spało ?
- Normalnie.
- ?
- Wieczorem podszedłem do niego i powiedziałem : "Dobranoc, kochanie !" i pocałowałem go, od tej pory nie tylko nie chrapał, ale całą noc oka nawet nie zmrużył !
Lekcja w klasie, pani pisze na tablicy, Jasio w pewnym momencie wyciąga z torebki pączek i go zjada, a następnie nadmuchuje torebkę i z niej głośno strzela. Pani wystraszona pozapuszcza w majtki, wychodzi z klasy i idzie na skargę do dyrektora. Opowiada mu całe zdarzenie, a dyrektor wzywa do siebie Jasia i każe mu zgłosić się następnego dnia z ojcem. Na drugi dzień ojciec przychodzi do szkoły :
- Wie pan co pana syn wczoraj zrobił ?
- No co takiego ?
- Na lekcji nadmuchał torebkę i wystrzelił ją, w wyniku czego nauczycielka z przerażenia posikała się.
- Panie, to jeszcze nic. Ja kiedyś za stodołą dupczę sobie spokojnie owcę, a ten jak nie pier.olnie z worka po cemencie, to w rękach tylko mi rogi zostały !

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Jan Paweł II trafił do Nieba, niestety okazało się, że jest tam bardzo marne jedzenie. Przechadzając się po Niebie zajrzał przez dziurkę od klucza do czyśćca i wydało mu się, że tam mają lepsze jedzenie. Zajrzał też przez dziurkę od klucza do piekła, patrzy, a tam zabawa w najlepsze : winka na grillu, zimne piwko, muzyka, po prostu wspaniała uczta. Idzie do Boga i mówi :
- Panie Boże, jak to jest, że u nas jest tak marnie z jedzeniem ? W czyśćcu już mają lepsze jedzenie, a w piekle to już w ogóle mają same smakołyki.
- Bo widzisz, Karolku, tylko dla nas dwóch nie opłaca się gotować.
Facet ma kochankę Beatę, jednego razu omal nie nazwał żony tym imieniem, więc żeby zapobiec takim sytuacjom, kupił do domu kotkę i nazwał ją Beata, teraz nawet jakby się pomylił, to przecież chodzi o kotkę. Niedawno żona kupiła szczeniaka i dała mu na imię Robert. Facet teraz siedzi, dużo pali i myśli.
Facet po 40, czasy Covida : wydaje mi się, że ten wirus wymyśliła kobieta :
1. Zamknięto wszystkie bary.
2. Zatrzymano wszystkie rozgrywki piłki nożnej.
3. Musisz przebywać zamknięty ze swoją żoną w domu.
Sprawa w sądzie :
- Przepraszam, wysoki sądzie, ale ze stresu pocę się jak murzyn na polu bawełny.
- Nic nie szkodzi, mam powtórzyć pytanie ?
- Tak.
- Czy przyznaje się pan do rasistowskiego zachowania w pracy ?
- Ależ, wysoki sądzie, ze mnie taki rasista, jak z czarnego pożytek !
Lizanko ?

Mąż pyta żonę :
- Co ten kot robi w kuchni ?
- A karmiłaś go już dzisiaj ?
- No nie ...
- No to pewnie gotuje.
Dziecko pyta mamę :
- Mamo, jak poznałaś tatusia ?
- Dzięki nowoczesnej technologii.
- Przez internet ?
- Nie, kochanie, testy DNA.
Policjant widzi kolegę, który idzie z pingwinem :
- Skąd wstrząsnąłeś tego ptaka ?
- Przyplątał się i nie wiem co z nim zrobić.
- Jak to co ? Idź z nim do ZOO.
Po kilku godzinach znowu widzi kolegę spacerującego z pingwinem :
- I co ? Nie byłeś w ZOO ?
- Już byłem, a teraz idziemy na lody.

Idzie gościu ulicą i widzi opartego o drzewo rzygającego murzyna :
- Co, poimprezowało się wczoraj ?
- No, aż za bardzo.
- No i co, trochę się przesadziło ?
- Aaaaah, prawda, niestety.
- No i pewnie chciałbyś do domu ?
- I to jak !
- No to dawaj, podsadzę cię ...
Kolega opowiada koledze :
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi, nie wiem czemu, środek przeczyszczający.
- Zażyłeś ten środek ?
- Zażyłem.
- I co, kaszlesz ?
- Nie mam odwagi !

Był sobie pan, którego od jakiegoś czasu strasznie bolała głowa. Na początku wytrzymywał, jechał na tabletkach przeciwbólowych, ale po jakimś czasie już nie mógł. Poszedł więc do lekarza, ten go zbadał, obejrzał i mówi :
- No cóż, wiem jak pana wyleczyć, ale będzie to wymagało usunięcia jąder. Ma pan bardzo rzadki przypadek naciskania jąder na podstawę kręgosłupa. Nacisk powoduje ból głowy i jednym sposobem przyniesienia panu ulgi jest usuniecie jąder. Co pan na to ?
Pan zbladł i myśli jak to będzie bez jąder no i w ogóle. Jednak doszedł do wniosku, że z takim bólem głowy, to nie da rady żyć i postanowił "iść pod nóż". Mija kilka dni po zabiegu, głowa już nie boli, jednak czul, że bezpowrotnie stracił coś ważnego. Postanowił sobie to, przynajmniej tymczasowo, zrekompensować nowym ciuchem. Wchodzi do sklepu i mówi :
- Chce kupić nowy garnitur.
Sprzedawca zmierzył go wzrokiem i mówi :
- Rozmiar 44 ?
- Tak, skąd pan wiedział ?
- To moja praca ...
Pan przymierzył, pasuje idealnie !
- Może do tego nowa koszula ?
- Niech będzie.
- Rozmiar 37 ?
- Tak, skąd pan wiedział ?
- To moja praca ...
Gościu założył koszule, leży jak ulał.
- To może jeszcze nowe buty ?
- A niech będą nowe buty.
- Rozmiar 8,5 ?
- Tak, skąd pan wiedział ?
- To moja praca ...
Pan przymierza buty, są idealnie dopasowane.
- No to może jeszcze nowe slipki ?
Chwila wahania ...
- Jasne, przecież przydadzą mi się nowe slipki.
- Rozmiar 36 ?
- Nie, ostatnio nosiłem 34 ...
- Nie mógł pan nosić 34, ponieważ powodowałyby ucisk jąder na podstawę kręgosłupa i miałby pan cholerny ból głowy ...

Żona poszła na zakupy i wróciła ze sklepu ze skrzynką piwa, kartonem wódki, ośmioma butelkami whisky i z dwoma bochenkami chleba. Mąż zapytał :
- Mamy dzisiaj jakąś imprezę ?
- Nie.
- Więc po co nam te dwa chleby ?
Trzech nauczycieli za czasów RFN chciało wyjechać za granicę, ale potrzebne im były zaświadczenia od policji, że mogą przekroczyć granicę. Poszli więc na komendę i wchodzą po kolei. Pierwszy wszedł nauczyciel z gimnazjum i za chwilę wychodzi, pozostali od razu pytają - dostał pozwolenie, czy nie. On smutny odpowiada, że nie dostał. Wchodzi drugi nauczyciel z liceum, za chwilę wraca i ta sama sytuacja : nie dostał. Wchodzi trzeci nauczyciel ze szkoły specjalnej, nie ma go z pięć minut, dziesięć, w końcu wychodzi zadowolony, że dostał pozwolenie. Koledzy zdziwieni pytają go jak on to zrobił, a on na to mówi tak :
- Podszedłem do policjanta, położyłem mu podanie na biurku i mówię mu : "Tu podpisz i jeszcze tu i tu, tak jak cię w szkole uczyłem".
Żona w czasie koronowirusa wybrała się z mężem na zakupy, nagle mąż krzyczy :
- Hola, hola, nie tak blisko ! 2 metry odstępu !
- Jestem przecież twoją żoną, baranie !
- Żona nie żona, procedur trzeba przestrzegać !

Przychodzi czarnoskóra gwiazda rapu do sklepu obuwniczego, który realizuje najdziwniejsze zamówienia. Mają renomę sklepu, który jest w stanie spełnić każdą zachciankę. Podchodzi do najlepiej ubranego sprzedawcy i zagaja :
- Proszę pana, szukam czegoś naprawdę wyjątkowego, chcę buty jakich nigdy nikt nie miał, cena w ogóle nie gra roli.
Sprzedawca pomyślał i zaczyna :
- Mogę panu zaproponować te przepiękne buty ze skóry czarnej kobry, ta odmiana węża jest właściwie na wyginięciu, więc cena nie będzie mała : 1500 $.
- No niby ładne, nawet mi się podobają, ale za mało odjechane, może coś lepszego, cena nie gra roli.
- Możemy zaproponować panu te.
I sięga na wyższą półkę, wyciąga buty ze złotą podeszwą, wyszywane diamentami, sznurówki także pozłacane, coś niesamowitego.
- Przepiękne, ile ?
- 5000 $.
- Jednak potrzebuję czegoś bardziej odjechanego, moi koledzy mają podobne, ja potrzebuję ich przebić.
Sprzedawca zasępił się, myśli, myśli i zaczyna bardzo po cichu :
- Wie pan, jest jeszcze jedna para butów, absolutny unikat, jedyna taka na świecie, bardzo droga bo i z kontrowersyjnego materiału.
I wyjmuje dość pospolicie wyglądające jasne buty :
- To buty z ludzkiej skóry, rozumie pan powagę i to, że cena nie będzie mała ?
Raper uśmiechnął się jedynie, takich to na pewno nikt nie będzie miał, oczy mu się zaświeciły i pyta :
- Ile ?
- 250'000 $ i nie negocjujemy.
Raper pomyślał dłuższą chwilę :
- No coś niesamowitego, ale za 250'000 $ ? Nie macie tańszych ?
- Mamy, takie same, ale czarne, za 9,99 $.
Byłam z mężem na zakupach w Lidlu, wróciliśmy do domu, ściągamy maski, patrzę, nie mój chłop !

