Humor
Regulamin forum
Tutaj można dyskutować na dowolny temat.
Prosimy jednak zachować kulturę i nie obrażać innych użytkowników.
Tutaj można dyskutować na dowolny temat.
Prosimy jednak zachować kulturę i nie obrażać innych użytkowników.
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
W państwowym zakładzie na Ukrainie nastał nowy dyrektor, zwołał zebranie wszystkich pracowników i mówi, a w zasadzie oświadcza :
- Od teraz nastają nowe porządki : sobota i niedziela są wolne, bo to weekend. W poniedziałek odpoczywamy po weekendzie, we wtorek przygotowujemy się psychicznie do pracy, we środę pracujemy, we czwartek odpoczywamy po pracy, w piątek przygotowujemy się do weekendu. Czy są jakieś pytania ?
- No i jak długo będziemy tak zapier.alać ?
W akademiku student posuwa studentkę, ładuje ile wlezie, nagle słychać kroki, ten wystraszony wygląda na korytarz, ale tam nikogo nie ma, wraca więc i dalej posuwa, posuwa, i posuwa, i znowu słychać kroki. Więc student ponownie wygląda na korytarz i ponownie nikogo nie ma, wrócił do koleżanki i jedzie ją ile fabryka dała. I wiecie co się okazało : że tak ją posuwał, że aż przechodziło ludzkie pojęcie.
Jeśli myślisz, że to ty masz w życiu największego pecha, to wyobraź sobie, że w Warszawie kobieta i jej ukochany wsiedli akurat do taksówki, której kierowcą był jej mąż.
- Od teraz nastają nowe porządki : sobota i niedziela są wolne, bo to weekend. W poniedziałek odpoczywamy po weekendzie, we wtorek przygotowujemy się psychicznie do pracy, we środę pracujemy, we czwartek odpoczywamy po pracy, w piątek przygotowujemy się do weekendu. Czy są jakieś pytania ?
- No i jak długo będziemy tak zapier.alać ?
W akademiku student posuwa studentkę, ładuje ile wlezie, nagle słychać kroki, ten wystraszony wygląda na korytarz, ale tam nikogo nie ma, wraca więc i dalej posuwa, posuwa, i posuwa, i znowu słychać kroki. Więc student ponownie wygląda na korytarz i ponownie nikogo nie ma, wrócił do koleżanki i jedzie ją ile fabryka dała. I wiecie co się okazało : że tak ją posuwał, że aż przechodziło ludzkie pojęcie.
Jeśli myślisz, że to ty masz w życiu największego pecha, to wyobraź sobie, że w Warszawie kobieta i jej ukochany wsiedli akurat do taksówki, której kierowcą był jej mąż.
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Jasio w szkole - specjalnie dla Grzesia :
Nauczyciel na lekcji przyrody pyta uczniów :
- Powiedzcie mi dzieci ile krowa ma nóg ?
Do odpowiedzi wyrywa się Jasio :
- Osiem !
- Dlaczego osiem ? - pyta zdziwiony nauczyciel.
- Dwie lewe, dwie prawe, dwie tylne i dwie przednie ...
A poza tym : Luty miesiąc bardzo zmienny - raz zimowy, raz wiosenny.
Nauczyciel na lekcji przyrody pyta uczniów :
- Powiedzcie mi dzieci ile krowa ma nóg ?
Do odpowiedzi wyrywa się Jasio :
- Osiem !
- Dlaczego osiem ? - pyta zdziwiony nauczyciel.
- Dwie lewe, dwie prawe, dwie tylne i dwie przednie ...
A poza tym : Luty miesiąc bardzo zmienny - raz zimowy, raz wiosenny.
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Żona żali się mężowi :
- Kazik, powiedz mi czemu ja ciągle mam w mieszkaniu tyle roboty ?
- Spisz w nocy, to ci się zbiera.
Do obory z bykami gospodarz wprowadza niezbyt urodziwą krowę, byki szepcą pomiędzy sobą :
- Pałka, zapałka, dwa kije, kto się nie schowa ten kryje.
Rozmowa dwóch kumpli :
- Słuchaj, stary, jaką wczoraj fajną dupeczkę spotkałem na imprezie. Śliczna, zgrabna, a te piersi, mmmm ... po prostu bogini !
- To nieźle, brachu, a wziąłeś chociaż od niej telefon ?
- Oczywiście, a chcesz kupić ?
Rzecz dzieje się w górach, turyści siedzą przy ognisku, popijają tatrzańską naleweczkę, przyjemny klimat, ognia pilnuje baca :
- Baco, a opowiedzcie nam jakąś historię, co by było raźniej i jeszcze przyjemniej.
- Ano mogę opowiedzieć, a radosna ma być, czy smutną wolicie ?
- Jasne, że radosną.
Baca namyślił się chwilę i ochoczo rozpoczął :
- Kiedyś żeśmy z juhasami owieczki na hali wypasali. Pasły się, pasły, myśmy na polanie trochę popili i nam się jedna owieczka zagubiła, szukaliśmy, szukaliśmy, aż zguba wreszcie się znalazła i z tej radości żeśmy ją wszyscy jak jeden wy.uchali.
Turyści spojrzeli jeden na drugiego z obrzydzeniem w oczach, po czym jeden z nich nieśmiało zapytał :
- Baco, a może jest jakaś inna, bardziej radosna historia ?
- Ano jest i inna. Kiedyś żeśmy z juhasami barany na hali wypasali i ni się obejrzeli, a jeden baran nam się zgubił. Godzinami żeśmy go szukali, ale wreszcie zgubę odnaleźli, no i z tej radości żeśmy go wszyscy jeden po drugim wy.uchali.
- Nie, no baco, to ma być radosna historia ? ! To może w takim razie jakaś smutna jest ?
- Ano jest i smutna : kiedyś to ja się zgubiłem ...
