Humor
Regulamin forum
Tutaj można dyskutować na dowolny temat.
Prosimy jednak zachować kulturę i nie obrażać innych użytkowników.
Tutaj można dyskutować na dowolny temat.
Prosimy jednak zachować kulturę i nie obrażać innych użytkowników.
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Złapali Indianie białego, przywiązali do pala męczarni, postawili strażnika i poszli się naradzić, co z nim zrobić. Siedzi sobie biedak przy palu i myśli co tu zrobić, niestety, mam przerąbane, mam najbardziej przerąbane jak tylko sobie można wyobrazić. Nagle w chmurach zrobił się niewielki otwór, a przez ten otwór spłynęło na nieszczęśnika jasne, aczkolwiek nie oślepiające światło i usłyszał głos potężny, ale nie ogłuszający, który rzekł :
- Nie obawiaj się synu, potrząśnij rękami.
Potrząsnął, ku jego zdumieniu więzy opadły.
- Podejdź do strażnika - mówi dalej głos.
Podszedł lekko przestraszony :
- Nie obawiaj się, strażnik śpi - kontynuował głos.
- A teraz wyrwij strażnikowi tomahawk i uderz go, to syn wodza.
Wyrwał i uderzył, zabił syna wodza i czeka, co dalej, wtedy głos z lekkim rozbawieniem :
- No dopiero teraz, to masz przeje.ane ...
Małżeństwo zostało zaproszone na bal przebierańców, jednak tego wieczora żonę rozbolała głowa i nalegała, aby jej mąż poszedł sam. Długo się sprzeciwiał, ale w końcu uległ i poszedł. Żona położyła się do łóżka, jednak po godzinie obudziła się całkowicie bez bólu głowy, ale ponieważ jej mąż nie wiedział jaki strój sobie ostatnio kupiła, zdecydowała się pójść na zabawę i go poszpiegować. Poszła więc, szybko go tam wypatrzyła, tańczył ze wszystkimi kobietami, całował po rączkach, szyjach, szeptał na uszko, podszczypywał, niby przypadkiem dotykał "tu i ówdzie". A że należała do zgrabnych osób, szybko została zauważona przez rozbawionego mężusia i poproszona do tańca, spodziewała się z tego niezłej zabawy, on przecież nie wiedział, ze podrywa własną żonę. Po paru tańcach zaproponował jej "zwiedzanie pięterka", ona się zgodziła bez oporu, bo to przecież jej mąż, postawiła jednak jeden warunek, że nie zdejmą z twarzy masek. Było im razem wspaniale, wręcz jak nigdy dotąd, później ona szybko pobiegła do domu, żeby oczekiwać męża i zadać mu kilka pytań, a gdy już wrócił, zapytała z dziką satysfakcją w głosie :
- No i jak się bawiłeś skarbie, dużo tańczyłeś ?
- Nie tańczyłem ani razu, a bawiłem się kiepsko, spotkałem Zenka, Wieśka i Tadka, moich kolegów ze studiów i całą noc graliśmy w pokera. Ale powiem ci, ze facet któremu pożyczyłem swój kostium podobno bawił się nieziemsko ...
Rozmawiają dwaj psychiatrzy :
- Wiesz co, mam rewelacyjnego pacjenta, cierpi na rozdwojenie jaźni.
- A co w tym rewelacyjnego ?
- Obydwaj mi płacą.
Prawie otarłem się o śmierć : napisałem na murze "Murzyni, to analfabeci", a chwilę później podeszła do mnie grupka czarnoskórych. Gdyby umieli czytać, już byłoby po mnie ...
W barze siedzi czterech policjantów : Niemiec, Francuz, Anglik i Polak, pierwszy przechwałki zaczyna Anglik :
- My w królestwie po ostatnich zamachach usprawniliśmy system monitoringu, teraz mamy kamery na każdym budynku, na każdym rogu. Jak terrorysta zacznie strzelać, to policja natychmiast zareaguje, natychmiast.
Na to Francuz :
- My powołujemy pod broń dodatkowe 50 tysięcy żołnierzy i policjantów i postawimy ich na każdym rogu w pobliżu wolnych miejsc, nie będą musieli dojeżdżać, będą na miejscu i od razu ich zastrzelą.
Na to Niemiec :
- Ech, biedaki, nas stać na to, żeby kupić całą armię dronów z kamerami monitoringu i jeszcze powołać 100 tysięcy mundurowych.
Po chwili ciszy wszyscy patrzą z wyczekiwaniem na Polaka, a ten dopił piwo, otarł wąsy i ze spokojem mówi :
- A u nas nie ma terrorystów ...
- Nie obawiaj się synu, potrząśnij rękami.
Potrząsnął, ku jego zdumieniu więzy opadły.
- Podejdź do strażnika - mówi dalej głos.
Podszedł lekko przestraszony :
- Nie obawiaj się, strażnik śpi - kontynuował głos.
- A teraz wyrwij strażnikowi tomahawk i uderz go, to syn wodza.
Wyrwał i uderzył, zabił syna wodza i czeka, co dalej, wtedy głos z lekkim rozbawieniem :
- No dopiero teraz, to masz przeje.ane ...
Małżeństwo zostało zaproszone na bal przebierańców, jednak tego wieczora żonę rozbolała głowa i nalegała, aby jej mąż poszedł sam. Długo się sprzeciwiał, ale w końcu uległ i poszedł. Żona położyła się do łóżka, jednak po godzinie obudziła się całkowicie bez bólu głowy, ale ponieważ jej mąż nie wiedział jaki strój sobie ostatnio kupiła, zdecydowała się pójść na zabawę i go poszpiegować. Poszła więc, szybko go tam wypatrzyła, tańczył ze wszystkimi kobietami, całował po rączkach, szyjach, szeptał na uszko, podszczypywał, niby przypadkiem dotykał "tu i ówdzie". A że należała do zgrabnych osób, szybko została zauważona przez rozbawionego mężusia i poproszona do tańca, spodziewała się z tego niezłej zabawy, on przecież nie wiedział, ze podrywa własną żonę. Po paru tańcach zaproponował jej "zwiedzanie pięterka", ona się zgodziła bez oporu, bo to przecież jej mąż, postawiła jednak jeden warunek, że nie zdejmą z twarzy masek. Było im razem wspaniale, wręcz jak nigdy dotąd, później ona szybko pobiegła do domu, żeby oczekiwać męża i zadać mu kilka pytań, a gdy już wrócił, zapytała z dziką satysfakcją w głosie :
- No i jak się bawiłeś skarbie, dużo tańczyłeś ?
- Nie tańczyłem ani razu, a bawiłem się kiepsko, spotkałem Zenka, Wieśka i Tadka, moich kolegów ze studiów i całą noc graliśmy w pokera. Ale powiem ci, ze facet któremu pożyczyłem swój kostium podobno bawił się nieziemsko ...
Rozmawiają dwaj psychiatrzy :
- Wiesz co, mam rewelacyjnego pacjenta, cierpi na rozdwojenie jaźni.
- A co w tym rewelacyjnego ?
- Obydwaj mi płacą.
Prawie otarłem się o śmierć : napisałem na murze "Murzyni, to analfabeci", a chwilę później podeszła do mnie grupka czarnoskórych. Gdyby umieli czytać, już byłoby po mnie ...
W barze siedzi czterech policjantów : Niemiec, Francuz, Anglik i Polak, pierwszy przechwałki zaczyna Anglik :
- My w królestwie po ostatnich zamachach usprawniliśmy system monitoringu, teraz mamy kamery na każdym budynku, na każdym rogu. Jak terrorysta zacznie strzelać, to policja natychmiast zareaguje, natychmiast.
Na to Francuz :
- My powołujemy pod broń dodatkowe 50 tysięcy żołnierzy i policjantów i postawimy ich na każdym rogu w pobliżu wolnych miejsc, nie będą musieli dojeżdżać, będą na miejscu i od razu ich zastrzelą.
Na to Niemiec :
- Ech, biedaki, nas stać na to, żeby kupić całą armię dronów z kamerami monitoringu i jeszcze powołać 100 tysięcy mundurowych.
Po chwili ciszy wszyscy patrzą z wyczekiwaniem na Polaka, a ten dopił piwo, otarł wąsy i ze spokojem mówi :
- A u nas nie ma terrorystów ...
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Kowalski wraca do domu z pracy, ma już usiąść przed telewizorem, ale słyszy "charakterystyczne odgłosy" dobiegające od sąsiada zza ściany :
- Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać ! Idę mu powiedzieć, żeby ciszej pukał te swoje panienki !
A Jasio na to :
- Mama chciała mu to samo powiedzieć już z godzinę temu.
- I co, powiedziała ? - pyta ojciec.
- Nie wiem, jeszcze nie wróciła ...