Podczas nieobecności męża, żona przyjęła u siebie kochanka, nagle słyszy, że wraca mąż. Pomyślała szybko i wysmarowała kochanka olejkiem, a potem posypała talkiem i kazała mu stanąć w kącie sypialni :
- Nie ruszaj się, będziesz udawał rzeźbę - powiedziała.
Wchodzi mąż i pyta :
- Co to takiego ?
- A, to nasza nowa statua, Kowalscy za rogiem mają taką samą, więc też sobie kupiłam.
Mąż nic nie powiedział, a że był zmęczony położył się spać. Budzi się nad ranem, schodzi do kuchni, robi wielką kanapkę i bierze butelkę piwa :
- Trzymaj - mówi do kochanka - posągu - ja u Kowalskich stałem trzy dni i nikt mi nawet szklanki wody nie podał.
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko, szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa nowego sprzedawcę do biura :
- No to ile dziś zrobił pan transakcji ? - pyta kandydata sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co ? Jedna ? ! Nasi sprzedawcy maja średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia ! Co pan robił przez cały dzień ? A właściwie to ile pan utargował ?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało :
Trzy ... sta osiem ... dziesiąt tysięcy ? Na Boga, co pan sprzedał ? !
- Na początku sprzedałem mały haczyk na ryby ...
- Haczyk na ryby ? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy ?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk, następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje : cienką, średnią i grubą, wdaliśmy się w rozmowę i spytałem gdzie będzie łowić, powiedział, że w Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje.
Przekonałem go jeszcze, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać lodź motorową, spytałem go więc jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe, aby przewieść lodź, w związku z czym sprzedałem mu do tego jeszcze przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł kupić sobie jeden jedyny haczyk na ryby ? !
- Nie, tak na prawdę, to on przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej zony, zaproponowałem mu więc, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby ...

Dwie samotne dziewczyny siedzą w barze, ogólnie jest OK, ale chłopa, by się chciało.
- Znasz jakiś facetów ?
- Pewnie.
- To dzwonimy do 32.
- Po co nam aż tylu ?
- Po pierwsze, połowa nie przyjdzie.
- Ale po co nam 16 ?
- Po drugie, połowa się napije.
- Ośmiu to też dużo.
- A po trzecie, połowa jak zwykle nie będzie mogła.
- A czterech ?
- A co, nie chcesz dwa razy ?
Dzwonek do drzwi :
- Dzień dobry pani.
- A to ty, Piotrusiu, co się stało ?
- Tata mnie przysłał, bo dłubie przy motorku i nie może sobie poradzić.
- Stary, rusz dupę i idź pomóc sąsiadowi !
- Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął jakiś specjalny klucz, bo tata nie ma.
- A jaki ?
- Szklana pięćdziesiątka ...
Na dyskotece cygan tańczy z dziewczyną, nagle zasłabł, mdleje, dziewczyna krzyczy :
- Wody ! Dajcie mu wody !
Cygan otwiera oczy i szepcze :
- I kawałek chleba.

- Panie Boże, jak to jest, że u nas jest tak marnie z jedzeniem ? W czyśćcu już mają lepsze jedzenie, a w piekle to już w ogóle mają same smakołyki.
- Bo widzisz, Karolku, tylko dla nas dwóch nie opłaca się gotować.
Facet ma kochankę Beatę, jednego razu omal nie nazwał żony tym imieniem, więc żeby zapobiec takim sytuacjom, kupił do domu kotkę i nazwał ją Beata, teraz nawet jakby się pomylił, to przecież chodzi o kotkę. Niedawno żona kupiła szczeniaka i dała mu na imię Robert. Facet teraz siedzi, dużo pali i myśli.
Facet po 40, czasy Covida : wydaje mi się, że ten wirus wymyśliła kobieta :
1. Zamknięto wszystkie bary.
2. Zatrzymano wszystkie rozgrywki piłki nożnej.
3. Musisz przebywać zamknięty ze swoją żoną w domu.
Sprawa w sądzie :
- Przepraszam, wysoki sądzie, ale ze stresu pocę się jak murzyn na polu bawełny.
- Nic nie szkodzi, mam powtórzyć pytanie ?
- Tak.
- Czy przyznaje się pan do rasistowskiego zachowania w pracy ?
- Ależ, wysoki sądzie, ze mnie taki rasista, jak z czarnego pożytek !
Lizanko ?

Mąż pyta żonę :
- Co ten kot robi w kuchni ?
- A karmiłaś go już dzisiaj ?
- No nie ...
- No to pewnie gotuje.
Dziecko pyta mamę :
- Mamo, jak poznałaś tatusia ?
- Dzięki nowoczesnej technologii.
- Przez internet ?
- Nie, kochanie, testy DNA.
Policjant widzi kolegę, który idzie z pingwinem :
- Skąd wstrząsnąłeś tego ptaka ?
- Przyplątał się i nie wiem co z nim zrobić.
- Jak to co ? Idź z nim do ZOO.
Po kilku godzinach znowu widzi kolegę spacerującego z pingwinem :
- I co ? Nie byłeś w ZOO ?
- Już byłem, a teraz idziemy na lody.

Idzie gościu ulicą i widzi opartego o drzewo rzygającego murzyna :
- Co, poimprezowało się wczoraj ?
- No, aż za bardzo.
- No i co, trochę się przesadziło ?
- Aaaaah, prawda, niestety.
- No i pewnie chciałbyś do domu ?
- I to jak !
- No to dawaj, podsadzę cię ...
Kolega opowiada koledze :
- Byłem u lekarza i poprosiłem o syrop od kaszlu, a on dał mi, nie wiem czemu, środek przeczyszczający.
- Zażyłeś ten środek ?
- Zażyłem.
- I co, kaszlesz ?
- Nie mam odwagi !

Był sobie pan, którego od jakiegoś czasu strasznie bolała głowa. Na początku wytrzymywał, jechał na tabletkach przeciwbólowych, ale po jakimś czasie już nie mógł. Poszedł więc do lekarza, ten go zbadał, obejrzał i mówi :
- No cóż, wiem jak pana wyleczyć, ale będzie to wymagało usunięcia jąder. Ma pan bardzo rzadki przypadek naciskania jąder na podstawę kręgosłupa. Nacisk powoduje ból głowy i jednym sposobem przyniesienia panu ulgi jest usuniecie jąder. Co pan na to ?
Pan zbladł i myśli jak to będzie bez jąder no i w ogóle. Jednak doszedł do wniosku, że z takim bólem głowy, to nie da rady żyć i postanowił "iść pod nóż". Mija kilka dni po zabiegu, głowa już nie boli, jednak czul, że bezpowrotnie stracił coś ważnego. Postanowił sobie to, przynajmniej tymczasowo, zrekompensować nowym ciuchem. Wchodzi do sklepu i mówi :
- Chce kupić nowy garnitur.
Sprzedawca zmierzył go wzrokiem i mówi :
- Rozmiar 44 ?
- Tak, skąd pan wiedział ?
- To moja praca ...
Pan przymierzył, pasuje idealnie !
- Może do tego nowa koszula ?
- Niech będzie.
- Rozmiar 37 ?
- Tak, skąd pan wiedział ?
- To moja praca ...
Gościu założył koszule, leży jak ulał.
- To może jeszcze nowe buty ?
- A niech będą nowe buty.
- Rozmiar 8,5 ?
- Tak, skąd pan wiedział ?
- To moja praca ...
Pan przymierza buty, są idealnie dopasowane.
- No to może jeszcze nowe slipki ?
Chwila wahania ...
- Jasne, przecież przydadzą mi się nowe slipki.
- Rozmiar 36 ?
- Nie, ostatnio nosiłem 34 ...
- Nie mógł pan nosić 34, ponieważ powodowałyby ucisk jąder na podstawę kręgosłupa i miałby pan cholerny ból głowy ...