Ambulans zasuwa na sygnale nocą przez miasto. W samochodzie oprócz kierowcy siedzą młody praktykant z przodu i lekarka z tyłu, nagle kierowca zaczyna się dusić, kaszle, prycha i nie może nabrać powietrza do płuc, trzyma kierownicę, ale oczy ma w słup, bielma wychodzą mu na wierzch jak piłeczki ping-pongowe. Lekarka zdejmuje natychmiast swojego szpitalnego drewniaka i jak mu w łeb nie przywali i wtedy kierowca przestaje się dusić. Nie mijają jednak dwie minuty, jak kierowca ponownie zaczyna się dusić, tylko jeszcze gorzej. Tym razem lekarka chwyta metalowy zasobnik z narzędziami i jak mu nie przywali znowu w bańkę, aż mu się włosy pocieniowały. Kierowca pociera ręka obolałe miejsce na głowie, a młody praktykant, trochę zaniepokojony zaistniałą sytuacją pyta kierowcę :
- Proszę pana, może potrzebuje pan jakieś lekarstwo ? Czy wszystko w porządku ?
Kierowca patrzy się na niego i odpowiada :
- Ja ? Eee ... nie, wszystko jest OK, ale jeśli chodzi o nią - tu wskazuje na lekarkę z tylu - to nie dalej jak dwa tygodnie temu, jej mąż powiesił się na strychu, no i teraz tak się z nią trochę drażnię.
Akcja w call center :
- Na kogo numer jest zarejestrowany ?
- Na żonę.
- Poproszę godność żony
- Żona nie ma godności ...
Dorastający wnuczek pyta dziadka :
- Dziadku, powiedz mi jak to jest : masz 85 lat, a mimo to ciągle przychodzą do ciebie napalone laseczki. Jak ty to robisz ?
- A bo ja wiem - rzekł dziadek oblizując leniwie brwi ...
Przychodzi mały Jasio do taty i pyta :
- Tato, powiedz mi jak ja się znalazłem na świecie ?
Tata myśli co mu powiedzieć :
- Jasiu, bocian cię przyniósł.
- Tato, czemu ty jesteś taki głupi ?
- Jasiu, dlaczego tak brzydko do mnie mówisz ?
- Bo mamy taką fajną mamę, a ty bociany bzykasz ...
Córka mówi do matki : Mamo, całe lata z uprzejmości udawałam, że znaleźliście mnie w kapuście, teraz wasza kolej wierzyć, że nocuję u koleżanki.
Premier przechadza się po Warszawie wraz ze swoją żoną oglądając wystawy sklepowe, mówi do żony :
- Popatrz, spodnie - 50 zł, koszulka - 40 zł, futro - 150 zł. Ja na prawdę nie wiem o co ludziom chodzi, że niby jest tak źle, a jest dość tanio, wszyscy mówią, że nikogo na nic nie stać.
Żona popatrzyła na męża z ogromną czułością, jak tylko kobieta potrafi i mówi :
- Kochanie, to jest pralnia ...
Piątego grudnia kilkuletnia Małgosia, kładąc się do łóżka, mówi do dziadka :
- Kiedy rano się obudzę, chciałabym znaleźć w swoim łóżku piękną, jasnowłosą laleczkę.
- Ja też bym chciał, ja też ... - ciężko wzdycha dziadek.
Pogrzeb, wdowa chowa swego męża, grabarz ją pyta :
- Ile mąż miał lat ?
- 98.
- A pani ile ma ?
- 97.
- To opłaca się pani wracać do domu ...
Pracownik skarbówki poszedł na bal przebrany za wampira : sztuczne kły, czarna peleryna, plamy krwi. Gospodarz patrzy na niego i pyta :
- Co, prosto z roboty ?
Żona do męża :
- Odkurzacz już całkiem nie ciągnie.
- Ciekawe z kogo wziął przykład ...
W przychodni NFZ :
- Chciałbym się zapisać na rehabilitację.
- OK, ale wolne terminy są dopiero za rok.
- Ale ja nie wiem, czy tak długo pożyję.
- To zapiszę pana ołówkiem i najwyżej wygumuję.
- Kazik, powiedz mi czemu ja ciągle mam w mieszkaniu tyle roboty ?
- Spisz w nocy, to ci się zbiera.
Do obory z bykami gospodarz wprowadza niezbyt urodziwą krowę, byki szepcą pomiędzy sobą :
- Pałka, zapałka, dwa kije, kto się nie schowa ten kryje.
Rozmowa dwóch kumpli :
- Słuchaj, stary, jaką wczoraj fajną dupeczkę spotkałem na imprezie. Śliczna, zgrabna, a te piersi, mmmm ... po prostu bogini !
- To nieźle, brachu, a wziąłeś chociaż od niej telefon ?
- Oczywiście, a chcesz kupić ?
Rzecz dzieje się w górach, turyści siedzą przy ognisku, popijają tatrzańską naleweczkę, przyjemny klimat, ognia pilnuje baca :
- Baco, a opowiedzcie nam jakąś historię, co by było raźniej i jeszcze przyjemniej.
- Ano mogę opowiedzieć, a radosna ma być, czy smutną wolicie ?
- Jasne, że radosną.
Baca namyślił się chwilę i ochoczo rozpoczął :
- Kiedyś żeśmy z juhasami owieczki na hali wypasali. Pasły się, pasły, myśmy na polanie trochę popili i nam się jedna owieczka zagubiła, szukaliśmy, szukaliśmy, aż zguba wreszcie się znalazła i z tej radości żeśmy ją wszyscy jak jeden wy.uchali.
Turyści spojrzeli jeden na drugiego z obrzydzeniem w oczach, po czym jeden z nich nieśmiało zapytał :
- Baco, a może jest jakaś inna, bardziej radosna historia ?
- Ano jest i inna. Kiedyś żeśmy z juhasami barany na hali wypasali i ni się obejrzeli, a jeden baran nam się zgubił. Godzinami żeśmy go szukali, ale wreszcie zgubę odnaleźli, no i z tej radości żeśmy go wszyscy jeden po drugim wy.uchali.