- Ten sąsiad zaczyna mnie już wpieniać ! Idę mu powiedzieć, żeby ciszej pukał te swoje panienki !
A Jasio na to :
- Mama chciała mu to samo powiedzieć już z godzinę temu.
- I co, powiedziała ? - pyta ojciec.
- Nie wiem, jeszcze nie wróciła ...
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Policjanci wezwani na miejsce zdarzenia oglądają ciało kobiety w wieku mocno zaawansowanym. Ciało znajduje się w ubikacji z głową w sedesie i z przytrzaśnięta deską klozetową. Policjanci postanawiają przepytać gospodarza domu na okoliczność zdarzenia :
- Czy znał pan denatkę ?
- Tak, to moja teściowa.
- Mieciu, sprawa jasna, pisz : przyczyna zgonu, śmiertelne zatrucie Domestosem podczas czyszczenia toalety.
Matematykowi zaczął ciec grzejnik, wezwał więc hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
- Panie, ale to połowa tego, co ja zarabiam.
- A gdzie pan pracuje ?
- Na uniwersytecie.
- No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym pańskim uniwersytecie. Musisz tylko pójść pan do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca.
Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec i od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła, ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o
podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka, nauczycielka wita wszystkich :
- Dzień dobry, będziemy uczyć się matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy, a na razie przypomnimy sobie co
pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła ? - wskazała na matematyka.
Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru, wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu
otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, wiec liczy od nowa, zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu otrzymuje ten sam wynik z minusem. Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą :
- Zmień granicę całkowania ...
Nauczyciel przychodzi do lekarza :
- Panie doktorze, co mi dolega ? Wchodzę do klasy, zaczynam sprawdzać obecność i od razu zasypiam.
- Myślę - odpowiada lekarz - że to od liczenia baranów ...
W kominku płonie ogień, przed kominkiem na bujanym fotelu siedzi dziadunio, wokół dziadunia siedzą wnuczęta i słuchają jego historii :
- Jak byłem młody, pojechałem na safari, niestety zepsuł mi się samochód. Wziąłem więc strzelbę, i zacząłem przemierzać sawannę pieszo, nagle z wysokiej trawy wyskakuje na mnie lew, mierzę do niego z karabinu, strzelam ... niestety karabin nie był nabity. No to ja zaczynam uciekać, lew coraz bliżej, dobiegam do wielkiego baobabu, odwracam się, widzę, że lew jest coraz bliżej. Gdy był już tak blisko, że widziałem jego ślepia, lew wyskoczył ... zesrałem się ...
- Nic nie szkodzi dziadku - odpowiadają wnuczęta - każdy w takiej sytuacji by się zesrał.
- Nie, nie wtedy, teraz się zesrałem ...
Ksiądz : Strasznie zgrzeszyłem, wstydzę się nawet o tym powiedzieć.
Biskup : No ale jak już tutaj jesteś, to mów.
Ksiądz : No bo wie biskup ... kota ochrzciłem.
Biskup : Co ksiądz zrobił ? !
Ksiądz : Kota ochrzciłem, przyszła kobieta, prosiła, błagała i dobrze zapłaciła, więc się skusiłem.
Biskup : Ile zapłaciła ?
Ksiądz : 5 tysięcy.
Biskup klepie księdza po ramieniu i spokojnie mówi :
Biskup : No to proszę zacząć przygotowywać kota do bierzmowania.
Po długim procesie sąd na południu USA skazał Murzyna na zaledwie 10 lat za zabójstwo, jako okoliczność łagodzącą sąd uwzględnił fakt, że to jednak nie on zabił.
Łukaszenka przemawia do narodu :
- Chcecie mieć tu drugą Wielką Brytanię ?
Naród :
- Tak !
Łukaszenka :
- OK, jutro moja koronacja.
Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi :
- Chciałabym mieć takie futro.
Mąż :
- To jedz Whiskas ...
Miłość nie ma nic wspólnego z seksem, to że skarbówka mnie wyruc.ała nie oznacza jeszcze, że ją kocham.
Siedzi babcia z dziadkiem na ławce w parku, dziadek mówi :
- Puściłem jesiennego bąka.
Babcia :
- A jaki to jest jesienny ?
Dziadek :
- Taki z kasztanami ...
Wywiad z najskuteczniejszym domokrążnym sprzedawcą systemów antywłamaniowych :
- Proszę am powiedzieć na czym polega sekret pańskiego sukcesu ?
- Nic wielkiego, jak nie zastaję nikogo w domu, to zostawiam swoją ulotkę na stole w kuchni.
Młody niedoświadczony człowiek dostał pracę w pewnej wielkiej, bardzo znanej firmie, pracował przez tydzień, radził sobie średnio, a tu nagle wzywa go dyrektor biura :
- Szanowny panie, zdecydowaliśmy się przenieść pana na wyższe stanowisko, teraz będzie pan kierownikiem działu.
Tak też się stało. Po tygodniu dość marnej pracy, młodego człowieka wzywa szef koordynacji działów :
- Szanowny panie, zdecydowaliśmy się awansować pana, teraz będzie pan szefem filii w naszym mieście.
I tak mija kolejny tydzień takiej sobie pracy, ale oto główny szef, czyli najważniejszy boss, wzywa młodego człowieka do siebie.
- Postanowiłem cię awansować, teraz będziesz szefem naszej firmy na całą Polskę. Twoja pensja będzie dziesięciokrotnie większa niż dotychczasowa, będziesz miał do dyspozycji służbowe auto, własny gabinet, będziesz wyjeżdżać na wiele zagranicznych delegacji.
- Dziękuję ! - mówi zaskoczony, ale jednocześnie ucieszony młody człowiek.
- I tylko tyle ? - mówi zniesmaczony boss - taka propozycja, a tu tylko jedno marne "dziękuję" ?
- Dziękuję ci, tato !
- Czy znał pan denatkę ?
- Tak, to moja teściowa.
- Mieciu, sprawa jasna, pisz : przyczyna zgonu, śmiertelne zatrucie Domestosem podczas czyszczenia toalety.
Matematykowi zaczął ciec grzejnik, wezwał więc hydraulika, ten postukał jakimś kluczem, pokręcił i woda przestała cieknąć. Radość matematyka szybko się skończyła, gdy fachowiec podał cenę usługi.
- Panie, ale to połowa tego, co ja zarabiam.
- A gdzie pan pracuje ?
- Na uniwersytecie.
- No to przenieś się pan do naszej spółdzielni, pochodzisz pan, popukasz i zarobisz pan cztery razy tyle, co na tym całym pańskim uniwersytecie. Musisz tylko pójść pan do biura, złożyć podanie i już. Tylko podaj pan, że masz pan siedem klas, bo wyższe wykształcenie u nas nie popłaca.
Matematyk zrobił tak, jak poinstruował go fachowiec i od tej pory jego dola wyraźnie się poprawiła, ale pewnego dnia przyszło zarządzenie o
podnoszeniu kwalifikacji załogi i skierowano wszystkich, którzy mieli siedem klas do wieczorowej klasy ósmej. Pierwsza lekcja - matematyka, nauczycielka wita wszystkich :
- Dzień dobry, będziemy uczyć się matematyki, na pewno wszyscy dostaną świadectwo ukończenia ósmej klasy, a na razie przypomnimy sobie co
pamiętamy jeszcze ze szkoły. Może napisze pan wzór na pole koła ? - wskazała na matematyka.
Ten wstał, podszedł do tablicy i zaczął wyprowadzać, bo akurat zapomniał wzoru, wyprowadza, wyprowadza, zapisał już całą tablicę i w końcu
otrzymał wynik "minus pi er kwadrat". Ten minus mu się nie podoba, wiec liczy od nowa, zmazał tablicę, znowu zapisuje wzorami i znowu otrzymuje ten sam wynik z minusem. Zrezygnowany patrzy na klasę oczekując podpowiedzi, a wszyscy szepczą :
- Zmień granicę całkowania ...
Nauczyciel przychodzi do lekarza :
- Panie doktorze, co mi dolega ? Wchodzę do klasy, zaczynam sprawdzać obecność i od razu zasypiam.
- Myślę - odpowiada lekarz - że to od liczenia baranów ...
W kominku płonie ogień, przed kominkiem na bujanym fotelu siedzi dziadunio, wokół dziadunia siedzą wnuczęta i słuchają jego historii :
- Jak byłem młody, pojechałem na safari, niestety zepsuł mi się samochód. Wziąłem więc strzelbę, i zacząłem przemierzać sawannę pieszo, nagle z wysokiej trawy wyskakuje na mnie lew, mierzę do niego z karabinu, strzelam ... niestety karabin nie był nabity. No to ja zaczynam uciekać, lew coraz bliżej, dobiegam do wielkiego baobabu, odwracam się, widzę, że lew jest coraz bliżej. Gdy był już tak blisko, że widziałem jego ślepia, lew wyskoczył ... zesrałem się ...