Żona poszła na zakupy i wróciła ze sklepu ze skrzynką piwa, kartonem wódki, ośmioma butelkami whisky i z dwoma bochenkami chleba. Mąż zapytał :
- Mamy dzisiaj jakąś imprezę ?
- Nie.
- Więc po co nam te dwa chleby ?
Trzech nauczycieli za czasów RFN chciało wyjechać za granicę, ale potrzebne im były zaświadczenia od policji, że mogą przekroczyć granicę. Poszli więc na komendę i wchodzą po kolei. Pierwszy wszedł nauczyciel z gimnazjum i za chwilę wychodzi, pozostali od razu pytają - dostał pozwolenie, czy nie. On smutny odpowiada, że nie dostał. Wchodzi drugi nauczyciel z liceum, za chwilę wraca i ta sama sytuacja : nie dostał. Wchodzi trzeci nauczyciel ze szkoły specjalnej, nie ma go z pięć minut, dziesięć, w końcu wychodzi zadowolony, że dostał pozwolenie. Koledzy zdziwieni pytają go jak on to zrobił, a on na to mówi tak :
- Podszedłem do policjanta, położyłem mu podanie na biurku i mówię mu : "Tu podpisz i jeszcze tu i tu, tak jak cię w szkole uczyłem".
Żona w czasie koronowirusa wybrała się z mężem na zakupy, nagle mąż krzyczy :
- Hola, hola, nie tak blisko ! 2 metry odstępu !
- Jestem przecież twoją żoną, baranie !
- Żona nie żona, procedur trzeba przestrzegać !

Przychodzi czarnoskóra gwiazda rapu do sklepu obuwniczego, który realizuje najdziwniejsze zamówienia. Mają renomę sklepu, który jest w stanie spełnić każdą zachciankę. Podchodzi do najlepiej ubranego sprzedawcy i zagaja :
- Proszę pana, szukam czegoś naprawdę wyjątkowego, chcę buty jakich nigdy nikt nie miał, cena w ogóle nie gra roli.
Sprzedawca pomyślał i zaczyna :
- Mogę panu zaproponować te przepiękne buty ze skóry czarnej kobry, ta odmiana węża jest właściwie na wyginięciu, więc cena nie będzie mała : 1500 $.
- No niby ładne, nawet mi się podobają, ale za mało odjechane, może coś lepszego, cena nie gra roli.
- Możemy zaproponować panu te.
I sięga na wyższą półkę, wyciąga buty ze złotą podeszwą, wyszywane diamentami, sznurówki także pozłacane, coś niesamowitego.
- Przepiękne, ile ?
- 5000 $.
- Jednak potrzebuję czegoś bardziej odjechanego, moi koledzy mają podobne, ja potrzebuję ich przebić.
Sprzedawca zasępił się, myśli, myśli i zaczyna bardzo po cichu :
- Wie pan, jest jeszcze jedna para butów, absolutny unikat, jedyna taka na świecie, bardzo droga bo i z kontrowersyjnego materiału.
I wyjmuje dość pospolicie wyglądające jasne buty :
- To buty z ludzkiej skóry, rozumie pan powagę i to, że cena nie będzie mała ?
Raper uśmiechnął się jedynie, takich to na pewno nikt nie będzie miał, oczy mu się zaświeciły i pyta :
- Ile ?
- 250'000 $ i nie negocjujemy.
Raper pomyślał dłuższą chwilę :
- No coś niesamowitego, ale za 250'000 $ ? Nie macie tańszych ?
- Mamy, takie same, ale czarne, za 9,99 $.
Byłam z mężem na zakupach w Lidlu, wróciliśmy do domu, ściągamy maski, patrzę, nie mój chłop !

Podczas nieobecności męża, żona przyjęła u siebie kochanka, nagle słyszy, że wraca mąż. Pomyślała szybko i wysmarowała kochanka olejkiem, a potem posypała talkiem i kazała mu stanąć w kącie sypialni :
- Nie ruszaj się, będziesz udawał rzeźbę - powiedziała.
Wchodzi mąż i pyta :
- Co to takiego ?
- A, to nasza nowa statua, Kowalscy za rogiem mają taką samą, więc też sobie kupiłam.
Mąż nic nie powiedział, a że był zmęczony położył się spać. Budzi się nad ranem, schodzi do kuchni, robi wielką kanapkę i bierze butelkę piwa :
- Trzymaj - mówi do kochanka - posągu - ja u Kowalskich stałem trzy dni i nikt mi nawet szklanki wody nie podał.
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko, szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego, żeby go przetestować. Po zamknięciu wzywa nowego sprzedawcę do biura :
- No to ile dziś zrobił pan transakcji ? - pyta kandydata sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co ? Jedna ? ! Nasi sprzedawcy maja średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia ! Co pan robił przez cały dzień ? A właściwie to ile pan utargował ?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało :
Trzy ... sta osiem ... dziesiąt tysięcy ? Na Boga, co pan sprzedał ? !
- Na początku sprzedałem mały haczyk na ryby ...
- Haczyk na ryby ? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy ?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk, następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje : cienką, średnią i grubą, wdaliśmy się w rozmowę i spytałem gdzie będzie łowić, powiedział, że w Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje.
Przekonałem go jeszcze, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać lodź motorową, spytałem go więc jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe, aby przewieść lodź, w związku z czym sprzedałem mu do tego jeszcze przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł kupić sobie jeden jedyny haczyk na ryby ? !
- Nie, tak na prawdę, to on przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej zony, zaproponowałem mu więc, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby ...

Dwie samotne dziewczyny siedzą w barze, ogólnie jest OK, ale chłopa, by się chciało.
- Znasz jakiś facetów ?
- Pewnie.
- To dzwonimy do 32.
- Po co nam aż tylu ?
- Po pierwsze, połowa nie przyjdzie.
- Ale po co nam 16 ?
- Po drugie, połowa się napije.
- Ośmiu to też dużo.
- A po trzecie, połowa jak zwykle nie będzie mogła.
- A czterech ?
- A co, nie chcesz dwa razy ?
Dzwonek do drzwi :
- Dzień dobry pani.
- A to ty, Piotrusiu, co się stało ?
- Tata mnie przysłał, bo dłubie przy motorku i nie może sobie poradzić.
- Stary, rusz dupę i idź pomóc sąsiadowi !
- Tata jeszcze mówił, żeby pan sąsiad wziął jakiś specjalny klucz, bo tata nie ma.
- A jaki ?
- Szklana pięćdziesiątka ...
Na dyskotece cygan tańczy z dziewczyną, nagle zasłabł, mdleje, dziewczyna krzyczy :
- Wody ! Dajcie mu wody !
Cygan otwiera oczy i szepcze :
- I kawałek chleba.

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Moje refleksje po wizycie w Biedronce :
Panika Covidowa :
Nic tak życia nie upiększa,
Jak panika coraz większa.
Człowiek rozum cały traci
I tratuje swoich braci.
Gdy choć jeden kichnie brachu,
Cała setka sra ze strachu.
Wszelki papier wykupili
Ci co gacie pobrudzili.
Babcie siłę za dwóch mają
Gdy zakupy swe targają.
Ludzie kaszlą i kichają
Kiedy się do kasy pchają.
Nie ma to jak życie w stadzie
A towarów brak na ladzie.
Wziąłem leku dwie butelki
Antywirus to jest wielki,
Bo czterdziestoprocentowy,
Wnet się człek poczuje zdrowy.
Idźcie kupić, nie zwlekajcie
I wirusa zabijajcie.

Zakupy :
Wchodzę do sklepu, towar rzucają.
Tłumy się ludzi do półek pchają.
Krzyczę BUONGIORNO i nagle cisza,
Słuchać jak w dziurze ser skrobie mysza.
Trzeba to widzieć jak uciekali,
Wnet by w Biedronce drzwi połamali.
A za minutę już wkoło pusto.
Więc wziąłem dżemik, słoik z kapustą,
Jeszcze makaron i procent w płynie,
Jak będę łykał, wirus mnie minie.
Wziąłem też sobie damskie pończochy.
Na pysk założę, niech żyją Włochy !
Idę do kasy, kasjerka leży.
Piwem otrzeźwić ją więc należy.
Uczciwy jestem do szpiku kości.
Jutro do Lidla podejdę w gości.
W projekcie nowej ustawy, gdy stoi na ulicy :
2 ludzi - zgromadzenie
3 ludzi - spisek
5 ludzi - bunt
10 ludzi - rewolta
50 ludzi - zamach stanu
100 ludzi - rewolucja
Pilnujcie się obywatele ! Wielki Brat czuwa !

W związku z brakiem termometrów w aptekach, w razie podejrzenia gorączki Ministerstwo Zdrowia zaleca włożenie trzech suchych ziaren kukurydzy do pupy, a jeśli wyjdzie popcorn należy dzwonić na pogotowie.
Przy kasie w markecie stoją ojciec i synek, synek pyta :
- Tato, a dlaczego te prezerwatywy są pakowane po 3 sztuki ?
Ojciec na to :
- A wiesz, bo to zestaw uczniowski, bo uczniowie cały tydzień się uczą, a bzykają tylko w piątek, sobotę i niedzielę.
- Aha - mówi synek i dalej drąży temat - a te sześciopaki, to dla kogo ?
- A te synku, to dla studentów, cały tydzień bzykają, a w niedzielę odpoczywają.
- Tato, tato, a te po dwanaście ?
- A te, te to są dla żonatych ...
- Jak to ? - pyta zdziwiony synek.
- No wiesz : styczeń, luty, marzec, kwiecień ...
Żona mówi do golącego się męża :
- Jak skończysz, idź po papier toaletowy.
- Tylko papier ?
- I choinkę kup, bo cholera wie, ile to potrwa.
Rozmawiają dwaj koledzy :
- Idziesz w maju na wybory ?
- Oszalałeś ? ! Dla jedynego głupka nie będę popełniał samobójstwa.