- Nie, no baco, to ma być radosna historia ? ! To może w takim razie jakaś smutna jest ?
- Ano jest i smutna : kiedyś to ja się zgubiłem ...
Ambulans zasuwa na sygnale nocą przez miasto. W samochodzie oprócz kierowcy siedzą młody praktykant z przodu i lekarka z tyłu, nagle kierowca zaczyna się dusić, kaszle, prycha i nie może nabrać powietrza do płuc, trzyma kierownicę, ale oczy ma w słup, bielma wychodzą mu na wierzch jak piłeczki ping-pongowe. Lekarka zdejmuje natychmiast swojego szpitalnego drewniaka i jak mu w łeb nie przywali i wtedy kierowca przestaje się dusić. Nie mijają jednak dwie minuty, jak kierowca ponownie zaczyna się dusić, tylko jeszcze gorzej. Tym razem lekarka chwyta metalowy zasobnik z narzędziami i jak mu nie przywali znowu w bańkę, aż mu się włosy pocieniowały. Kierowca pociera ręka obolałe miejsce na głowie, a młody praktykant, trochę zaniepokojony zaistniałą sytuacją pyta kierowcę :
- Proszę pana, może potrzebuje pan jakieś lekarstwo ? Czy wszystko w porządku ?
Kierowca patrzy się na niego i odpowiada :
- Ja ? Eee ... nie, wszystko jest OK, ale jeśli chodzi o nią - tu wskazuje na lekarkę z tylu - to nie dalej jak dwa tygodnie temu, jej mąż powiesił się na strychu, no i teraz tak się z nią trochę drażnię.
Akcja w call center :
- Na kogo numer jest zarejestrowany ?
- Na żonę.
- Poproszę godność żony
- Żona nie ma godności ...
Dorastający wnuczek pyta dziadka :
- Dziadku, powiedz mi jak to jest : masz 85 lat, a mimo to ciągle przychodzą do ciebie napalone laseczki. Jak ty to robisz ?
- A bo ja wiem - rzekł dziadek oblizując leniwie brwi ...
Przychodzi mały Jasio do taty i pyta :
- Tato, powiedz mi jak ja się znalazłem na świecie ?
Tata myśli co mu powiedzieć :
- Jasiu, bocian cię przyniósł.
- Tato, czemu ty jesteś taki głupi ?
- Jasiu, dlaczego tak brzydko do mnie mówisz ?
- Bo mamy taką fajną mamę, a ty bociany bzykasz ...
Córka mówi do matki : Mamo, całe lata z uprzejmości udawałam, że znaleźliście mnie w kapuście, teraz wasza kolej wierzyć, że nocuję u koleżanki.
Premier przechadza się po Warszawie wraz ze swoją żoną oglądając wystawy sklepowe, mówi do żony :
- Popatrz, spodnie - 50 zł, koszulka - 40 zł, futro - 150 zł. Ja na prawdę nie wiem o co ludziom chodzi, że niby jest tak źle, a jest dość tanio, wszyscy mówią, że nikogo na nic nie stać.
Żona popatrzyła na męża z ogromną czułością, jak tylko kobieta potrafi i mówi :
- Kochanie, to jest pralnia ...
Piątego grudnia kilkuletnia Małgosia, kładąc się do łóżka, mówi do dziadka :
- Kiedy rano się obudzę, chciałabym znaleźć w swoim łóżku piękną, jasnowłosą laleczkę.
- Ja też bym chciał, ja też ... - ciężko wzdycha dziadek.
Pogrzeb, wdowa chowa swego męża, grabarz ją pyta :
- Ile mąż miał lat ?
- 98.
- A pani ile ma ?
- 97.
- To opłaca się pani wracać do domu ...
Pracownik skarbówki poszedł na bal przebrany za wampira : sztuczne kły, czarna peleryna, plamy krwi. Gospodarz patrzy na niego i pyta :
- Co, prosto z roboty ?
Żona do męża :
- Odkurzacz już całkiem nie ciągnie.
- Ciekawe z kogo wziął przykład ...
W przychodni NFZ :
- Chciałbym się zapisać na rehabilitację.
- OK, ale wolne terminy są dopiero za rok.
- Ale ja nie wiem, czy tak długo pożyję.
- To zapiszę pana ołówkiem i najwyżej wygumuję.
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Dziennikarz stoi pod budką Lotto i robi wywiady. Podjeżdża facet Trabantem, dziennikarz przyskakuje i pyta :
- Co by pan zrobiłby z główną wygraną ?
Facet myśli i mówi :
- No to kupiłbym większe mieszkanie, Matiza.
- A reszta ?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Matizem, dziennikarz znów pyta :
- Co by pan zrobiłby z główną wygraną ?
- No to jakiś dom, Mercedes.
- A reszta ?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Mercedesem AMG, dziennikarz ponawia pytanie :
- Taaak, no to spłaciłbym skarbówkę, potem ZUS.
- A reszta ?
- A reszta niech czeka ...
Koniec roku szkolnego, pod wieczór matka zagląda do pokoju córki i znajduje na łóżku świadectwo i liścik :
Droga Mamo :
Nareszcie koniec szkoły, dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, że Tobie się to nie spodoba, ale on jest taki słodki, te jego tatuaże i piercing na każdym skrawku ciała, a ten jego motocykl ! Mammed, tak nazywa się mój miły, twierdzi, że jazda na nim w kasku to grzech. Mammed jest kompletnie na moim punkcie zwariowany, mówi, że go uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił. Aha, i najważniejsze : będziesz miała wnuka ! Tak się cieszę ! Kolega Mammeda ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę, trzeba ją wyremontować, nie ma w niej światła, ani wody, ale to będzie nasz nowy dom. Nie martw się ! Będziemy mieli z czego żyć. Mammed ma kapitalny pomysł, będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ją w mieście. Ma być z tego kupa forsy. Tak się cieszę ! I nie martw się, proszę, wkrótce będę miała 17 lat i naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieję, że szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS, Mammedowi bardzo by to pomogło.