- Nic nie szkodzi dziadku - odpowiadają wnuczęta - każdy w takiej sytuacji by się zesrał.
- Nie, nie wtedy, teraz się zesrałem ...
Ksiądz : Strasznie zgrzeszyłem, wstydzę się nawet o tym powiedzieć.
Biskup : No ale jak już tutaj jesteś, to mów.
Ksiądz : No bo wie biskup ... kota ochrzciłem.
Biskup : Co ksiądz zrobił ? !
Ksiądz : Kota ochrzciłem, przyszła kobieta, prosiła, błagała i dobrze zapłaciła, więc się skusiłem.
Biskup : Ile zapłaciła ?
Ksiądz : 5 tysięcy.
Biskup klepie księdza po ramieniu i spokojnie mówi :
Biskup : No to proszę zacząć przygotowywać kota do bierzmowania.
Po długim procesie sąd na południu USA skazał Murzyna na zaledwie 10 lat za zabójstwo, jako okoliczność łagodzącą sąd uwzględnił fakt, że to jednak nie on zabił.
Łukaszenka przemawia do narodu :
- Chcecie mieć tu drugą Wielką Brytanię ?
Naród :
- Tak !
Łukaszenka :
- OK, jutro moja koronacja.
Żona pokazuje mężowi magazyn mody z najnowszymi modelami zimowymi i mówi :
- Chciałabym mieć takie futro.
Mąż :
- To jedz Whiskas ...
Miłość nie ma nic wspólnego z seksem, to że skarbówka mnie wyruc.ała nie oznacza jeszcze, że ją kocham.
Siedzi babcia z dziadkiem na ławce w parku, dziadek mówi :
- Puściłem jesiennego bąka.
Babcia :
- A jaki to jest jesienny ?
Dziadek :
- Taki z kasztanami ...
Wywiad z najskuteczniejszym domokrążnym sprzedawcą systemów antywłamaniowych :
- Proszę am powiedzieć na czym polega sekret pańskiego sukcesu ?
- Nic wielkiego, jak nie zastaję nikogo w domu, to zostawiam swoją ulotkę na stole w kuchni.
Młody niedoświadczony człowiek dostał pracę w pewnej wielkiej, bardzo znanej firmie, pracował przez tydzień, radził sobie średnio, a tu nagle wzywa go dyrektor biura :
- Szanowny panie, zdecydowaliśmy się przenieść pana na wyższe stanowisko, teraz będzie pan kierownikiem działu.
Tak też się stało. Po tygodniu dość marnej pracy, młodego człowieka wzywa szef koordynacji działów :
- Szanowny panie, zdecydowaliśmy się awansować pana, teraz będzie pan szefem filii w naszym mieście.
I tak mija kolejny tydzień takiej sobie pracy, ale oto główny szef, czyli najważniejszy boss, wzywa młodego człowieka do siebie.
- Postanowiłem cię awansować, teraz będziesz szefem naszej firmy na całą Polskę. Twoja pensja będzie dziesięciokrotnie większa niż dotychczasowa, będziesz miał do dyspozycji służbowe auto, własny gabinet, będziesz wyjeżdżać na wiele zagranicznych delegacji.
- Dziękuję ! - mówi zaskoczony, ale jednocześnie ucieszony młody człowiek.
- I tylko tyle ? - mówi zniesmaczony boss - taka propozycja, a tu tylko jedno marne "dziękuję" ?
- Dziękuję ci, tato !
- Ocena: 14.29%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor

Córka opowiada mamie o swoim nowym narzeczonym :
- Mówię ci, mamuś, on jest fantastyczny ! Uczciwy, solidny, bez nałogów, ma dobrze płatną pracę, super samochód, willę.
- Bardzo się cieszę, kochanie, że tak dobrze trafiłaś, a wiesz coś o jego rodzinie ?
- Tak, wyobraź sobie, że poznałam już jego żonę. Jaka ona mila, a jego dzieci, to po prostu aniołki !
Janusz "chory" po całonocnej libacji siedzi z rana przy śniadaniu razem z żoną. Grażynka pyta go złośliwie :
- Chciałabym wiedzieć gdzie byłeś przez całą noc ?
A Janusz na to :
- A wiesz, że ja też ...
- Ocena: 9.52%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Porucznik Rżewski wchodzi smutny do oficerskiej kantyny :
- Panowie, co to się dzieje na moskiewskich ulicach ? Dokąd zmierza nasza Matjuszka Rosija ? Dopiero co podeszła do mnie na ulicy młodziutka dziewczyna i powiedziała :
- Panie, daj mi choć rubla na chleb, a ja zrobię co chcesz !
- Panowie - mówi Rżewski wyraźnie wzruszony - ja płakałem, je.ałem i płakałem !
Ukrainiec ożenił się z Rosjanką, przed nocą poślubną ojciec radzi synowi :
- Złap mocno żonę i z całej siły pchnij na łóżko, niech wie, że Ukraina jest mocna. Potem pokaż jej swojego ku.asa, niech wie, że Ukraina jest wielka.
Nagle, słysząc te porady, wtrąca się dziadek i mówi :
- A potem z.al se konia, niech wie, że Ukraina jest niezależna.
U lekarza :
- Doktorze, moja żona bez przerwy kaszle, próbowaliśmy już wszystkich lekarstw, ale kaszel nadal nie mija.
- A zioła pan próbował ?
- Próbowałem, nadal kaszle i się śmieje.
Pub, facet pyta gościa siedzącego obok :
- Przepraszam, czy mogę panu postawić drinka, taki pan przystojny ...
- Och, jaki pan sympatyczny, jest pan gejem ?
- Nie, a pan ?
- Też nie.
- Szkoda.
- No, szkoda.
Ile pompek może zrobić Chuck Norris ? - Wszystkie !
Żyd znalazł na ulicy portfel, policzył pieniądze ... brakowało.
Amerykanin po wyjściu z włoskiego burdelu macha dłonią na pożegnanie panienkom w oknie i woła :
- Dolares falsyfikato !
Na co dziewczęta odpowiadają :
- Ale syfilis authentico !
Do baru wchodzi facet i pokazując na spitego do nieprzytomności faceta, mówi :
- Dla mnie to samo.
Czym się różni rudy od pszczoły ? Rudy nie bzyka.
Zima, legowisko niedźwiedzi, mały miś budzi starego siwego niedźwiedzia :
- Dziadku, dziadku, nie mogę zasnąć, opowiedz mi bajkę.
- Śpij - mruczy dziadek miś - nie czas na bajki.
- To pokaż chociaż teatrzyk.
- No dobrze - mówi dziadek i sięga za konar.
Wyciąga stamtąd dwie ludzkie czaszki, wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi :
- Docencie Malinowski, co tak hałasuje w zaroślach ?
- Eee, to pewnie świstaki, panie profesorze.
Jeśli wyświetlimy nagranie z monitoringu od tyłu, to będziemy mieli film o tym, jak Cyganie pracują przy wykładaniu towarów na półki w sklepie.
Rozmawiają dwie przyjaciółki, jedna mówi :
- Mam wspaniałego męża : nie pije, nie pali, nie zdradza mnie, nie lubi piłki nożnej, a nawet mnie nie bije.
Na to druga :
- A dawno go sparaliżowało ?
Szkoła, nauczycielka pyta klasę :
- Jeśli pięć ptaków siedzi na płocie i zestrzelimy jednego z nich, to ile zostanie ?
Do odpowiedzi rwie się Jasio :
- Żaden, pani profesor, na dźwięk strzału wszystkie odlecą.
- Poprawna odpowiedź, to cztery, Jasiu, ale podoba mi się twój tok rozumowania.
- To teraz ja zadam pani pytanie - mówi Jasio.
- Na ławce siedzą trzy kobiety, każda z nich je loda, pierwsza delikatnie oblizuje gałkę, druga ssie go całymi ustami tworząc z loda stożek, a trzecia odgryza jednym ruchem pół loda. Która z nich jest mężatką ?
Pani chwile się zastanawia i pewnym głosem odpowiada :
- Wydaje mi się, że ta, która ssie loda całymi ustami tworząc stożek.
- Poprawna odpowiedź brzmi : ta, która na palcu ma obrączkę, ale podoba mi się pani tok rozumowania.
- Panowie, co to się dzieje na moskiewskich ulicach ? Dokąd zmierza nasza Matjuszka Rosija ? Dopiero co podeszła do mnie na ulicy młodziutka dziewczyna i powiedziała :
- Panie, daj mi choć rubla na chleb, a ja zrobię co chcesz !
- Panowie - mówi Rżewski wyraźnie wzruszony - ja płakałem, je.ałem i płakałem !