W Sejmie, w Klubie Parlamentarnym PO, słychać głośne "Sto lat, sto lat".
- Ktoś ma imieniny ?
- Nie, to posłowie PO ustalają wiek emerytalny.
Rozmawiają dwaj koledzy :
- Edek, pracujesz jeszcze ?
- Pracowałem na pół etatu, ale mnie zwolnili.
- Dlaczego ?
- Bo to była pracy na pełny etat.
Rozmawiają dwie koleżanki :
- Polacy to naród wybrany, Matka Boska była Polką i pochodziła z Częstochowy.
- No, z domu Kwiatkowska.
Menel mówi do kobiety :
- Kierowniczko, poratuje pani, tak za dwa złote ?
- Dobrze, ale nie wyda pan na alkohol ?
- Nie, dom sobie kupię !
Wnuczek pyta dziadka :
- Dziadku, co czytasz ?
- Czasopismo historyczne.
- Przecież to pornol !
- Dla mnie wnuczku, to już historia.

Do pociągu relacji Paryż - Bruksela wsiadł Rosjanin, wszystkie miejsca zajęte przez pasażerów, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem, który rozwalił się jak car na carskim tronie. Rosjanin prosi :
- Madam, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce ?
Kobieta ostro odpowiada :
- Wy Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni, moja Fifi jest zmęczona, niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie !
Rosjanin poszedł więc szukać innego miejsca, nie znalazł, wraca więc i mówi :
- Lady, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść, niech pani weźmie swojego psa na ręce.
Francuzka rozeźlona krzyczy :
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani ! W Europie ludzie się tak nie zachowują, to jest nie do pomyślenia !
Wtedy Rosjanin nie wytrzymał i wywalił suczkę przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie na jej miejscu. Kobieta w szoku, przeklina, miota się, wrzeszczy. Do rozmowy nagle dołącza się siedzący obok Anglik, dżentelmen w każdym calu :
- Wy, Rosjanie, wszystko robicie nie tak jak trzeba, jakby nie od tej strony. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stornie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tą sukę co trzeba ...
Żona pyta męża :
- Marian, co to oznacza jak mówią, że miał choroby współistniejące ?
Mąż na to :
- Żonaty był.
Córka pyta mamy :
- Mamusiu, co to jest impotencja ?
- Hmmm, widzisz, to jakbyś chciała grać w bierki ugotowanym makaronem.

Grupa dawnych przyjaciół ze szkoły umawia się na spotkanie po latach, wszyscy już koło 50 :
- Jak spotkanie, to koniecznie w restauracji Złoty Lew - pada propozycja.
- A dlaczego akurat tam ?
- Bo tam są takie piękne kelnerki, że palce lizać.
Mija 10 lat, ta sama grupa, tym razem 60 latków umawia się na spotkanie :
- Ale koniecznie w restauracji Złoty Lew - znowu proponuje jeden.
- Dlaczego tam ?
- Bo tam jest świetne jedzenie.
Mija kolejne 10 lat, 70 letni kumple umawiają się na spotkanie :
- Ale koniecznie w restauracji Złoty Lew.
- Dlaczego tam ?
- Bo tam jest łagodny podjazd.
Mija 10 lat, mocno przerzedzona już grupa 80 latków próbuje umówić się na spotkanie :
- Ale koniecznie w restauracji Złoty Lew - stęka jeden.
- Dlaczego tam ?
- Bo tam jeszcze nie byliśmy.
Francuzi mają pociąg - szpital, Niemcy mają samolot - szpital, USA mają statek - szpital, a my mamy prezydenta na Tik-Toku.
Nauczycielka pyta dzieci :
- Jakie dźwięki słychać u tatusia w garażu ?
Dziecko numer jeden odpowiada :
- Jasna cholera !
Drugie :
- Świeć tu, kur.a, a nie sobie świecisz !
Trzecie :
- Pier.olę tego złoma !

Tusk umarł i dostał możliwość wyboru miedzy Niebem, a Piekłem. W Niebie widzi modlących się, grających na harfach, śpiewających. Nuda. Za to w Piekle balanga, popijawy, panienki, wesołe towarzystwo, wybrał więc Piekło. Ale jak tam trafił, balangi już nie było, tylko tradycyjnie umieścili go w kotle ze smołą. Tusk poskarżył się się diabłu, że nie tak miało być, na co ten odparł : "Sam to wiesz najlepiej, kampania wyborcza ma swoje prawa".
Rozmawiają dwaj staruszkowie :
- Byłem w markecie między 10, a 12, w sklepie byli sami panowie.
- Dlaczego ?
- Ponieważ nie ma kobiet 65 +.
Facet grzebie coś przy kontakcie, czy innych tam kabelkach, wola żonę :
- Jadźka, potrzymaj ty mi ten kabelek.
Żona bierze kabelek i pyta :
- No i co ?
- Nic ...
- Widać faza jest w drugim ...
Policjant zatrzymuje pędzącego jak wariat kierowcę :
- No ładnie ! Teren zabudowany, a pan pędzi 170 km/h !
- Panie władzo, właśnie z Sylwestra wracam, żona z dziećmi w domu sama, pewnie od zmysłów odchodzi !
- Chwila ! Jaki Sylwester ? Kwiecień teraz mamy !
- No i właśnie dlatego tak się śpieszę ...

Grupa studentów przyjechała na praktyki do kołchozu na obrzeżach Syberii. Miejscowi zaprosili ich na wieczorek integracyjny. W jego trakcie jeden ze studentów widzi, jak w pewnej chwili sześciu kołchoźników wynosi jednego z nich zalanego w trupa. Pyta jednego z miejscowych :
- Gdzie oni go niosą ?
- Do sąsiedniego pokoju.
- A po co ?
- No wiesz ? U nas kobiet nie ma, więc trzeba korzystać z tego, co los da, idą tam w kilku i sobie poużywają.
Student wystraszony, postanowił się pilnować, niestety, parę godzin później "wbił gwoździa". Ocknął się po jakimś czasie i czuje, że jest niesiony, zaczyna więc wrzeszczeć niemiłosiernie :
- Nie ! Nie chcę ! Puśćcie mnie ! Nie chcę do tamtego pokoju !
W odpowiedzi słyszy :
- Spokojnie, nie szarp się tak ! My cię już z powrotem niesiemy.
Koniec kwarantanny, sąsiadka mówi do sąsiadki :
- Gdzie twój mąż ?
- W ogrodzie.
- Nie widziałam go tam.
- Bo musisz kopać trochę głębiej.

Panika Covidowa :
Nic tak życia nie upiększa,
Jak panika coraz większa.
Człowiek rozum cały traci
I tratuje swoich braci.
Gdy choć jeden kichnie brachu,
Cała setka sra ze strachu.
Wszelki papier wykupili
Ci co gacie pobrudzili.
Babcie siłę za dwóch mają
Gdy zakupy swe targają.
Ludzie kaszlą i kichają
Kiedy się do kasy pchają.
Nie ma to jak życie w stadzie
A towarów brak na ladzie.
Wziąłem leku dwie butelki
Antywirus to jest wielki,
Bo czterdziestoprocentowy,
Wnet się człek poczuje zdrowy.
Idźcie kupić, nie zwlekajcie
I wirusa zabijajcie.

Zakupy :
Wchodzę do sklepu, towar rzucają.
Tłumy się ludzi do półek pchają.
Krzyczę BUONGIORNO i nagle cisza,
Słuchać jak w dziurze ser skrobie mysza.
Trzeba to widzieć jak uciekali,
Wnet by w Biedronce drzwi połamali.
A za minutę już wkoło pusto.
Więc wziąłem dżemik, słoik z kapustą,
Jeszcze makaron i procent w płynie,
Jak będę łykał, wirus mnie minie.
Wziąłem też sobie damskie pończochy.
Na pysk założę, niech żyją Włochy !
Idę do kasy, kasjerka leży.
Piwem otrzeźwić ją więc należy.
Uczciwy jestem do szpiku kości.
Jutro do Lidla podejdę w gości.
W projekcie nowej ustawy, gdy stoi na ulicy :
2 ludzi - zgromadzenie
3 ludzi - spisek
5 ludzi - bunt
10 ludzi - rewolta
50 ludzi - zamach stanu
100 ludzi - rewolucja
Pilnujcie się obywatele ! Wielki Brat czuwa !