Twoja ukochana córeczka.
PS. Wszystko bzdura ! Jestem u Kryśki i oglądamy telewizję, chciałam Ci tylko uświadomić, że są gorsze rzeczy niż to świadectwo. Buziaczki !
W szkole :
- Moja siostra jest chora na szkarlatynę - oznajmia Jasio w szkole.
- To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca wychowawczyni.
Po dwóch tygodniach Jasio ponownie pojawia się na lekcjach :
- I co, siostra wyzdrowiała ? - pyta się nauczycielka.
- Nie wiem, jeszcze nie pisała.
- To gdzie ona jest ?
- W Niemczech ...
Jak witają się ludzie bez rąk ? - Czołem.
Pani przedszkolanka pomaga małemu Jasiowi założyć wysokie, zimowe botki, szarpią się, męczą, ciągną ... Jest ! Weszły ! Spoceni siedzą na podłodze, a Jasio mówi :
- Ale założyliśmy buciki odwrotnie ...
Pani patrzy : faktycznie, lewy na prawy, no to je ściągają, mordują się, sapią. Ufff, zeszły, wciągają je znowu, sapią, ciągną, nie chcą wejść. Ufff, weszły, pani siedzi, dyszy, a Jasio mówi :
- Ale to nie moje buciki ...
Pani ze złości ugryzła się w język, znów się szarpią z butami, zeszły, na to Jasio :
- To buciki mojego brata i mama kazała mi je nosić ...
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż się przestaną trząść, przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty. Tarmoszą się, wciągają, silą się, weszły :
- No dobrze - mówi pani - a gdzie są twoje rękawiczki ?
- Schowałem je w bucikach, żeby ich nie zgubić ...
Do faceta przychodzi sąsiad z pretensjami :
- Pana pies szczekał przez całą noc - mówi rozwścieczony sąsiad.
- To nic, odeśpi w dzień - odpowiada właściciel psa.
Rozmowa dwóch sąsiadek :
- Widziała pani gdzieś mojego męża ?
- Nie, a co się stało ?
- A, poszedł na kur.y, myślałam, że jest u pani.
Po co plemiona germańskie przychodzą do plemion polskich ? - Polanie.
Mama mówi do Jasia :
- Wiesz, ta dziewczyna, którą przyprowadziłeś, jest bardzo ładna i miła, ale wysyłając cię po osiemnastkę miałam na myśli śmietanę.
Rozmowa w barze :
- Kogo ty wczoraj tutaj przyprowadziłeś ? ! Zawsze takie fajne laski, a do tego czegoś z kijem bym nie podszedł, co cię podkusiło ?
- Rocznica ślubu ...
W starożytnej Grecji Sokrates był szeroko znany ze swojej mądrości. Pewnego razu ten wielki filozof spotkał swojego znajomego, który biegł właśnie do niego by mu coś powiedzieć :
- Sokratesie, czy ty wiesz, co właśnie usłyszałem o jednym z twoich studentów ?
- Zaczekaj chwilę - przerwał mu Sokrates - zanim mi to powiesz chciałbym, byś przeszedł pewien test, nazywa się testem "Potrójnego filtru"
- Potrójny filtr ?
- Dokładnie - kontynuował Sokrates - zanim powiesz coś o moim studencie, spróbujmy przefiltrować to, co chcesz moi powiedzieć.
- Pierwszy filtr to prawda : czy upewniłeś się, że to co słyszałeś o moim studencie jest w 100 % prawdziwe ?
- No nie, właściwie to tylko to od kogoś słyszałem ...
- Dobrze, czyli właściwie nie wiesz, czy to jest prawda, czy fałsz. Przejdźmy więc do filtru drugiego : filtr dobroci. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest czymś dobrym ?
- Raczej nie, właściwie to coś przeciwnego
- Czyli chcesz mi powiedzieć o nim coś złego, nie wiedząc nawet, czy to jest prawda ?
Mężczyzna potrząsnął ramionami z zawstydzeniem, a Sokrates kontynuował :
- Nadal możesz pomyślnie zdać ten test, bo mamy jeszcze trzeci filtr : użyteczności. Czy to co chcesz mi powiedzieć o moim studencie jest dla mnie użyteczne ?
- No nie specjalnie.
- Zatem - podsumował Sokrates - jeżeli chcesz mi powiedzieć coś, o czym nie wiesz czy jest prawdziwe, ani dobre ani też użyteczne dla mnie, to po co mi to w ogóle mówić ?
Mężczyzna po tym wykładzie poczuł porażkę i był bardzo zawstydzony. To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem. To również wyjaśnia, dlaczego też nigdy nie dowiedział się, że Platon posuwał jego żonę.
Para wybrała się na zimowe ferie do małego, romantycznego domku gdzieś w górach. On od razu poszedł do drewutni po drwa do kominka, po powrocie krzyczy :
- Kochanie, jak strasznie zmarzły mi ręce !
- Włóż je między moje uda i ogrzej je sobie - odpowiada ona czule.
Jak powiedziała, tak zrobił i to go rozgrzało. Zjedli obiad i on poszedł narąbać jeszcze trochę drewna, po powrocie woła :
- Kochanie, ależ mi zimno w ręce !
- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ponownie dziewczyna.
Nie trzeba mu było dwa razy powtarzać. Po kolacji chłopak ponownie udał się po zapas drewna na całą noc. Ledwo wrócił, od razu woła :
- Jejku, jejku, kochanie, jak mi zimno w ręce !
- Ręce i ręce, ciągle tylko ręce ! - nie wytrzymuje dziewczyna - a uszy to ci nie marzną ?
Ośmiolatek przychodzi do ojca z pracą domową z przyrody i pyta :
- Tatusiu, skąd bierze się burza ?