Ukrainiec ożenił się z Rosjanką, przed nocą poślubną ojciec radzi synowi :
- Złap mocno żonę i z całej siły pchnij na łóżko, niech wie, że Ukraina jest mocna. Potem pokaż jej swojego ku.asa, niech wie, że Ukraina jest wielka.
Nagle, słysząc te porady, wtrąca się dziadek i mówi :
- A potem z.al se konia, niech wie, że Ukraina jest niezależna.
U lekarza :
- Doktorze, moja żona bez przerwy kaszle, próbowaliśmy już wszystkich lekarstw, ale kaszel nadal nie mija.
- A zioła pan próbował ?
- Próbowałem, nadal kaszle i się śmieje.
Pub, facet pyta gościa siedzącego obok :
- Przepraszam, czy mogę panu postawić drinka, taki pan przystojny ...
- Och, jaki pan sympatyczny, jest pan gejem ?
- Nie, a pan ?
- Też nie.
- Szkoda.
- No, szkoda.
Ile pompek może zrobić Chuck Norris ? - Wszystkie !
Żyd znalazł na ulicy portfel, policzył pieniądze ... brakowało.
Amerykanin po wyjściu z włoskiego burdelu macha dłonią na pożegnanie panienkom w oknie i woła :
- Dolares falsyfikato !
Na co dziewczęta odpowiadają :
- Ale syfilis authentico !
Do baru wchodzi facet i pokazując na spitego do nieprzytomności faceta, mówi :
- Dla mnie to samo.
Czym się różni rudy od pszczoły ? Rudy nie bzyka.
Zima, legowisko niedźwiedzi, mały miś budzi starego siwego niedźwiedzia :
- Dziadku, dziadku, nie mogę zasnąć, opowiedz mi bajkę.
- Śpij - mruczy dziadek miś - nie czas na bajki.
- To pokaż chociaż teatrzyk.
- No dobrze - mówi dziadek i sięga za konar.
Wyciąga stamtąd dwie ludzkie czaszki, wkłada w nie łapy i wyciągając je przed siebie mówi :
- Docencie Malinowski, co tak hałasuje w zaroślach ?
- Eee, to pewnie świstaki, panie profesorze.
Jeśli wyświetlimy nagranie z monitoringu od tyłu, to będziemy mieli film o tym, jak Cyganie pracują przy wykładaniu towarów na półki w sklepie.
Rozmawiają dwie przyjaciółki, jedna mówi :
- Mam wspaniałego męża : nie pije, nie pali, nie zdradza mnie, nie lubi piłki nożnej, a nawet mnie nie bije.
Na to druga :
- A dawno go sparaliżowało ?
Szkoła, nauczycielka pyta klasę :
- Jeśli pięć ptaków siedzi na płocie i zestrzelimy jednego z nich, to ile zostanie ?
Do odpowiedzi rwie się Jasio :
- Żaden, pani profesor, na dźwięk strzału wszystkie odlecą.
- Poprawna odpowiedź, to cztery, Jasiu, ale podoba mi się twój tok rozumowania.
- To teraz ja zadam pani pytanie - mówi Jasio.
- Na ławce siedzą trzy kobiety, każda z nich je loda, pierwsza delikatnie oblizuje gałkę, druga ssie go całymi ustami tworząc z loda stożek, a trzecia odgryza jednym ruchem pół loda. Która z nich jest mężatką ?
Pani chwile się zastanawia i pewnym głosem odpowiada :
- Wydaje mi się, że ta, która ssie loda całymi ustami tworząc stożek.
- Poprawna odpowiedź brzmi : ta, która na palcu ma obrączkę, ale podoba mi się pani tok rozumowania.
- Ocena: 14.29%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Samolot z pięcioma pasażerami zaczyna spadać i właśnie ma się rozbić. Pojawił się problem, gdyż na pokładzie są tylko cztery spadochrony. Pierwszy pasażer powiedział :
- Jestem Roy Keane, jeden z najlepszych Irlandzkich piłkarzy, jestem wart mnóstwo pieniędzy, moi fani mnie potrzebują, dlatego myślę, że powinienem się uratować.
Druga osoba powiedziała :
- Jestem Gerry Adams, radykalny Irlandzki polityk, który naprawdę może pomóc swojemu krajowi, dlatego myślę, że powinienem być ocalony.
Pozostali przyznali mu racje i dali drugi spadochron. Trzecia osoba powiedziała :
- Jestem David Beckham, kapitan angielskiej drużyny narodowej, mam żonę i dwóch synów, wszyscy wiedzą, że jestem naprawdę miłym facetem, ale wszyscy myślą, że jestem głupi, to nie prawda, dlatego ja wezmę spadochron.
I wyskoczył. Zostały dwie osoby, papież i 10 letnia uczennica, papież powiedział :
- Dziecko, jestem stary i już przeżyłem swoje, ty jesteś wciąż młoda i życie przed tobą. Weź spadochron, a ja zostanę w samolocie.
- Wszystko jest w porządku, powiedziała dziewczynka, nadal mamy dwa spadochrony, bo David Beckham zabrał mój tornister.
Facet śledził taksówką swoją żonę, więc prawda wyszła na jaw : jego żona pracuje w agencji towarzyskiej ! Zaskoczony facet mówi do taksówkarza :
- Chcesz pan zarobić stówę ?
- Jasne, a co mam robić ?
- Wejść do tego burdelu, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieźć nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy i kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział :
- Trzymaj ją pan !
Facet krzyczy do taksówkarza :
- Ale to nie jest moja żona !
- Wiem, kur.a, to moja ! Teraz idę po pańską !
Syn zakochał się i oświadcza to w domu :
- Mamo, zakochałem się.
- Jak wygląda ? Jak ma na imię ? Czy umie gotować ? Jest z dobrej rodziny ? Czym się zajmuje ? Jaką szkołę skończyła ? Czemu mówisz mi dopiero teraz ? Kiedy się umówiliście ? Przyprowadzisz ją ? Czy to na poważnie ?
- ... tato, zakochałem się.
- W dziewczynie ?
- Tak.
- To dobrze.
Babcia mówi do wnuka :
- Powinieneś więcej pomagać tacie, możesz się od niego wiele nauczyć.
- Pomagam, babciu, dzisiaj zmienialiśmy koło w samochodzie ...
- I czego się nauczyłeś ?
- Paru słów, których wcześniej nie znałem ...
Do banku dzwoni Kowalski :
- Czy to prawda, że dajecie kredyty na słowo honoru ?
- Tak.
- Przecież to śmieszne, a jak was oszukam ?
- Wtedy stanie pan przed swoim Stwórcą i będzie panu wstyd.
- Ha, kiedy to będzie.
- Piątego pan nie odda, a już szóstego pan stanie.
Żona pyta męża :
- Kochanie, a jakbym była niewidoma, to kochałbyś mnie ?
- Tak - odpowiada mąż.
Po chwili przerwy :
- A jakbym była kulawa, to kochałbyś mnie ?
- Tak.
Po kolejnej chwili przerwy :
- A jakbym była niema, to kochałbyś mnie ?
- Noooooo, wtedy to bym chyba oszalał z miłości !
Rano w kuchni zastaje mnie niezwykły widok : żona pochyla się nad kuchenką, wypina do mnie goły tyłek i rzuca rozkazująco :
- Weź mnie tu i teraz, szybko !
Zdębiałem na sekundę, ale zaraz potem korzystam z okazji, a jak skończyliśmy, żona się odwraca i mówi :
- Dziękuję.
Zdębiałem ponownie i pytam :
- Co jest grane ?
Żona odpowiada :
- Chciałam na śniadanie zjeść jajko na miękko, ale minutnik coś ostatnio szwankuje ...
W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty. Noc mija, a oni robią się coraz bardziej głodni, jeden więc mówi :
- Grajcie we dwóch, ja idę coś wrzucić na ruszt.
Długo to nie trwało, wrócił, usta umazane krwią.
- Znacie tą wioskę na południe stąd ?
- Tak.
- No, to już jej nie ma, wyssałem ich co do jednego.
Drugi wampir wstaje :
- Dobra, teraz wy grajcie, a ja napełnię żołądek.
Także długo to nie trwało, wrócił usta umazane krwią.
- Znacie to miasteczko na zachód stąd ?
- No.
- Nikt już tam nie mieszka.
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach :
- Teraz ja, niedługo wracam.
Wraca jeszcze szybciej, niż tamci, ociężale wchodzi do komnaty, twarz cała we krwi.
- A ty gdzie byłeś ?
- Nigdzie, wywaliłem się na schodach.
Przychodzi facet do drogerii i prosi o prezerwatywy :
- Jaki rozmiar ? - pyta sprzedawca.
- No, nie wiem, nie miałem pojęcia, że jest jakaś numeracja.
- Proszę, tam za zasłonką jest taka deseczka z dziurkami, taka jaką się mierzy wiertła i gwinty, niech pan sobie zmierzy.