W związku z brakiem termometrów w aptekach, w razie podejrzenia gorączki Ministerstwo Zdrowia zaleca włożenie trzech suchych ziaren kukurydzy do pupy, a jeśli wyjdzie popcorn należy dzwonić na pogotowie.
Przy kasie w markecie stoją ojciec i synek, synek pyta :
- Tato, a dlaczego te prezerwatywy są pakowane po 3 sztuki ?
Ojciec na to :
- A wiesz, bo to zestaw uczniowski, bo uczniowie cały tydzień się uczą, a bzykają tylko w piątek, sobotę i niedzielę.
- Aha - mówi synek i dalej drąży temat - a te sześciopaki, to dla kogo ?
- A te synku, to dla studentów, cały tydzień bzykają, a w niedzielę odpoczywają.
- Tato, tato, a te po dwanaście ?
- A te, te to są dla żonatych ...
- Jak to ? - pyta zdziwiony synek.
- No wiesz : styczeń, luty, marzec, kwiecień ...
Żona mówi do golącego się męża :
- Jak skończysz, idź po papier toaletowy.
- Tylko papier ?
- I choinkę kup, bo cholera wie, ile to potrwa.
Rozmawiają dwaj koledzy :
- Idziesz w maju na wybory ?
- Oszalałeś ? ! Dla jedynego głupka nie będę popełniał samobójstwa.

W Sejmie, w Klubie Parlamentarnym PO, słychać głośne "Sto lat, sto lat".
- Ktoś ma imieniny ?
- Nie, to posłowie PO ustalają wiek emerytalny.
Rozmawiają dwaj koledzy :
- Edek, pracujesz jeszcze ?
- Pracowałem na pół etatu, ale mnie zwolnili.
- Dlaczego ?
- Bo to była pracy na pełny etat.
Rozmawiają dwie koleżanki :
- Polacy to naród wybrany, Matka Boska była Polką i pochodziła z Częstochowy.
- No, z domu Kwiatkowska.
Menel mówi do kobiety :
- Kierowniczko, poratuje pani, tak za dwa złote ?
- Dobrze, ale nie wyda pan na alkohol ?
- Nie, dom sobie kupię !
Wnuczek pyta dziadka :
- Dziadku, co czytasz ?
- Czasopismo historyczne.
- Przecież to pornol !
- Dla mnie wnuczku, to już historia.

Do pociągu relacji Paryż - Bruksela wsiadł Rosjanin, wszystkie miejsca zajęte przez pasażerów, a jedno z podwójnych siedzeń zajmuje francuska gospodyni z małym pieskiem, który rozwalił się jak car na carskim tronie. Rosjanin prosi :
- Madam, nie mogłaby pani wziąć swojego pieska na ręce ?
Kobieta ostro odpowiada :
- Wy Rosjanie jesteście jak zwykle bezceremonialni, moja Fifi jest zmęczona, niech sobie pan poszuka wolnego miejsca w innym wagonie !
Rosjanin poszedł więc szukać innego miejsca, nie znalazł, wraca więc i mówi :
- Lady, jestem bardzo zmęczony, chciałbym usiąść, niech pani weźmie swojego psa na ręce.
Francuzka rozeźlona krzyczy :
- Wy, Ruscy, jesteście gruboskórni i nieokrzesani ! W Europie ludzie się tak nie zachowują, to jest nie do pomyślenia !
Wtedy Rosjanin nie wytrzymał i wywalił suczkę przez okno, a sam usiadł sobie wygodnie na jej miejscu. Kobieta w szoku, przeklina, miota się, wrzeszczy. Do rozmowy nagle dołącza się siedzący obok Anglik, dżentelmen w każdym calu :
- Wy, Rosjanie, wszystko robicie nie tak jak trzeba, jakby nie od tej strony. Podczas obiadu trzymacie nóż w lewej ręce, samochody jeżdżą u was po prawej stornie, a teraz pan wyrzucił przez okno nie tą sukę co trzeba ...
Żona pyta męża :
- Marian, co to oznacza jak mówią, że miał choroby współistniejące ?
Mąż na to :
- Żonaty był.
Córka pyta mamy :
- Mamusiu, co to jest impotencja ?
- Hmmm, widzisz, to jakbyś chciała grać w bierki ugotowanym makaronem.

Grupa dawnych przyjaciół ze szkoły umawia się na spotkanie po latach, wszyscy już koło 50 :
- Jak spotkanie, to koniecznie w restauracji Złoty Lew - pada propozycja.
- A dlaczego akurat tam ?
- Bo tam są takie piękne kelnerki, że palce lizać.
Mija 10 lat, ta sama grupa, tym razem 60 latków umawia się na spotkanie :
- Ale koniecznie w restauracji Złoty Lew - znowu proponuje jeden.
- Dlaczego tam ?
- Bo tam jest świetne jedzenie.
Mija kolejne 10 lat, 70 letni kumple umawiają się na spotkanie :
- Ale koniecznie w restauracji Złoty Lew.
- Dlaczego tam ?
- Bo tam jest łagodny podjazd.
Mija 10 lat, mocno przerzedzona już grupa 80 latków próbuje umówić się na spotkanie :
- Ale koniecznie w restauracji Złoty Lew - stęka jeden.
- Dlaczego tam ?
- Bo tam jeszcze nie byliśmy.
Francuzi mają pociąg - szpital, Niemcy mają samolot - szpital, USA mają statek - szpital, a my mamy prezydenta na Tik-Toku.
Nauczycielka pyta dzieci :
- Jakie dźwięki słychać u tatusia w garażu ?
Dziecko numer jeden odpowiada :
- Jasna cholera !
Drugie :
- Świeć tu, kur.a, a nie sobie świecisz !
Trzecie :
- Pier.olę tego złoma !

Tusk umarł i dostał możliwość wyboru miedzy Niebem, a Piekłem. W Niebie widzi modlących się, grających na harfach, śpiewających. Nuda. Za to w Piekle balanga, popijawy, panienki, wesołe towarzystwo, wybrał więc Piekło. Ale jak tam trafił, balangi już nie było, tylko tradycyjnie umieścili go w kotle ze smołą. Tusk poskarżył się się diabłu, że nie tak miało być, na co ten odparł : "Sam to wiesz najlepiej, kampania wyborcza ma swoje prawa".
Rozmawiają dwaj staruszkowie :
- Byłem w markecie między 10, a 12, w sklepie byli sami panowie.
- Dlaczego ?
- Ponieważ nie ma kobiet 65 +.
Facet grzebie coś przy kontakcie, czy innych tam kabelkach, wola żonę :
- Jadźka, potrzymaj ty mi ten kabelek.
Żona bierze kabelek i pyta :
- No i co ?
- Nic ...
- Widać faza jest w drugim ...
Policjant zatrzymuje pędzącego jak wariat kierowcę :
- No ładnie ! Teren zabudowany, a pan pędzi 170 km/h !
- Panie władzo, właśnie z Sylwestra wracam, żona z dziećmi w domu sama, pewnie od zmysłów odchodzi !
- Chwila ! Jaki Sylwester ? Kwiecień teraz mamy !
- No i właśnie dlatego tak się śpieszę ...

Grupa studentów przyjechała na praktyki do kołchozu na obrzeżach Syberii. Miejscowi zaprosili ich na wieczorek integracyjny. W jego trakcie jeden ze studentów widzi, jak w pewnej chwili sześciu kołchoźników wynosi jednego z nich zalanego w trupa. Pyta jednego z miejscowych :
- Gdzie oni go niosą ?
- Do sąsiedniego pokoju.
- A po co ?
- No wiesz ? U nas kobiet nie ma, więc trzeba korzystać z tego, co los da, idą tam w kilku i sobie poużywają.
Student wystraszony, postanowił się pilnować, niestety, parę godzin później "wbił gwoździa". Ocknął się po jakimś czasie i czuje, że jest niesiony, zaczyna więc wrzeszczeć niemiłosiernie :
- Nie ! Nie chcę ! Puśćcie mnie ! Nie chcę do tamtego pokoju !
W odpowiedzi słyszy :
- Spokojnie, nie szarp się tak ! My cię już z powrotem niesiemy.
Koniec kwarantanny, sąsiadka mówi do sąsiadki :
- Gdzie twój mąż ?
- W ogrodzie.
- Nie widziałam go tam.
- Bo musisz kopać trochę głębiej.

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
W pracy spotykają się koledzy i jeden się pyta :
- Ty, czemu masz takie podbite oko ?
- A, żona mnie wczoraj uderzyła kurczakiem.
- Kurczakiem ? I od tego masz takie limo ? Przecież kurczak jest miękki.
- Tak, ale ten był zamrożony, z lodówki.
- A za co cię żona tak pieprznęła ?
- Bo wiesz, schyliła się do lodówki i tak jej się spódnica podniosła, że normalnie nie wytrzymałem i dawaj ją od tylca.
- To co, ta twoja żona jakaś chora ? Nie lubi od tyłu ?
- Lubi, ale nie w supermarkecie.
Chłopak zaczepia piękną dziewczynę na przystanku autobusowym :
- Masz chłopaka ?
- Nie ...
- Dlaczego, taka urodziwa dziewczyna i nie ma chłopaka ?
- To wszystko przez męża ...
Dziewczyna dosyć już miała sknerstwa swojego chłopaka i w końcu nie wytrzymała i mówi :
- Nie wyjdę za ciebie za mąż ! Masz tu swój pierścionek i daj mi święty spokój !
Na to chłopak :
- A pudełeczko ?

