Jak podjeżdżam pod wzniesienie, spalanie chwilowe rośnie np 3x, obrotomierz ani drgnie.
Zakładam że przy mocnym podjeździe auto powinno zwiększyć obroty żeby utrzymać tą samą prędkość...
...
No i w trakcie tego jak pisałem to mnie oświeciło. Przecież przy zadanym przełożeniu prędkość obrotowa przekłada się wprost na prędkość jazdy a więc przy podjeździe silnik musi wydatkować więcej pracy żeby utrzymać prędkość obrotową - stąd wyższe spalanie, w drugą stronę przy zjeździe - oczywiście to nie zawsze się udaje więc przy zjeździe może się napędzić do wyższej prędkości niż żądana i przy mocnym podjeździe może już nie dać rady więcej mocy wykrzesać ja konkretnym biegu.
Można się rozejść. Wszystko działa poprawnie