Facet wlazł za zasłonkę, po piętnastu minutach wychodzi i mówi :
- Rozmyśliłem się, chcę kupić taką deseczkę ...
Trzej uczestnicy konferencji w Jałcie częstują się papierosami. Na srebrnej papierośnicy Churchilla jest wygrawerowany napis : "Premierowi Churchillowi - Jerzy VI". Skromna, papierośnica Roosevelta nosi napis : "Prezydentowi USA - naród". Na ciężkiej, złotej papierośnicy Stalina jest napis : "Księciu Januszowi Radziwiłłowi - Potoccy".
Mama pyta syna :
- Synku, czy ty masz problem z narkotykami ?
- Nie mamo, kompletnie żadnego, dzwonię gdzie trzeba i mam ...
Spotykają się kumple i jeden mówi :
- Wiesz, właśnie wróciłem z Norwegii, staaary czego ja tam nie widziałem : niedźwiedzie, renifery, po prostu wszystko ...
Drugi mówi :
- A fiordy widziałeś ? Widziałeś ?
A ten na to :
- Staaaary, fiordy to mi z ręki jadły ...
Istota BHP jest taka : kask na głowie chroni nie łeb budowlańca, a dupę kierownika budowy.
Donald Trump ogląda olimpiadę tylko dlatego, żeby zobaczyć na jaką wysokość skaczą meksykańscy lekkoatleci.
Pewien facet pierwszy raz miał trafić za kratki i miał wielkiego stracha przed więziennym życiem i obyczajami. Poradził się więc adwokata, jak ma się zachować w kiciu, adwokat mu doradza :
- Wejdziesz śmiało do celi, popatrzysz odważnie i od d razu od wejścia powiesz : "Kopsnij szluga dla pasera, bo cię paser sponiewiera". Wtedy od razu wszyscy nabiorą respektu i będą wiedzieli, że jesteś gość.
Facet postanowił posłuchać adwokata, bo co innego mu pozostało. Wchodzi do celi, strażnik rygluje drzwi, a na pryczach banda oprychów patrzy na niego groźnym wzrokiem, na to facet rzuca tekst :
- Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera !
Chwila napięcia, po chwili ze wszystkich prycz wyciągają się łapska, a w każdej paczka fajek. Tylko w kącie siedzi jakaś postać i nie zwraca na nowego lokatora celi uwagi. Na to facet już pewny siebie i rozluźniony ciągnie dalej :
- A ty gnojku co, nie częstujesz ? Coś ci nie pasuje ?
- Ja nie częstuję, bo ja tutaj jestem cwelem.
- Taaa ? ! To zapamiętaj sobie cwaniaczku - od dzisiaj cwelem w tej celi jestem JA !
- Jestem Roy Keane, jeden z najlepszych Irlandzkich piłkarzy, jestem wart mnóstwo pieniędzy, moi fani mnie potrzebują, dlatego myślę, że powinienem się uratować.
Druga osoba powiedziała :
- Jestem Gerry Adams, radykalny Irlandzki polityk, który naprawdę może pomóc swojemu krajowi, dlatego myślę, że powinienem być ocalony.
Pozostali przyznali mu racje i dali drugi spadochron. Trzecia osoba powiedziała :
- Jestem David Beckham, kapitan angielskiej drużyny narodowej, mam żonę i dwóch synów, wszyscy wiedzą, że jestem naprawdę miłym facetem, ale wszyscy myślą, że jestem głupi, to nie prawda, dlatego ja wezmę spadochron.
I wyskoczył. Zostały dwie osoby, papież i 10 letnia uczennica, papież powiedział :
- Dziecko, jestem stary i już przeżyłem swoje, ty jesteś wciąż młoda i życie przed tobą. Weź spadochron, a ja zostanę w samolocie.
- Wszystko jest w porządku, powiedziała dziewczynka, nadal mamy dwa spadochrony, bo David Beckham zabrał mój tornister.
Facet śledził taksówką swoją żonę, więc prawda wyszła na jaw : jego żona pracuje w agencji towarzyskiej ! Zaskoczony facet mówi do taksówkarza :
- Chcesz pan zarobić stówę ?
- Jasne, a co mam robić ?
- Wejść do tego burdelu, zabrać moją żonę, wsadzić ją do taksówki i zawieźć nas oboje do domu.
Taksówkarz zabrał się do pracy i kilka minut później drzwi agencji otworzyły się z hukiem i pojawił się taksówkarz trzymający za włosy wijącą się kobietę. Otworzył drzwi samochodu, wrzucił ją do środka i powiedział :
- Trzymaj ją pan !
Facet krzyczy do taksówkarza :
- Ale to nie jest moja żona !
- Wiem, kur.a, to moja ! Teraz idę po pańską !
Syn zakochał się i oświadcza to w domu :
- Mamo, zakochałem się.
- Jak wygląda ? Jak ma na imię ? Czy umie gotować ? Jest z dobrej rodziny ? Czym się zajmuje ? Jaką szkołę skończyła ? Czemu mówisz mi dopiero teraz ? Kiedy się umówiliście ? Przyprowadzisz ją ? Czy to na poważnie ?
- ... tato, zakochałem się.
- W dziewczynie ?
- Tak.
- To dobrze.
Babcia mówi do wnuka :
- Powinieneś więcej pomagać tacie, możesz się od niego wiele nauczyć.
- Pomagam, babciu, dzisiaj zmienialiśmy koło w samochodzie ...
- I czego się nauczyłeś ?
- Paru słów, których wcześniej nie znałem ...
Do banku dzwoni Kowalski :
- Czy to prawda, że dajecie kredyty na słowo honoru ?
- Tak.
- Przecież to śmieszne, a jak was oszukam ?
- Wtedy stanie pan przed swoim Stwórcą i będzie panu wstyd.
- Ha, kiedy to będzie.
- Piątego pan nie odda, a już szóstego pan stanie.
Żona pyta męża :
- Kochanie, a jakbym była niewidoma, to kochałbyś mnie ?
- Tak - odpowiada mąż.
Po chwili przerwy :
- A jakbym była kulawa, to kochałbyś mnie ?
- Tak.
Po kolejnej chwili przerwy :
- A jakbym była niema, to kochałbyś mnie ?
- Noooooo, wtedy to bym chyba oszalał z miłości !
Rano w kuchni zastaje mnie niezwykły widok : żona pochyla się nad kuchenką, wypina do mnie goły tyłek i rzuca rozkazująco :
- Weź mnie tu i teraz, szybko !
Zdębiałem na sekundę, ale zaraz potem korzystam z okazji, a jak skończyliśmy, żona się odwraca i mówi :
- Dziękuję.
Zdębiałem ponownie i pytam :
- Co jest grane ?
Żona odpowiada :
- Chciałam na śniadanie zjeść jajko na miękko, ale minutnik coś ostatnio szwankuje ...
W starej wieży na pustkowiu siedzą sobie nocą trzy wampiry i grają w karty. Noc mija, a oni robią się coraz bardziej głodni, jeden więc mówi :
- Grajcie we dwóch, ja idę coś wrzucić na ruszt.
Długo to nie trwało, wrócił, usta umazane krwią.
- Znacie tą wioskę na południe stąd ?
- Tak.
- No, to już jej nie ma, wyssałem ich co do jednego.
Drugi wampir wstaje :
- Dobra, teraz wy grajcie, a ja napełnię żołądek.
Także długo to nie trwało, wrócił usta umazane krwią.
- Znacie to miasteczko na zachód stąd ?
- No.
- Nikt już tam nie mieszka.
Trzeci wampir wychodzi, rzucając w drzwiach :
- Teraz ja, niedługo wracam.
Wraca jeszcze szybciej, niż tamci, ociężale wchodzi do komnaty, twarz cała we krwi.
- A ty gdzie byłeś ?
- Nigdzie, wywaliłem się na schodach.
Przychodzi facet do drogerii i prosi o prezerwatywy :
- Jaki rozmiar ? - pyta sprzedawca.
- No, nie wiem, nie miałem pojęcia, że jest jakaś numeracja.
- Proszę, tam za zasłonką jest taka deseczka z dziurkami, taka jaką się mierzy wiertła i gwinty, niech pan sobie zmierzy.
Facet wlazł za zasłonkę, po piętnastu minutach wychodzi i mówi :
- Rozmyśliłem się, chcę kupić taką deseczkę ...
Trzej uczestnicy konferencji w Jałcie częstują się papierosami. Na srebrnej papierośnicy Churchilla jest wygrawerowany napis : "Premierowi Churchillowi - Jerzy VI". Skromna, papierośnica Roosevelta nosi napis : "Prezydentowi USA - naród". Na ciężkiej, złotej papierośnicy Stalina jest napis : "Księciu Januszowi Radziwiłłowi - Potoccy".