Do domu wpada uradowany mąż i kiż od progu mówi do żony :
- Kochanie, wygrałem w totka !
Żona siedzi cicho, zasmucona i nagle mówi :
- Mamusia nie żyje.
Na to mąż krzyczy z radości :
- Ja pier.olę, kumulacja !
Pielęgniarka mówi do lekarza :
- Panie doktorze, ten symulant spod piątki zmarł.
Doktor na to :
- Nooo, to teraz już nieźle przesadził.
Rozmowa dwóch znajomych :
- Mój dziadek nie żyje, starość go zabiła.
- Przecież wpadł pod samochód.
- Gdyby nie starość, zdążyłby uciec.

- Ty, czemu masz takie podbite oko ?
- A, żona mnie wczoraj uderzyła kurczakiem.
- Kurczakiem ? I od tego masz takie limo ? Przecież kurczak jest miękki.
- Tak, ale ten był zamrożony, z lodówki.
- A za co cię żona tak pieprznęła ?
- Bo wiesz, schyliła się do lodówki i tak jej się spódnica podniosła, że normalnie nie wytrzymałem i dawaj ją od tylca.
- To co, ta twoja żona jakaś chora ? Nie lubi od tyłu ?
- Lubi, ale nie w supermarkecie.
Chłopak zaczepia piękną dziewczynę na przystanku autobusowym :
- Masz chłopaka ?
- Nie ...
- Dlaczego, taka urodziwa dziewczyna i nie ma chłopaka ?
- To wszystko przez męża ...
Dziewczyna dosyć już miała sknerstwa swojego chłopaka i w końcu nie wytrzymała i mówi :
- Nie wyjdę za ciebie za mąż ! Masz tu swój pierścionek i daj mi święty spokój !
Na to chłopak :
- A pudełeczko ?

Do domu wpada uradowany mąż i kiż od progu mówi do żony :
- Kochanie, wygrałem w totka !
Żona siedzi cicho, zasmucona i nagle mówi :
- Mamusia nie żyje.
Na to mąż krzyczy z radości :
- Ja pier.olę, kumulacja !
Pielęgniarka mówi do lekarza :
- Panie doktorze, ten symulant spod piątki zmarł.
Doktor na to :
- Nooo, to teraz już nieźle przesadził.
Rozmowa dwóch znajomych :
- Mój dziadek nie żyje, starość go zabiła.
- Przecież wpadł pod samochód.
- Gdyby nie starość, zdążyłby uciec.

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3855
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2503 razy
Re: Humor
Dwóch kolesi widzi psa liżącego sobie jajka, jeden mówi do drugiego :
- Patrz jak zajebiście ! Też bym tak chciał !
- E, lepiej nie próbuj, człowieku, bo cię ugryzie ...
Syn pyta ojca :
- Tato, co to jest urlop ?
- Urlop, synku, to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna robić się, to co każe żona.
Żona mówi do męża :
- Kochanie, czy to prawda, że jestem dla ciebie darem od Boga ?
- Tak, tylko nie wiem za jakie grzechy.
Dlaczego muszę płacić abonament RTV ?
- Bo słucha pan radia, ogląda telewizję publiczną.
- Nie, ja w ogóle nie słucham radia i nie oglądam TVP.
- No ale ma pan urządzenia, dzięki którym mógłby pan oglądać i słuchać, trzeba więc płacić.
- W takim razie dajcie mi 500+.
- A ma pan dzieci ?
- Nie, ale mam urządzenie, dzięki któremu mógłbym je mieć.

Na pustyni w Iraku przyjeżdża nowy oficer do polskiej bazy wojskowej i pyta żołnierzy :
- Jak tam wasze życie seksualne ?
Żołnierz odpowiada :
- Do miasta dosyć daleko, ale mamy taka starą wielbłądzicę ...
Pyta się kolejnego i słyszy taką samą odpowiedź.
- No to zaprowadźcie mnie do niej - mówi oficer.
Po pół godziny wychodzi, zasuwając rozporek :
- Niezła, stara, ale niezła.
- Niezła - odpowiada żołnierz - pewnie, że niezła, do miasta w pół godziny dowiezie ...
Dziwne czasy nastały : facet idzie z żoną do sklepu i mówi :
- Halinka, wezmę flaszkę spirytusu.
A ona to :
- Marian, weź dwie, weź dwie.
Małżeństwo po przebudzeniu się :
- Całą noc śniłam, że jeździłam na rowerze, jestem wykończona !
- A ja śniłem, że kochałem się całą noc.
- Ze mną ?
- Nie, ty pojechałaś gdzieś na rowerze.

Ciemna noc, amerykański samolot wojskowy leci na akcję. Cel : zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, a następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem z wyjątkiem jednego. Dowódca krzyczy do niego :
- Skacz !
- Nnnie ! - odpowiada przestraszony i drżący komandos.
- Dlaczego nie ?
- Bbbo jja nnie chhhcę !
- Skacz, bo pójdę po pilota !
- Ttto idź !
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest kompletnie.
- Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą !
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu :
- Nnnie, nnnie skkkoczczę !
W ciemności słychać zamieszanie, szarpaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu :
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenowaał ...
Nauczycielka do matki ucznia :
- Pani syn ciągle ściąga na sprawdzianach i kratówkach.
Matka na to :
- Nic na to nie poradzę, zdiagnozowano u niego zespół torrenta.

Rozmawiają dwie kobiety :
- Sandra, wyobraź sobie, że Janusz mi się oświadczył !
- No tak, kiedy dałam mu przed tygodniem kosza, to groził, że zrobi sobie krzywdę.
Kazik od zawsze robił to co lubił : całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
- Co do cholery robisz w moim łóżku ? I kim ty do diabła jesteś ? - zapytał Kazik.
- To nie jest twoja sypialnia, jestem św. Piotr i jesteś w Niebie - odpowiedział facet w białym szlafroku.
- Że co ? ! Twierdzisz, że jestem martwy ? Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody ! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię !
- To nie jest takie proste - odpowiedział Święty Piotr - możesz wrócić jako kura, albo jako pies, wybór należy do ciebie.
Kazik pomyślał przez chwilę i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące, a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być takie złe.
- Chcę więc powrócić jako kura - odpowiedział.
Kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje, wtedy podszedł do niego kogut :
- Hej ! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi św. Piotr - powiedział kogut - jak ci się podoba bycie kurą ?
- No na razie jest OK, ale mam to dziwne uczucie, że zaraz kuper mi eksploduje ...
- A, no tak, to znaczy, że musisz znieść jajko - powiedział kogut.
- Jak mam to zrobić ?
- Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz.
Kazik zagdakał i zaparł się najmocniej jak tylko potrafił i nagle "chlust" i jajko było już na ziemi.
- Łoł, to było zajebiste ! - powiedział Kazik.
Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał, usłyszał krzyk swojej żony :
- Kazik, co ty do cholery robisz ? ! Obudź się ! Zasrałeś całe łóżko !

Nauczyciel pyta Jasia jakie są żywioły :
- Ogień, woda i piwo.
- Jasiu, co ty wygadujesz, jakie piwo ?
- Tak, piwo, jak ojciec wraca do domu pijany, to mama od progu mówi : "Ojciec znowu w swoim żywiole".
Podczas wizyty w Anglii Aleksander Kwaśniewski został zaproszony na herbatę do Królowej. Kiedy rozmawiali zapytał ją, jaka jest mocna strona jej władzy. Królowa odpowiedziała, iż otacza się inteligentnymi ludźmi.
- A jak Wasza Wysokość rozpoznaje, że są inteligentni ? - spytał Kwaśniewski.
- Cóż, po prostu zadaję im odpowiednie pytania - odpowiedziała Królowa - pozwól mi zademonstrować.
W tym momencie Królowa bierze słuchawkę i dzwoni do Tony'ego Blaira :
- Panie premierze, proszę odpowiedzieć na następujące pytanie : pańska matka ma dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono pańskim bratem ani siostrą, kto to jest ?
- Oczywiście to ja nim jestem.
- Doskonale - odpowiada Królowa - dziękuję bardzo i dobranoc.
Odkłada słuchawkę i mówi :
- Czy teraz już pan rozumie, Panie Prezydencie ?
- Tak, jestem niezmiernie wdzięczny i nie mogę się doczekać, by zastosować ten sposób u siebie w kraju !
Po powrocie do Warszawy Kwaśniewski decyduje się poddać testowi premiera, Leszka Millera. Wzywa go więc do Pałacu Prezydenckiego i pyta :
- Leszku, chciałbym ci zadać jedno pytanie, OK ?
- Ależ oczywiście, nie krepuj się, jestem gotów.
- Posłuchaj, twoja matka ma dziecko i twój ojciec ma dziecko, ale nie jest ono twoim bratem ani siostrą, kto to jest ?
Miller chrząka, kaszle i w końcu odpowiada :
- Czy mógłbym się dłużej zastanowić i wrócić z odpowiedzią później ?
Kwaśniewski zgadza się i Miller wychodzi. Natychmiast zwołuje zebranie klubu parlamentarnego SLD, po czym wszyscy razem głowią się nad zagadką przez kilkanaście godzin, ale nikt nie wpada na rozwiązanie. W końcu w akcie desperacji Miller dzwoni do Korwina Mikke i przedstawia mu problem :
- Niech pan posłucha, kto to może być : pańska matka ma dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono pańskim bratem ani siostrą ?
Mikke bez chwili zastanowienia odpowiada :
- To ja, oczywiście.
Uradowany Miller wraca biegiem do Pałacu Prezydenckiego, odnajduje Kwaśniewskiego i krzyczy :
- Mam, mam ! Wiem kto to jest ! To Janusz Korwin Mikke !
Na co Kwaśniewski robiąc zdegustowaną minę :
- Źle idioto ! To Tony Blair !