Ojciec wzdycha i odpowiada :
- Synku, czasami od jednej skarpetki ...
Pewien Chińczyk, udał się na zakupy do osiedlowego sklepu spożywczego :
- Dziń dobly, ci jest mąka ?
- Nie ma mąka - odpowiada sprzedawczyni, zmierzywszy obcokrajowca wzrokiem.
Chińczyk chwilę wpatruje się w panią jak zaczarowany, kiedy ta już, już chce mu zacząć tłumaczyć na migi, pyta niepewnie :
- A ciemu pani uziwa mianownika ziamiast dopełniacia ?
Mąż mówi do żony :
- Wiosna przyszła, taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłóg, wyszłabyś lepiej na świeże powietrze i umyła samochód ...
Do baby przychodzi sprzedawca odkurzaczy, stawia odkurzacz na podłodze, podłącza do prądu i mówi :
- Zjem każdy paproch, którego nie wciągnie to supernowoczesne urządzenie.
Na to baba :
- Życzę panu smacznego, od dwóch dni nie ma prądu ...
- Co by pan zrobiłby z główną wygraną ?
Facet myśli i mówi :
- No to kupiłbym większe mieszkanie, Matiza.
- A reszta ?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Matizem, dziennikarz znów pyta :
- Co by pan zrobiłby z główną wygraną ?
- No to jakiś dom, Mercedes.
- A reszta ?
- Reszta na konto.
Podjeżdża facet Mercedesem AMG, dziennikarz ponawia pytanie :
- Taaak, no to spłaciłbym skarbówkę, potem ZUS.
- A reszta ?
- A reszta niech czeka ...
Koniec roku szkolnego, pod wieczór matka zagląda do pokoju córki i znajduje na łóżku świadectwo i liścik :
Droga Mamo :
Nareszcie koniec szkoły, dla mnie już na zawsze. Jestem od dawna zakochana i postanowiliśmy z moim chłopakiem wreszcie "się urwać". Wiem, że Tobie się to nie spodoba, ale on jest taki słodki, te jego tatuaże i piercing na każdym skrawku ciała, a ten jego motocykl ! Mammed, tak nazywa się mój miły, twierdzi, że jazda na nim w kasku to grzech. Mammed jest kompletnie na moim punkcie zwariowany, mówi, że go uratowałam, bo ten alkohol by go w końcu zabił. Aha, i najważniejsze : będziesz miała wnuka ! Tak się cieszę ! Kolega Mammeda ma gdzieś w lesie drewnianą chatkę, trzeba ją wyremontować, nie ma w niej światła, ani wody, ale to będzie nasz nowy dom. Nie martw się ! Będziemy mieli z czego żyć. Mammed ma kapitalny pomysł, będziemy uprawiać marihuanę i sprzedawać ją w mieście. Ma być z tego kupa forsy. Tak się cieszę ! I nie martw się, proszę, wkrótce będę miała 17 lat i naprawdę mogę na siebie sama uważać. Mam tylko nadzieję, że szybko pojawi się ta szczepionka przeciwko AIDS, Mammedowi bardzo by to pomogło.
Twoja ukochana córeczka.
PS. Wszystko bzdura ! Jestem u Kryśki i oglądamy telewizję, chciałam Ci tylko uświadomić, że są gorsze rzeczy niż to świadectwo. Buziaczki !
W szkole :
- Moja siostra jest chora na szkarlatynę - oznajmia Jasio w szkole.
- To wracaj do domu, bo mi zarazisz całą klasę - poleca wychowawczyni.
Po dwóch tygodniach Jasio ponownie pojawia się na lekcjach :
- I co, siostra wyzdrowiała ? - pyta się nauczycielka.
- Nie wiem, jeszcze nie pisała.
- To gdzie ona jest ?
- W Niemczech ...
Jak witają się ludzie bez rąk ? - Czołem.
Pani przedszkolanka pomaga małemu Jasiowi założyć wysokie, zimowe botki, szarpią się, męczą, ciągną ... Jest ! Weszły ! Spoceni siedzą na podłodze, a Jasio mówi :
- Ale założyliśmy buciki odwrotnie ...
Pani patrzy : faktycznie, lewy na prawy, no to je ściągają, mordują się, sapią. Ufff, zeszły, wciągają je znowu, sapią, ciągną, nie chcą wejść. Ufff, weszły, pani siedzi, dyszy, a Jasio mówi :
- Ale to nie moje buciki ...
Pani ze złości ugryzła się w język, znów się szarpią z butami, zeszły, na to Jasio :
- To buciki mojego brata i mama kazała mi je nosić ...
Pani zacisnęła ręce mocno na szafce, odczekała aż się przestaną trząść, przełknęła ślinę i znów pomaga wciągać buty. Tarmoszą się, wciągają, silą się, weszły :
- No dobrze - mówi pani - a gdzie są twoje rękawiczki ?
- Schowałem je w bucikach, żeby ich nie zgubić ...
Do faceta przychodzi sąsiad z pretensjami :
- Pana pies szczekał przez całą noc - mówi rozwścieczony sąsiad.
- To nic, odeśpi w dzień - odpowiada właściciel psa.
Rozmowa dwóch sąsiadek :
- Widziała pani gdzieś mojego męża ?
- Nie, a co się stało ?
- A, poszedł na kur.y, myślałam, że jest u pani.
Po co plemiona germańskie przychodzą do plemion polskich ? - Polanie.
Mama mówi do Jasia :
- Wiesz, ta dziewczyna, którą przyprowadziłeś, jest bardzo ładna i miła, ale wysyłając cię po osiemnastkę miałam na myśli śmietanę.
Rozmowa w barze :
- Kogo ty wczoraj tutaj przyprowadziłeś ? ! Zawsze takie fajne laski, a do tego czegoś z kijem bym nie podszedł, co cię podkusiło ?
- Rocznica ślubu ...