Mama pyta syna :
- Synku, czy ty masz problem z narkotykami ?
- Nie mamo, kompletnie żadnego, dzwonię gdzie trzeba i mam ...
Spotykają się kumple i jeden mówi :
- Wiesz, właśnie wróciłem z Norwegii, staaary czego ja tam nie widziałem : niedźwiedzie, renifery, po prostu wszystko ...
Drugi mówi :
- A fiordy widziałeś ? Widziałeś ?
A ten na to :
- Staaaary, fiordy to mi z ręki jadły ...
Istota BHP jest taka : kask na głowie chroni nie łeb budowlańca, a dupę kierownika budowy.
Donald Trump ogląda olimpiadę tylko dlatego, żeby zobaczyć na jaką wysokość skaczą meksykańscy lekkoatleci.
Pewien facet pierwszy raz miał trafić za kratki i miał wielkiego stracha przed więziennym życiem i obyczajami. Poradził się więc adwokata, jak ma się zachować w kiciu, adwokat mu doradza :
- Wejdziesz śmiało do celi, popatrzysz odważnie i od d razu od wejścia powiesz : "Kopsnij szluga dla pasera, bo cię paser sponiewiera". Wtedy od razu wszyscy nabiorą respektu i będą wiedzieli, że jesteś gość.
Facet postanowił posłuchać adwokata, bo co innego mu pozostało. Wchodzi do celi, strażnik rygluje drzwi, a na pryczach banda oprychów patrzy na niego groźnym wzrokiem, na to facet rzuca tekst :
- Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera !
Chwila napięcia, po chwili ze wszystkich prycz wyciągają się łapska, a w każdej paczka fajek. Tylko w kącie siedzi jakaś postać i nie zwraca na nowego lokatora celi uwagi. Na to facet już pewny siebie i rozluźniony ciągnie dalej :
- A ty gnojku co, nie częstujesz ? Coś ci nie pasuje ?
- Ja nie częstuję, bo ja tutaj jestem cwelem.
- Taaa ? ! To zapamiętaj sobie cwaniaczku - od dzisiaj cwelem w tej celi jestem JA !
- Ocena: 14.29%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Pewna bogata pani w wieku ok 50 lat nie była zadowolona z wyglądu swojej waginy. W internecie odnalazła klinikę chirurgii plastycznej, która zajmowała się takimi zabiegami. Po konsultacji z mężem zdecydowała się na zabieg. Po wszystkim budzi się z narkozy, a wokół jej łóżka cały personel szpitala bije brawo, obok łóżka stoją dwa bukiety kwiatów, trochę zdenerwowana mówi :
- Co to ma znaczyć, przecież prosiłam o dyskrecję. Co to za bukiety ?
Na to dyrektor kliniki :
- Niech się pani nie martwi, ten pierwszy bukiet jest od personelu naszej kliniki, a ten drugi od chłopca z oparzeniówki w podziękowaniu za nowe uszy ...
Wędkarz nad brzegiem jeziora łowi ryby, a obok siedzi jego żona. On zarzuca wędkę i po chwili wyciąga buta, zarzuca ponownie i wyciąga czajnik, zaraz potem łowi młynek do kawy, radio, telewizor, fotel, a żona na to :
- Bogdan, daj spokój, tam chyba ktoś mieszka ...
Co mówi taksówkarz terrorysta do wsiadającego pasażera ? - Gdzie pana wysadzić ?
Wezwanie do biurowca - gwałt na sprzątaczce, poszkodowana składa zeznania :
- No klęczę i myję podłogę, a ten zaszedł mnie od tyłu i wykorzystał !
- No, ale czemu pani nie uciekała ?
- Gdzie ? Na umyte ? !
Mąż do żony po powrocie z pracy :
- Kochanie, co zrobiłaś na obiad ?
- To samo, co wczoraj.
- Ale wczoraj nic nie było ...
- Bo zrobiłam na dwa dni.
Rusek, Niemiec i Polak razem zgubili się na pustyni, po paru dniach włóczęgi natrafili na pałac jakiegoś szejka. Długo nie myśląc, postanowili tam wejść, niestety po przekroczeniu paru metrów zostali złapani przez strażników i odprowadzeni do szejka.
- Za wtargnięcie na moją posiadłość zostaniecie wychłostani 20 razy biczem w plecy zanim zostaniecie wypuszczeni, ale że mam dobry dzień, to spełnię każdemu z was jedno życzenie, które będzie w stanie wspomóc was w przetrwaniu kary.
Pierwszy poszedł Rusek :
- Poproszę o przypięcie poduszki do pleców.
Zaczyna się chłosta, po 10 razach poduszka się rozerwała i Rusek był zmuszony wytrzymać kolejne 10 w okropnych katuszach. Drugi poszedł Niemiec :
- Poproszę o przypięcie 2 poduszek do pleców.
Poduszki wytrwały całą chłostę i Niemcowi nic się nie stało. Ostatni poszedł Polak :
- Jakie jest twoje życzenie ? - spytał szejk.
- Przypnijcie mi do pleców Niemca ...
Jedzie autobus, wsiada babuleńka, która zawsze jeździ tą linią, podbiega do kierowcy i pyta :
- Chłopcze drogi, chcesz orzeszka ?
- Bardzo chętnie babinko, dziękuję bardzo - i zjada orzeszka.
Kolejny dzień, znowu ta sama znajoma babuleńka wsiada :
- Chcesz, synku, orzeszka ? - pyta kierowcę.
- Oczywiście babciu, dziękuję bardzo - i zjada ze smakiem.
Sytuacja powtarza się kolejnego dnia, i kolejnego. Kierowca cieszy się z życzliwości babci, ale coś nie daje mu spokoju. Kolejnego dnia, kiedy ta sama babuleńka proponuje orzeszka, kierowca zjada, ale nie wytrzymuje i pyta :
- Babinko, tak mnie pani częstuje tymi orzeszkami, a pani sama nie je, dlaczego ?
- Widzisz, syneczku, nie mogę, nie mam zębów - uśmiecha się bezzębnymi dziąsłami.
- Rozumiem, a skąd w ogóle masz, babciu, takie pyszne orzeszki ?
- Z Toffifee ...
Żona się uparła, żeby ją Henio zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli, wchodzą do lokalu :
- Dzień dobry, panie Heniu ! - wita ich w progu portier.
Żona zdziwiona, w sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle ?
Żona jeszcze bardziej zdziwiona, mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner.
- Dla pana to co zwykle ? A dla pani ?
Żona zaczyna się wściekać, zaczyna się występ, striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym.
- He-nio ! He-nio ! - skanduje cała sala.
Tego już żonie było za wiele, zerwała się i wybiegła z restauracji, Henio za nią, wsiedli do taksówki i jadą do domu, ona całą drogę robi mu wyrzuty, w końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi :
- Co, panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej dziwki tośmy jeszcze nie wieźli.
Przychodzi Pierre Curie do Marii i mówi :
- Kochanie, ależ ty dziś promieniejesz !
Maria, jak nikt, była tego dnia uradowana ...
Kazik od zawsze robił to co lubił : całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok :
- Co ty robisz w moim łóżku ? I kim ty do cholery jesteś ? - zapytał zaskoczony facet.
- To nie jest twoja sypialnia, jestem Św. Piotr i jesteś w niebie. - dodał.
- Że co ? ? ! ! Twierdzisz, że jestem martwy ? ? Nie chcę umierać ! Jestem jeszcze na to za młody ! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię !
- To nie takie proste - odpowiedział święty - Możesz wrócić jako kura, albo jako pies, wybór należy do ciebie.
Kazio pomyślał przez chwile i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące, a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące, bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być takie złe.
- Chcę powrócić jako kura - odpowiedział.
W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury, nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje, wtedy podszedł do niego kogut :
- Hey ! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi Św. Piotr ? - powiedział kogut.
- Jak ci się podoba bycie kurą ?
- No, jest ok, ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje.
- Ooo, no tak, to znaczy, że musisz znieść jajko - powiedział kogut.
- Jak mam to zrobić ?
- Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz.
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił, nagle "chluś" i jajko było już na ziemi.
- Łoł, to było zajebiste ! - powiedział Kazik.
Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo, za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk swojej żony :
- Kazik, co ty robisz ? ! Obudź się ! Zasrałeś całe łóżko !
Przychodzi staruszka do lekarza i mówi :
- Panie doktorze, mam taki problem z gazami, ale tak naprawdę to mi nie przeszkadza. Moje bąki nigdy nie śmierdzą i są zawsze bardzo ciche, prawdę mówiąc, pierdnęłam już ze 20 razy, od kiedy jestem u pana w gabinecie i nie wiedział pan o tym, bo są bardzo ciche i wcale nie śmierdzą.