Żona wysłała męża na zakupy i dała mu listę :
1. Chleb
2. Kiełbasa
3. Mleko
4. Pasta do zębów
5. Papier toaletowy
6. Piwo.
Mąż wraca, żona rozpakowuje zakupy i widzi : bochenek chleba, dwie kiełbasy, trzy kartony mleka, cztery tubki pasty do zębów, pięć rolek papieru toaletowego i sześciopak piwa. Głupia żona zrobiłaby awanturę, a mądra następnym razem zacznie listę od piwa.
Mąż po powrocie do domu zastaje żonę ze swoim kolegą w łóżku. Niewiele myśląc, łapie za broń i strzela do rzeczonego, zabijając go. Wzrok kieruje ku żonie, na co ta :
- Świetnie, rób tak dalej, a żadnych kolegów nie będziesz mieć !
Maż z żoną na zakupach :
- Kochanie, popatrz jakie śliczne buty znalazłam, a zapomniałem portfela.
- Ile kosztują ? - pyta mąż.
- 700 złotych.
Mąż wyciąga portfel daje żonie 20 złotych i mówi :
- Weź taksówkę i jedź po portfel.

Student zoologii zdaje egzamin. Znany z niekonwencjonalnego poczucia humoru profesor zadaje podchwytliwe pytanie :
- Czy krowie można zrobić skrobankę ?
Zaskoczony student zapomina języka w gębie i oblewa. Wieczorem w barze topi swój smutek w alkoholu. Po trzech kolejkach barman nachyla się nad nim i zagaduje go :
- Pan to ma chyba jakiś problem.
Student odpowiada :
- Czy krowie można zrobić skrobankę ?
Na to barman ze współczuciem :
- Chłopie, ale żeś się wkopał ...
Ty mnie już nie kochasz - wzdycha dziewczyna jadąca z chłopakiem przez las na motorze.
- Ależ kocham cię ! Dlaczego tak uważasz ?
- Bo zawsze w tym zagajniku psuł ci się motor.
Ojciec przyłapał swoją córką na oralnych igraszkach z chłopakiem :
- Poczekaj tylko, aż matka wróci !
- Czy naprawdę musisz jej to mówić ?
- Tak, masz dać jej kilka rad.
Żona przegląda kobiecą prasę, nagle z przerażeniem zrywa się z fotela i biegnie do męża :
- Kochanie, czy ty wiesz ile trzeba biegać, żeby spalić jednego pączka ? !
Mąż leniwie odrywa wzrok od telewizora, a gębę od piwa :
- A po kiego diabła palić pączki ?

Facet jechał samochodem, a że samochód dobry, szybki, to sobie nie żałował. Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h, 180, 220, 250, aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic nie dało się zrobić, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po kilkuset metrach hamowania i patrzy, ale jatka. Nic to, myśli, jatka, nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomóc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają, jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego, pozarąbywał na śmierć. Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnicę, a woźnica na to, podciągając koc i przykrywając urwane nogi :
- Paaanie ! Nawet mnie nie drasnęło !
Daję głowę, że mój klient jest niewinny - mówi adwokat.
Proponuję, żeby głowę obrońcy dołączyć do akt sprawy - stawia wniosek prokurator.
W zatłoczonym autobusie :
- Co się pan tak pchasz na chama ?
- A bo to w takim tłoku można wybierać na kogo się pcha ?
Do apteki wszedł mężczyzna i poprosił o możliwość rozmowy z aptekarzem mężczyzną, a kobieta w okienku na to :
- Proszę pana, nie zatrudniamy ani jednego mężczyzny. Właścicielką apteki jest moja siostra, ja natomiast jestem farmaceutką, w czym mogłabym panu pomoc ?
- Proszę pani, mam jednak taką sprawę, że wolałbym porozmawiać z mężczyzną ...
- Proszę pana, jestem dyplomowaną farmaceutką i zapewniam pana, że podejdę do sprawy absolutnie profesjonalnie, dyskretnie i bezosobowo.
- Proszę pani, bardzo ciężko mi o tym mówić, naprawdę wolałbym z mężczyzną. Mam wielki kłopot, ponieważ mam permanentną erekcję. Co pani mogłaby mi na to dać ?
- Mmm, proszę chwilkę poczekać, muszę zapytać mojej siostry.
Po kilku minutach farmaceutka wróciła :
- Proszę pana, naradziłyśmy się z siostrą i wszystko, co możemy panu dać to 1/3 udziałów w aptece, służbowy samochód i 5'000 zł miesięcznej pensji ...

- Patrz jak zajebiście ! Też bym tak chciał !
- E, lepiej nie próbuj, człowieku, bo cię ugryzie ...
Syn pyta ojca :
- Tato, co to jest urlop ?
- Urlop, synku, to kilkanaście dni w roku, kiedy przestaje się robić to, co każe szef, a zaczyna robić się, to co każe żona.
Żona mówi do męża :
- Kochanie, czy to prawda, że jestem dla ciebie darem od Boga ?
- Tak, tylko nie wiem za jakie grzechy.
Dlaczego muszę płacić abonament RTV ?
- Bo słucha pan radia, ogląda telewizję publiczną.
- Nie, ja w ogóle nie słucham radia i nie oglądam TVP.
- No ale ma pan urządzenia, dzięki którym mógłby pan oglądać i słuchać, trzeba więc płacić.
- W takim razie dajcie mi 500+.
- A ma pan dzieci ?
- Nie, ale mam urządzenie, dzięki któremu mógłbym je mieć.

Na pustyni w Iraku przyjeżdża nowy oficer do polskiej bazy wojskowej i pyta żołnierzy :
- Jak tam wasze życie seksualne ?
Żołnierz odpowiada :
- Do miasta dosyć daleko, ale mamy taka starą wielbłądzicę ...
Pyta się kolejnego i słyszy taką samą odpowiedź.
- No to zaprowadźcie mnie do niej - mówi oficer.
Po pół godziny wychodzi, zasuwając rozporek :
- Niezła, stara, ale niezła.
- Niezła - odpowiada żołnierz - pewnie, że niezła, do miasta w pół godziny dowiezie ...
Dziwne czasy nastały : facet idzie z żoną do sklepu i mówi :
- Halinka, wezmę flaszkę spirytusu.
A ona to :
- Marian, weź dwie, weź dwie.
Małżeństwo po przebudzeniu się :
- Całą noc śniłam, że jeździłam na rowerze, jestem wykończona !
- A ja śniłem, że kochałem się całą noc.
- Ze mną ?
- Nie, ty pojechałaś gdzieś na rowerze.

Ciemna noc, amerykański samolot wojskowy leci na akcję. Cel : zrzucić spadochroniarzy na wyznaczony obszar na terytorium wroga. Samolot zatoczył krąg, zapala się czerwona lampka, a następnie zielona, grupa komandosów wyskoczyła nad celem z wyjątkiem jednego. Dowódca krzyczy do niego :
- Skacz !
- Nnnie ! - odpowiada przestraszony i drżący komandos.
- Dlaczego nie ?
- Bbbo jja nnie chhhcę !
- Skacz, bo pójdę po pilota !
- Ttto idź !
Po chwili dowódca wraca z pilotem, a ciemno jest kompletnie.
- Skacz - mówi pilot - bo cię wyrzucimy siłą !
Komandos nadal odmawia opuszczenia samolotu :
- Nnnie, nnnie skkkoczczę !
W ciemności słychać zamieszanie, szarpaninę, w końcu udaje im się wypchnąć go z samolotu. Zdyszani siedzą w ciemnym wnętrzu :
- Silny był - mówi dowódca.
- Nnno, chhhyba ccoś tttrenowaał ...
Nauczycielka do matki ucznia :
- Pani syn ciągle ściąga na sprawdzianach i kratówkach.
Matka na to :
- Nic na to nie poradzę, zdiagnozowano u niego zespół torrenta.