W starożytnej Grecji Sokrates był szeroko znany ze swojej mądrości. Pewnego razu ten wielki filozof spotkał swojego znajomego, który biegł właśnie do niego by mu coś powiedzieć :
- Sokratesie, czy ty wiesz, co właśnie usłyszałem o jednym z twoich studentów ?
- Zaczekaj chwilę - przerwał mu Sokrates - zanim mi to powiesz chciałbym, byś przeszedł pewien test, nazywa się testem "Potrójnego filtru"
- Potrójny filtr ?
- Dokładnie - kontynuował Sokrates - zanim powiesz coś o moim studencie, spróbujmy przefiltrować to, co chcesz moi powiedzieć.
- Pierwszy filtr to prawda : czy upewniłeś się, że to co słyszałeś o moim studencie jest w 100 % prawdziwe ?
- No nie, właściwie to tylko to od kogoś słyszałem ...
- Dobrze, czyli właściwie nie wiesz, czy to jest prawda, czy fałsz. Przejdźmy więc do filtru drugiego : filtr dobroci. Czy to, co chcesz mi powiedzieć jest czymś dobrym ?
- Raczej nie, właściwie to coś przeciwnego
- Czyli chcesz mi powiedzieć o nim coś złego, nie wiedząc nawet, czy to jest prawda ?
Mężczyzna potrząsnął ramionami z zawstydzeniem, a Sokrates kontynuował :
- Nadal możesz pomyślnie zdać ten test, bo mamy jeszcze trzeci filtr : użyteczności. Czy to co chcesz mi powiedzieć o moim studencie jest dla mnie użyteczne ?
- No nie specjalnie.
- Zatem - podsumował Sokrates - jeżeli chcesz mi powiedzieć coś, o czym nie wiesz czy jest prawdziwe, ani dobre ani też użyteczne dla mnie, to po co mi to w ogóle mówić ?
Mężczyzna po tym wykładzie poczuł porażkę i był bardzo zawstydzony. To jest powód, dla którego Sokrates był uważany za najwybitniejszego filozofa i darzony takim wielkim szacunkiem. To również wyjaśnia, dlaczego też nigdy nie dowiedział się, że Platon posuwał jego żonę.
Para wybrała się na zimowe ferie do małego, romantycznego domku gdzieś w górach. On od razu poszedł do drewutni po drwa do kominka, po powrocie krzyczy :
- Kochanie, jak strasznie zmarzły mi ręce !
- Włóż je między moje uda i ogrzej je sobie - odpowiada ona czule.
Jak powiedziała, tak zrobił i to go rozgrzało. Zjedli obiad i on poszedł narąbać jeszcze trochę drewna, po powrocie woła :
- Kochanie, ależ mi zimno w ręce !
- Włóż je między moje uda i ogrzej - odpowiada ponownie dziewczyna.
Nie trzeba mu było dwa razy powtarzać. Po kolacji chłopak ponownie udał się po zapas drewna na całą noc. Ledwo wrócił, od razu woła :
- Jejku, jejku, kochanie, jak mi zimno w ręce !
- Ręce i ręce, ciągle tylko ręce ! - nie wytrzymuje dziewczyna - a uszy to ci nie marzną ?
Ośmiolatek przychodzi do ojca z pracą domową z przyrody i pyta :
- Tatusiu, skąd bierze się burza ?
Ojciec wzdycha i odpowiada :
- Synku, czasami od jednej skarpetki ...
Pewien Chińczyk, udał się na zakupy do osiedlowego sklepu spożywczego :
- Dziń dobly, ci jest mąka ?
- Nie ma mąka - odpowiada sprzedawczyni, zmierzywszy obcokrajowca wzrokiem.
Chińczyk chwilę wpatruje się w panią jak zaczarowany, kiedy ta już, już chce mu zacząć tłumaczyć na migi, pyta niepewnie :
- A ciemu pani uziwa mianownika ziamiast dopełniacia ?
Mąż mówi do żony :
- Wiosna przyszła, taka piękna pogoda, a ty męczysz się myciem podłóg, wyszłabyś lepiej na świeże powietrze i umyła samochód ...
Do baby przychodzi sprzedawca odkurzaczy, stawia odkurzacz na podłodze, podłącza do prądu i mówi :
- Zjem każdy paproch, którego nie wciągnie to supernowoczesne urządzenie.
Na to baba :
- Życzę panu smacznego, od dwóch dni nie ma prądu ...
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Facet podchodzi do kiosku, wsadza głowę do okienka i głośno krzyczy :
- Poproszę paczkę prezerwatyw !
- I co pan tak krzyczy, przecież nie jestem głucha, z filtrem czy bez ?
Ona : Zrobisz mi herbatę ?
On : Jaką ?
Ona : Obojętne.
Krystyna Czubówna :
"... ale już niebawem, niczego nie podejrzewający samiec przekona się, że jednak nie było to obojętne".
- Poproszę paczkę prezerwatyw !
- I co pan tak krzyczy, przecież nie jestem głucha, z filtrem czy bez ?
Ona : Zrobisz mi herbatę ?
On : Jaką ?
Ona : Obojętne.
Krystyna Czubówna :
"... ale już niebawem, niczego nie podejrzewający samiec przekona się, że jednak nie było to obojętne".
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Kapitan stojący na mostku kapitańskim dostrzega nieprzyjacielską torpedę zmierzającą w kierunku jego statku i przywołuje bosmana :
- Idź do marynarzy i powiedz im, że za chwilę statek wyleci w powietrze, tylko zrób to tak, żeby nie wywołać paniki.
Bosman schodzi pod pokład statku i woła do marynarzy grających akurat w karty :
- Chłopaki ! Za chwilę uderzę pięścią w stół i nasz statek rozpryśnie się w drzazgi.
Marynarze wybuchają śmiechem, a bosman podwija rękaw i z całej siły wali pięścią w stół, w tej samej chwili statek rozlatuje się na dwie części i zaczyna tonąć. Po kilku minutach wśród morskich fal spotykają się płynący na kołach ratunkowych kapitan i bosman, kapitan zdziwiony :
- Nic nie rozumiem, przecież torpeda przeszła obok ...
