Tylko, że potem statystycznie dwa auta, gdzie nad jednym właściciel włosy rwie, gdy coś zobaczy, usłyszy, a przy drugim właściciel ma wyj.... i wszystko robi w serwisie tylko zgodnie z planem, nie patrzy co robią, tylko pije kawę, przejadą podobne lub te same km, bo żaden nie przekroczy 200 tys przebiegu. Ja z obserwacji i doświadczenia widzę, że dopiero powyżej 200-250 tys km widać różnice w eksploatacji, bo jednemu padnie turbo i sprzęgło, zacznie brać olej itp., a drugiemu nie. Ale o tym przekonuje się drugi właściciel.
Ja sam dbam o auta, które mam, trochę bez sensu, ale tak lubie, z tym że kosztuje mnie to trochę nerwów i dodatkowej kasy. Trzeba znaleźć umiar.
Tu wolałbym nie wiedzieć o opiłkach, bo może to jednorazowe, a ja bym wszędzie doszukiwał się przyczyny i zastanawiał się kiedy, co padnie.