Rozmawiają dwie kobiety :
- Sandra, wyobraź sobie, że Janusz mi się oświadczył !
- No tak, kiedy dałam mu przed tygodniem kosza, to groził, że zrobi sobie krzywdę.
Kazik od zawsze robił to co lubił : całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok.
- Co do cholery robisz w moim łóżku ? I kim ty do diabła jesteś ? - zapytał Kazik.
- To nie jest twoja sypialnia, jestem św. Piotr i jesteś w Niebie - odpowiedział facet w białym szlafroku.
- Że co ? ! Twierdzisz, że jestem martwy ? Nie chcę umierać, jestem na to jeszcze za młody ! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię !
- To nie jest takie proste - odpowiedział Święty Piotr - możesz wrócić jako kura, albo jako pies, wybór należy do ciebie.
Kazik pomyślał przez chwilę i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące, a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące. Bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być takie złe.
- Chcę więc powrócić jako kura - odpowiedział.
Kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury. Nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje, wtedy podszedł do niego kogut :
- Hej ! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi św. Piotr - powiedział kogut - jak ci się podoba bycie kurą ?
- No na razie jest OK, ale mam to dziwne uczucie, że zaraz kuper mi eksploduje ...
- A, no tak, to znaczy, że musisz znieść jajko - powiedział kogut.
- Jak mam to zrobić ?
- Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz.
Kazik zagdakał i zaparł się najmocniej jak tylko potrafił i nagle "chlust" i jajko było już na ziemi.
- Łoł, to było zajebiste ! - powiedział Kazik.
Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo. Za trzecim razem, gdy zagdakał, usłyszał krzyk swojej żony :
- Kazik, co ty do cholery robisz ? ! Obudź się ! Zasrałeś całe łóżko !

Nauczyciel pyta Jasia jakie są żywioły :
- Ogień, woda i piwo.
- Jasiu, co ty wygadujesz, jakie piwo ?
- Tak, piwo, jak ojciec wraca do domu pijany, to mama od progu mówi : "Ojciec znowu w swoim żywiole".
Podczas wizyty w Anglii Aleksander Kwaśniewski został zaproszony na herbatę do Królowej. Kiedy rozmawiali zapytał ją, jaka jest mocna strona jej władzy. Królowa odpowiedziała, iż otacza się inteligentnymi ludźmi.
- A jak Wasza Wysokość rozpoznaje, że są inteligentni ? - spytał Kwaśniewski.
- Cóż, po prostu zadaję im odpowiednie pytania - odpowiedziała Królowa - pozwól mi zademonstrować.
W tym momencie Królowa bierze słuchawkę i dzwoni do Tony'ego Blaira :
- Panie premierze, proszę odpowiedzieć na następujące pytanie : pańska matka ma dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono pańskim bratem ani siostrą, kto to jest ?
- Oczywiście to ja nim jestem.
- Doskonale - odpowiada Królowa - dziękuję bardzo i dobranoc.
Odkłada słuchawkę i mówi :
- Czy teraz już pan rozumie, Panie Prezydencie ?
- Tak, jestem niezmiernie wdzięczny i nie mogę się doczekać, by zastosować ten sposób u siebie w kraju !
Po powrocie do Warszawy Kwaśniewski decyduje się poddać testowi premiera, Leszka Millera. Wzywa go więc do Pałacu Prezydenckiego i pyta :
- Leszku, chciałbym ci zadać jedno pytanie, OK ?
- Ależ oczywiście, nie krepuj się, jestem gotów.
- Posłuchaj, twoja matka ma dziecko i twój ojciec ma dziecko, ale nie jest ono twoim bratem ani siostrą, kto to jest ?
Miller chrząka, kaszle i w końcu odpowiada :
- Czy mógłbym się dłużej zastanowić i wrócić z odpowiedzią później ?
Kwaśniewski zgadza się i Miller wychodzi. Natychmiast zwołuje zebranie klubu parlamentarnego SLD, po czym wszyscy razem głowią się nad zagadką przez kilkanaście godzin, ale nikt nie wpada na rozwiązanie. W końcu w akcie desperacji Miller dzwoni do Korwina Mikke i przedstawia mu problem :
- Niech pan posłucha, kto to może być : pańska matka ma dziecko i pański ojciec ma dziecko, ale nie jest ono pańskim bratem ani siostrą ?
Mikke bez chwili zastanowienia odpowiada :
- To ja, oczywiście.
Uradowany Miller wraca biegiem do Pałacu Prezydenckiego, odnajduje Kwaśniewskiego i krzyczy :
- Mam, mam ! Wiem kto to jest ! To Janusz Korwin Mikke !
Na co Kwaśniewski robiąc zdegustowaną minę :
- Źle idioto ! To Tony Blair !

Żona wysłała męża na zakupy i dała mu listę :
1. Chleb
2. Kiełbasa
3. Mleko
4. Pasta do zębów
5. Papier toaletowy
6. Piwo.
Mąż wraca, żona rozpakowuje zakupy i widzi : bochenek chleba, dwie kiełbasy, trzy kartony mleka, cztery tubki pasty do zębów, pięć rolek papieru toaletowego i sześciopak piwa. Głupia żona zrobiłaby awanturę, a mądra następnym razem zacznie listę od piwa.
Mąż po powrocie do domu zastaje żonę ze swoim kolegą w łóżku. Niewiele myśląc, łapie za broń i strzela do rzeczonego, zabijając go. Wzrok kieruje ku żonie, na co ta :
- Świetnie, rób tak dalej, a żadnych kolegów nie będziesz mieć !
Maż z żoną na zakupach :
- Kochanie, popatrz jakie śliczne buty znalazłam, a zapomniałem portfela.
- Ile kosztują ? - pyta mąż.
- 700 złotych.
Mąż wyciąga portfel daje żonie 20 złotych i mówi :
- Weź taksówkę i jedź po portfel.

Student zoologii zdaje egzamin. Znany z niekonwencjonalnego poczucia humoru profesor zadaje podchwytliwe pytanie :
- Czy krowie można zrobić skrobankę ?
Zaskoczony student zapomina języka w gębie i oblewa. Wieczorem w barze topi swój smutek w alkoholu. Po trzech kolejkach barman nachyla się nad nim i zagaduje go :
- Pan to ma chyba jakiś problem.
Student odpowiada :
- Czy krowie można zrobić skrobankę ?
Na to barman ze współczuciem :
- Chłopie, ale żeś się wkopał ...
Ty mnie już nie kochasz - wzdycha dziewczyna jadąca z chłopakiem przez las na motorze.
- Ależ kocham cię ! Dlaczego tak uważasz ?
- Bo zawsze w tym zagajniku psuł ci się motor.
Ojciec przyłapał swoją córką na oralnych igraszkach z chłopakiem :
- Poczekaj tylko, aż matka wróci !
- Czy naprawdę musisz jej to mówić ?
- Tak, masz dać jej kilka rad.
Żona przegląda kobiecą prasę, nagle z przerażeniem zrywa się z fotela i biegnie do męża :
- Kochanie, czy ty wiesz ile trzeba biegać, żeby spalić jednego pączka ? !
Mąż leniwie odrywa wzrok od telewizora, a gębę od piwa :
- A po kiego diabła palić pączki ?

Facet jechał samochodem, a że samochód dobry, szybki, to sobie nie żałował. Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h, 180, 220, 250, aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic nie dało się zrobić, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po kilkuset metrach hamowania i patrzy, ale jatka. Nic to, myśli, jatka, nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomóc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają, jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego, pozarąbywał na śmierć. Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnicę, a woźnica na to, podciągając koc i przykrywając urwane nogi :
- Paaanie ! Nawet mnie nie drasnęło !
Daję głowę, że mój klient jest niewinny - mówi adwokat.
Proponuję, żeby głowę obrońcy dołączyć do akt sprawy - stawia wniosek prokurator.
W zatłoczonym autobusie :
- Co się pan tak pchasz na chama ?
- A bo to w takim tłoku można wybierać na kogo się pcha ?
Do apteki wszedł mężczyzna i poprosił o możliwość rozmowy z aptekarzem mężczyzną, a kobieta w okienku na to :
- Proszę pana, nie zatrudniamy ani jednego mężczyzny. Właścicielką apteki jest moja siostra, ja natomiast jestem farmaceutką, w czym mogłabym panu pomoc ?
- Proszę pani, mam jednak taką sprawę, że wolałbym porozmawiać z mężczyzną ...
- Proszę pana, jestem dyplomowaną farmaceutką i zapewniam pana, że podejdę do sprawy absolutnie profesjonalnie, dyskretnie i bezosobowo.
- Proszę pani, bardzo ciężko mi o tym mówić, naprawdę wolałbym z mężczyzną. Mam wielki kłopot, ponieważ mam permanentną erekcję. Co pani mogłaby mi na to dać ?
- Mmm, proszę chwilkę poczekać, muszę zapytać mojej siostry.
Po kilku minutach farmaceutka wróciła :
- Proszę pana, naradziłyśmy się z siostrą i wszystko, co możemy panu dać to 1/3 udziałów w aptece, służbowy samochód i 5'000 zł miesięcznej pensji ...

- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 