Żona mówi do męża :
- Kochanie, zebrałam całą torbę swoich ubrań do oddania potrzebującym.
- Po co ? Nie prościej jest je wyrzucić ?
- Wyrzucić ? Przecież są na świecie biedni i głodni ludzie, którym mogą się one przydać.
- Uwierz mi, nikt, na kogo będą pasować twoje ciuchy, nie jest głodny.
Sędzia do oskarżonego :
- Czy przyznaje się pan do winy ?
- Nie, wysoki sądzie, mowa mego obrońcy i zeznania świadków przekonały mnie, że jestem niewinny.
Leje pijak pod drzewem w parku, podchodzi do niego policjant pyta :
- A tu można sikać ?
- A sikaj pan.
W bistro rozmawia dwóch młodych biznesmenów :
- Podobno przyjąłeś do pracy nową sekretarkę ?
- Owszem.
- I jesteś z niej zadowolony ?
- Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
- Młoda, ładna ?
- Taka całkiem, całkiem.
- A jak się ubiera ?
- Bardzo szybko ...
Po otwarciu nowej przychodni, lekarz siada dumny w fotelu i czeka na pierwszego pacjenta, nagle słyszy pukanie do drzwi, wchodzi pacjent, a lekarz udając zajętego podnosi słuchawkę i mówi :
- Niestety, nie mogę pana przyjąć, może w najbliższym tygodniu będę mieć czas, dobrze pan wie, że do lekarzy są ogromne tłumy. Postaram się w najbliższym tygodniu znaleźć trochę czasu.
Odkłada słuchawkę i udaje, że dopiero teraz zobaczył pacjenta :
- Co panu dolega ? - pyta lekarz.
- Jestem z telekomunikacji, przyszedłem podłączyć telefon ...
- Idź do marynarzy i powiedz im, że za chwilę statek wyleci w powietrze, tylko zrób to tak, żeby nie wywołać paniki.
Bosman schodzi pod pokład statku i woła do marynarzy grających akurat w karty :
- Chłopaki ! Za chwilę uderzę pięścią w stół i nasz statek rozpryśnie się w drzazgi.
Marynarze wybuchają śmiechem, a bosman podwija rękaw i z całej siły wali pięścią w stół, w tej samej chwili statek rozlatuje się na dwie części i zaczyna tonąć. Po kilku minutach wśród morskich fal spotykają się płynący na kołach ratunkowych kapitan i bosman, kapitan zdziwiony :
- Nic nie rozumiem, przecież torpeda przeszła obok ...
Żona mówi do męża :
- Kochanie, zebrałam całą torbę swoich ubrań do oddania potrzebującym.
- Po co ? Nie prościej jest je wyrzucić ?
- Wyrzucić ? Przecież są na świecie biedni i głodni ludzie, którym mogą się one przydać.
- Uwierz mi, nikt, na kogo będą pasować twoje ciuchy, nie jest głodny.
Sędzia do oskarżonego :
- Czy przyznaje się pan do winy ?
- Nie, wysoki sądzie, mowa mego obrońcy i zeznania świadków przekonały mnie, że jestem niewinny.
Leje pijak pod drzewem w parku, podchodzi do niego policjant pyta :
- A tu można sikać ?
- A sikaj pan.
W bistro rozmawia dwóch młodych biznesmenów :
- Podobno przyjąłeś do pracy nową sekretarkę ?
- Owszem.
- I jesteś z niej zadowolony ?
- Po pierwszym dniu trudno powiedzieć.
- Młoda, ładna ?
- Taka całkiem, całkiem.
- A jak się ubiera ?
- Bardzo szybko ...
Po otwarciu nowej przychodni, lekarz siada dumny w fotelu i czeka na pierwszego pacjenta, nagle słyszy pukanie do drzwi, wchodzi pacjent, a lekarz udając zajętego podnosi słuchawkę i mówi :
- Niestety, nie mogę pana przyjąć, może w najbliższym tygodniu będę mieć czas, dobrze pan wie, że do lekarzy są ogromne tłumy. Postaram się w najbliższym tygodniu znaleźć trochę czasu.
Odkłada słuchawkę i udaje, że dopiero teraz zobaczył pacjenta :
- Co panu dolega ? - pyta lekarz.
- Jestem z telekomunikacji, przyszedłem podłączyć telefon ...
- Ocena: 4.76%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Ojciec pisze do syna Messengerem :
- Synek, co oznaczają te skróty : nw, kc, pp ?
- Nie wiem, kocham cię, pogadamy później.
- OK, to napiszę do Twojego brata, może on wie. A co takiego robisz, że nie możesz gadać ?
- Synek, co oznaczają te skróty : nw, kc, pp ?
- Nie wiem, kocham cię, pogadamy później.
- OK, to napiszę do Twojego brata, może on wie. A co takiego robisz, że nie możesz gadać ?
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Facet jedzie na wycieczkę do Afryki, wchodzi do pierwszej z brzegu knajpy i prosi o jakiś rzadki afrykański przysmak, po dwóch minutach kelner przynosi ... zwykłą wodę.
Jak chcesz się żenić, to żeń się tylko z piękną kobietą, bo tylko od takiej w przyszłości ktoś cię kiedyś uwolni.
Jak chcesz się żenić, to żeń się tylko z piękną kobietą, bo tylko od takiej w przyszłości ktoś cię kiedyś uwolni.
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Facet był u kochanki, ale zrobiło się późno i trzeba wreszcie wracać do domu, mówi więc do niej :
- Daj trochę wódki, ochlapię się, to żona nie będzie czuła twoich perfum.
Facet wraca do domu, a żona od razu od wejścia wali go po mordzie :
- Za co ?
- Myślałeś, że jak się poperfumujesz to nie poczuję, że wódkę piłeś ?