Doktor na to :
- Rozumiem, proszę zażywać te tabletki codziennie i wrócić do mnie za tydzień.
Po tygodniu babcia przychodzi z powrotem do gabinetu i mówi :
- Panie doktorze, nie wiem co, do cholery, pan mi dał, ale teraz moje bąki, choć nadal ciche, śmierdzą niemiłosiernie ...
- Dobrze - odpowiada lekarz - teraz, gdy już przeczyściliśmy pani nozdrza, zajmiemy się pani słuchem ...
Wchodzi facet do baru, podchodzi do gościa w rogu i pyta :
- Ty jesteś tym słynnym płatnym mordercą ?
- Tak.
- Jaka jest twoja stawka ?
- 10'000 zł od pocisku.
- A jak spudłujesz ?
- Ja nigdy nie pudłuję.
- OK, moja żona jest właśnie w motelu naprzeciwko, daję 20'000 zł, chcę, byś się nimi zajął.
Panowie wchodzą na dach baru, morderca wyjmuje snajperkę, podaje klientowi lornetkę.
- Którzy to ?
- Pokój numer 29, II piętro, okno po lewej. Chcę, żebyś zastrzelił tę sukę strzałem w głowę, a kolesiowi odstrzelił penisa.
Snajper splunął, spojrzał w celownik i czeka, w końcu klient pyta :
- No przecież ich widzisz, na co czekasz ?
- Daj jeszcze chwilę, z tego co widzę, za minutę zaoszczędzisz 10'000 zł.
Żona z sypialni zalotnie woła męża :
- Chodź no tu, bo zacznę bez ciebie !
- Ale jak to ?
- Tak samo, jak kończę.
Facet podjeżdża do prostytutki i pyta ją :
- Ile za numerek ?
- A ile masz ?
- 20 zł.
- Za mało.
- Dam jeszcze telefon.
Prostytutka ogląda proponowany telefon i po krótkim namyśle zgadza się. Po skończonym numerku facet daje jej 20 zł.
- A telefon ? - pyta się prostytutka.
- Pisz: 510- ...
- Wiesz kochanie - mówi mąż do żony - jesteśmy już 20 lat po ślubie, ale jeszcze nigdy nie zrobiłaś mi takiej dobrej kawy !
- Zostaw, to moja ...
- Co to ma znaczyć, przecież prosiłam o dyskrecję. Co to za bukiety ?
Na to dyrektor kliniki :
- Niech się pani nie martwi, ten pierwszy bukiet jest od personelu naszej kliniki, a ten drugi od chłopca z oparzeniówki w podziękowaniu za nowe uszy ...
Wędkarz nad brzegiem jeziora łowi ryby, a obok siedzi jego żona. On zarzuca wędkę i po chwili wyciąga buta, zarzuca ponownie i wyciąga czajnik, zaraz potem łowi młynek do kawy, radio, telewizor, fotel, a żona na to :
- Bogdan, daj spokój, tam chyba ktoś mieszka ...
Co mówi taksówkarz terrorysta do wsiadającego pasażera ? - Gdzie pana wysadzić ?
Wezwanie do biurowca - gwałt na sprzątaczce, poszkodowana składa zeznania :
- No klęczę i myję podłogę, a ten zaszedł mnie od tyłu i wykorzystał !
- No, ale czemu pani nie uciekała ?
- Gdzie ? Na umyte ? !
Mąż do żony po powrocie z pracy :
- Kochanie, co zrobiłaś na obiad ?
- To samo, co wczoraj.
- Ale wczoraj nic nie było ...
- Bo zrobiłam na dwa dni.
Rusek, Niemiec i Polak razem zgubili się na pustyni, po paru dniach włóczęgi natrafili na pałac jakiegoś szejka. Długo nie myśląc, postanowili tam wejść, niestety po przekroczeniu paru metrów zostali złapani przez strażników i odprowadzeni do szejka.
- Za wtargnięcie na moją posiadłość zostaniecie wychłostani 20 razy biczem w plecy zanim zostaniecie wypuszczeni, ale że mam dobry dzień, to spełnię każdemu z was jedno życzenie, które będzie w stanie wspomóc was w przetrwaniu kary.
Pierwszy poszedł Rusek :
- Poproszę o przypięcie poduszki do pleców.
Zaczyna się chłosta, po 10 razach poduszka się rozerwała i Rusek był zmuszony wytrzymać kolejne 10 w okropnych katuszach. Drugi poszedł Niemiec :
- Poproszę o przypięcie 2 poduszek do pleców.
Poduszki wytrwały całą chłostę i Niemcowi nic się nie stało. Ostatni poszedł Polak :
- Jakie jest twoje życzenie ? - spytał szejk.
- Przypnijcie mi do pleców Niemca ...
Jedzie autobus, wsiada babuleńka, która zawsze jeździ tą linią, podbiega do kierowcy i pyta :
- Chłopcze drogi, chcesz orzeszka ?
- Bardzo chętnie babinko, dziękuję bardzo - i zjada orzeszka.
Kolejny dzień, znowu ta sama znajoma babuleńka wsiada :
- Chcesz, synku, orzeszka ? - pyta kierowcę.
- Oczywiście babciu, dziękuję bardzo - i zjada ze smakiem.
Sytuacja powtarza się kolejnego dnia, i kolejnego. Kierowca cieszy się z życzliwości babci, ale coś nie daje mu spokoju. Kolejnego dnia, kiedy ta sama babuleńka proponuje orzeszka, kierowca zjada, ale nie wytrzymuje i pyta :
- Babinko, tak mnie pani częstuje tymi orzeszkami, a pani sama nie je, dlaczego ?
- Widzisz, syneczku, nie mogę, nie mam zębów - uśmiecha się bezzębnymi dziąsłami.
- Rozumiem, a skąd w ogóle masz, babciu, takie pyszne orzeszki ?
- Z Toffifee ...
Żona się uparła, żeby ją Henio zabrał na dancing. Długo jej tłumaczył, że to bez sensu, że go to nie bawi, ale wreszcie ustąpił. Poszli, wchodzą do lokalu :
- Dzień dobry, panie Heniu ! - wita ich w progu portier.
Żona zdziwiona, w sali podbiega natychmiast kelner.
- Dla pana ten stolik co zwykle ?
Żona jeszcze bardziej zdziwiona, mąż tłumaczy, że pewnie go z kimś mylą. Podchodzi kelner.
- Dla pana to co zwykle ? A dla pani ?
Żona zaczyna się wściekać, zaczyna się występ, striptizerka ma właśnie zdjąć ostatni element odzieży i pyta kto z sali pomoże jej w tym.
- He-nio ! He-nio ! - skanduje cała sala.
Tego już żonie było za wiele, zerwała się i wybiegła z restauracji, Henio za nią, wsiedli do taksówki i jadą do domu, ona całą drogę robi mu wyrzuty, w końcu kierowca taksówki odwraca głowę i mówi :
- Co, panie Heniu, takiej brzydkiej i pyskatej dziwki tośmy jeszcze nie wieźli.
Przychodzi Pierre Curie do Marii i mówi :
- Kochanie, ależ ty dziś promieniejesz !
Maria, jak nikt, była tego dnia uradowana ...
Kazik od zawsze robił to co lubił : całował żonę, wślizgiwał się do wyrka i od razu zasypiał. Pewnego dnia obudził się obok podstarzałego faceta ubranego w biały szlafrok :
- Co ty robisz w moim łóżku ? I kim ty do cholery jesteś ? - zapytał zaskoczony facet.
- To nie jest twoja sypialnia, jestem Św. Piotr i jesteś w niebie. - dodał.
- Że co ? ? ! ! Twierdzisz, że jestem martwy ? ? Nie chcę umierać ! Jestem jeszcze na to za młody ! Chcę natychmiast wrócić na Ziemię !
- To nie takie proste - odpowiedział święty - Możesz wrócić jako kura, albo jako pies, wybór należy do ciebie.
Kazio pomyślał przez chwile i doszedł do wniosku, że bycie psem jest stanowczo za bardzo męczące, a życie kury wydaje się być miłe i relaksujące, bieganie po zagrodzie z kogutem nie może być takie złe.
- Chcę powrócić jako kura - odpowiedział.
W kilka sekund później znalazł się w skórze całkiem przyzwoicie upierzonej kury, nagle jednak poczuł, że jego kuper zaraz eksploduje, wtedy podszedł do niego kogut :
- Hey ! To pewnie ty jesteś tą nową kurą, o której mówił mi Św. Piotr ? - powiedział kogut.
- Jak ci się podoba bycie kurą ?
- No, jest ok, ale mam to dziwne uczucie, że mi kuper zaraz eksploduje.
- Ooo, no tak, to znaczy, że musisz znieść jajko - powiedział kogut.
- Jak mam to zrobić ?