Facet jedzie załadowaną na maksa ciężarówką i pech chciał, że zaklinowała mu się pod mostem, wychodzi, ogląda, co by tu zrobić, żeby ruszyć dalej, a w tym czasie zjawia się patrol policji, policjant z uśmiechem go pyta :
- Co, zaklinowało się ?
A kierowca, cedząc przez zęby :
- Nie, kur.a, most wiozę, tylko się paliwo skończyło ...
Do drzwi puka akwizytor, otwiera mu kobieta, akwizytor zaczyna nawijać o swoim produkcie, a kobieta widać, że jest wkurzona jego wizytą i wreszcie mówi do niego :
- Spadaj pan - i trzaska mu drzwiami przed nosem.
Jednak drzwi całkowicie się nie domknęły, uchylają się lekko, więc akwizytor dalej nawija o swoim wspaniałym produkcie, kobieta już cała w nerwach, nawet nic nie powiedziała, tylko znowu trzaska mocno drzwiami. No, ale drzwi znowu się nie domknęły, więc akwizytor dalej nawija, baba już nie wytrzymała, wzięła zamach i z całej siły trzasnęła drzwiami. Jednak drzwi znowu się nie domykają, a akwizytor pokazując w dół ze stoickim spokojem w głosie mówi :
- Może pani najpierw zabierze pani kotka ...
Weterynarz dzwoni do Kowalskiej :
- Jest u mnie pani mąż z psem i prosi o uśpienie, zgadza się pani na to ?
- Oczywiście, a psa może pan puścić wolno, zna drogę do domu ...
Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się Kowalski :
- Czy potrafi pan grać na jakimś instrumencie ? - pyta kadrowa.
- Nie.
- To po co mi pan głowę zawraca ?
- Potrafię wypierdzieć z nut każdą melodyjkę.
- Jak to ?
- Proszę o jakieś nuty.
Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami, Kowalski przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa zaskoczona nie wie co zrobić, więc prosi Kowalskiego by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter, w końcu dyrektor pyta :
- A potrafi pan wypierdzieć 5 symfonię Beethovena ?
- A mogę zobaczyć nuty ?
- Proszę.
Kowalski studiuje nuty i w końcu mówi :
- Nie, niestety tego kawałka nie mogę wypierdzieć.
- A dlaczego ?
- Bo tu ... - pokazuje palcem grupę nut - ... tu i tu mógłbym się zesrać.
Zabrał chłopak dziewczynę do drogiej restauracji. siadają przy stoliku, kelner podaje im menu, chłopak patrzy na kosmiczne ceny, jednak nie traci zimnej krwi i pyta dziewczynę :
- To na co masz ochotę, mój ty słodki grubasku ?
- Daj trochę wódki, ochlapię się, to żona nie będzie czuła twoich perfum.
Facet wraca do domu, a żona od razu od wejścia wali go po mordzie :
- Za co ?
- Myślałeś, że jak się poperfumujesz to nie poczuję, że wódkę piłeś ?
Facet jedzie załadowaną na maksa ciężarówką i pech chciał, że zaklinowała mu się pod mostem, wychodzi, ogląda, co by tu zrobić, żeby ruszyć dalej, a w tym czasie zjawia się patrol policji, policjant z uśmiechem go pyta :
- Co, zaklinowało się ?
A kierowca, cedząc przez zęby :
- Nie, kur.a, most wiozę, tylko się paliwo skończyło ...
Do drzwi puka akwizytor, otwiera mu kobieta, akwizytor zaczyna nawijać o swoim produkcie, a kobieta widać, że jest wkurzona jego wizytą i wreszcie mówi do niego :
- Spadaj pan - i trzaska mu drzwiami przed nosem.
Jednak drzwi całkowicie się nie domknęły, uchylają się lekko, więc akwizytor dalej nawija o swoim wspaniałym produkcie, kobieta już cała w nerwach, nawet nic nie powiedziała, tylko znowu trzaska mocno drzwiami. No, ale drzwi znowu się nie domknęły, więc akwizytor dalej nawija, baba już nie wytrzymała, wzięła zamach i z całej siły trzasnęła drzwiami. Jednak drzwi znowu się nie domykają, a akwizytor pokazując w dół ze stoickim spokojem w głosie mówi :
- Może pani najpierw zabierze pani kotka ...
Weterynarz dzwoni do Kowalskiej :
- Jest u mnie pani mąż z psem i prosi o uśpienie, zgadza się pani na to ?
- Oczywiście, a psa może pan puścić wolno, zna drogę do domu ...
Do działu rekrutacji w filharmonii zgłasza się Kowalski :
- Czy potrafi pan grać na jakimś instrumencie ? - pyta kadrowa.
- Nie.
- To po co mi pan głowę zawraca ?
- Potrafię wypierdzieć z nut każdą melodyjkę.
- Jak to ?
- Proszę o jakieś nuty.
Kadrowa podaje mu parę arkuszy zapisanych nutkami, Kowalski przegląda je w skupieniu i po chwili wypierduje melodyjkę. Kadrowa zaskoczona nie wie co zrobić, więc prosi Kowalskiego by porozmawiał z dyrektorem. Rozmowa z dyrektorem ma podobny charakter, w końcu dyrektor pyta :
- A potrafi pan wypierdzieć 5 symfonię Beethovena ?
- A mogę zobaczyć nuty ?
- Proszę.
Kowalski studiuje nuty i w końcu mówi :
- Nie, niestety tego kawałka nie mogę wypierdzieć.
- A dlaczego ?
- Bo tu ... - pokazuje palcem grupę nut - ... tu i tu mógłbym się zesrać.
Zabrał chłopak dziewczynę do drogiej restauracji. siadają przy stoliku, kelner podaje im menu, chłopak patrzy na kosmiczne ceny, jednak nie traci zimnej krwi i pyta dziewczynę :
- To na co masz ochotę, mój ty słodki grubasku ?
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 