- Gdaknij dwa razy i zaprzyj się jak najmocniej potrafisz.
Kazio zagdakał i zaparł się jak najmocniej potrafił, nagle "chluś" i jajko było już na ziemi.
- Łoł, to było zajebiste ! - powiedział Kazik.
Zagdakał jeszcze raz, zaparł się i wypadło z niego kolejne jajo, za trzecim razem, gdy zagdakał usłyszał krzyk swojej żony :
- Kazik, co ty robisz ? ! Obudź się ! Zasrałeś całe łóżko !
Przychodzi staruszka do lekarza i mówi :
- Panie doktorze, mam taki problem z gazami, ale tak naprawdę to mi nie przeszkadza. Moje bąki nigdy nie śmierdzą i są zawsze bardzo ciche, prawdę mówiąc, pierdnęłam już ze 20 razy, od kiedy jestem u pana w gabinecie i nie wiedział pan o tym, bo są bardzo ciche i wcale nie śmierdzą.
Doktor na to :
- Rozumiem, proszę zażywać te tabletki codziennie i wrócić do mnie za tydzień.
Po tygodniu babcia przychodzi z powrotem do gabinetu i mówi :
- Panie doktorze, nie wiem co, do cholery, pan mi dał, ale teraz moje bąki, choć nadal ciche, śmierdzą niemiłosiernie ...
- Dobrze - odpowiada lekarz - teraz, gdy już przeczyściliśmy pani nozdrza, zajmiemy się pani słuchem ...
Wchodzi facet do baru, podchodzi do gościa w rogu i pyta :
- Ty jesteś tym słynnym płatnym mordercą ?
- Tak.
- Jaka jest twoja stawka ?
- 10'000 zł od pocisku.
- A jak spudłujesz ?
- Ja nigdy nie pudłuję.
- OK, moja żona jest właśnie w motelu naprzeciwko, daję 20'000 zł, chcę, byś się nimi zajął.
Panowie wchodzą na dach baru, morderca wyjmuje snajperkę, podaje klientowi lornetkę.
- Którzy to ?
- Pokój numer 29, II piętro, okno po lewej. Chcę, żebyś zastrzelił tę sukę strzałem w głowę, a kolesiowi odstrzelił penisa.
Snajper splunął, spojrzał w celownik i czeka, w końcu klient pyta :
- No przecież ich widzisz, na co czekasz ?
- Daj jeszcze chwilę, z tego co widzę, za minutę zaoszczędzisz 10'000 zł.
Żona z sypialni zalotnie woła męża :
- Chodź no tu, bo zacznę bez ciebie !
- Ale jak to ?
- Tak samo, jak kończę.
Facet podjeżdża do prostytutki i pyta ją :
- Ile za numerek ?
- A ile masz ?
- 20 zł.
- Za mało.
- Dam jeszcze telefon.
Prostytutka ogląda proponowany telefon i po krótkim namyśle zgadza się. Po skończonym numerku facet daje jej 20 zł.
- A telefon ? - pyta się prostytutka.
- Pisz: 510- ...
- Wiesz kochanie - mówi mąż do żony - jesteśmy już 20 lat po ślubie, ale jeszcze nigdy nie zrobiłaś mi takiej dobrej kawy !
- Zostaw, to moja ...
- Ocena: 4.76%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Na poligonie znajduje się jezioro, na pomoście wędkują pułkownik i parę metrów dalej sierżant. Pułkownik moczy kija bez żadnych rezultatów, a sierżant co chwila ciągnie rybę za rybą. Pułkownik podchodzi i rozkazuje :
- Sierżancie, przesiądźcie się na moje miejsce.
Sierżant wykonuje grzecznie rozkaz i po zmianie stanowisk dalej goli ryby, a pułkownik znowu nic.
- Sierżancie, powiedzcie mi w czym tkwi tajemnica, że u was cała siatka, a ja nie mam nawet próby brania ?
- To taki nasz rodzinny sekret - mówi sierżant - zawsze na haczyk obok robaczka zakładam włos z damskiej piczki.
Nazajutrz pułkownik leży z pułkownikową w łóżku. Z zamiarem udania się na ryby przypomniał sobie o poradzie sierżanta. Ostrożnie podwinął więc kobicie koszulę nocną, delikatnie uchwycił jeden włosek i zdecydowanie pociągnął. Na to zaspana żona :
- Co sierżancie, znowu idzie pan na ryby ?
- Sierżancie, przesiądźcie się na moje miejsce.
Sierżant wykonuje grzecznie rozkaz i po zmianie stanowisk dalej goli ryby, a pułkownik znowu nic.
- Sierżancie, powiedzcie mi w czym tkwi tajemnica, że u was cała siatka, a ja nie mam nawet próby brania ?
- To taki nasz rodzinny sekret - mówi sierżant - zawsze na haczyk obok robaczka zakładam włos z damskiej piczki.
Nazajutrz pułkownik leży z pułkownikową w łóżku. Z zamiarem udania się na ryby przypomniał sobie o poradzie sierżanta. Ostrożnie podwinął więc kobicie koszulę nocną, delikatnie uchwycił jeden włosek i zdecydowanie pociągnął. Na to zaspana żona :
- Co sierżancie, znowu idzie pan na ryby ?
- Ocena: 4.76%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 
-
Misiek
- Posty: 3858
- Rejestracja: 20 sie 2020, 21:30
- Lokalizacja: Białystok
- Samochód: Ateca 1.5 DSG Xperience + Ford Galaxy
- Podziękował: 1143 razy
- Otrzymał podziękowań: 2505 razy
Re: Humor
Do gościa przy stoliku podchodzi kelner i pyta :
- Czy mógłby pan trochę szybciej jeść tą rybę ?
- A dlaczego ?
- Sanepid przyszedł ...
Jasio przybiega do mamy i mówi :
- Mamo, mamo, widziałem jak tatuś robił coś z pokojówką.
- Tak, a co takiego ?
- Najpierw ją całował, a potem dotykał, potem poszli do gabinetu, rozebrał ją i wsadził ...
- Nie chcę tego słuchać synku, w niedzielę, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy się dowiedzieli.
Nadeszła niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić, Jasio :
- No więc tatuś całował i dotykał pokojówkę, później zabrał ją do gabinetu, rozebrał i wsadził ... wsadził ... wsadził ... mamo, jak się nazywa to co ssiesz szoferowi ...
Jasio wpada spóźniony do szkoły, na schodach stoi dyrektor i woła :
- Dziesięć minut spóźnienia !
- Cholera, ja też - stwierdza Jasio ze zrozumieniem ...
Jest początek roku akademickiego, student postanawia, że tym razem solennie będzie przygotowywał się do zajęć, uczył systematycznie itd. Ale intuicja podpowiada mu :
- Stary, daj spokój, wystarczy jak zaczniesz w okolicy świąt, spokojnie, do sesji wszystkiego się nauczysz.
Student tak też zrobił. Nadeszły święta, student po wigilijnej kolacji postanowił trochę się pouczyć, a intuicja podpowiada mu :
- Przestań, przecież są święta, jak zajrzysz do książek dwa tygodnie przed sesją, to spoko, na pewno zakujesz.
Już trzy dni przed sesją, gorączka egzaminacyjna w pełni, student sięga po podręczniki, a intuicja na to :
- Co ty ? Przez dwa dni niczego się nie nauczysz, wejdziesz na egzamin i na pewno zdasz, jak ci podejdą pytania.
Dzień egzaminu, student przepuszcza kolejne osoby, jak mu każe intuicja, w końcu intuicja podpowiada mu :
- Wejdź teraz !
Student wszedł, wyciąga rękę po pytania, intuicja mówi :
- Nie te, weź następne.
Student wziął, otworzył i mówi :
- O, kur.a ...
A intuicja na to :
- O, ja pier.olę ...
Plebania, dzwonek do drzwi, otwiera ksiądz i widzi pijaka :
- W czym mogę pomóc ?
- Jestem Chrystusem.
- Nie jesteś.
- Jestem.
- Zwariowałeś ?
- Naprawdę, mogę to udowodnić.
Ksiądz się zgodził, pijaczyna zaciągnął go do pobliskiego baru, otworzył drzwi, a barman :
- Chryste, to znowu ty ?
Superman leci przez miasto, patrzy, a na dachu domu nago opala się Wonder Woman, w niezwykle zachęcającej pozycji z rozkraczonymi nóżkami. Superman niewiele myśląc, z prędkością pocisku zrobił nura między te nóżki, załatwił sprawę z prędkością dźwięku i odleciał.
- Co to było ? ! - spytała Wonder Woman.
- Nie wiem, ale strasznie boli mnie dupa - odparł Invisible Man.
Zmęczony mąż wraca z pracy, żona go pyta :
- Otworzyć ci puszkę ?
- Nie, cipuszkę później, najpierw bym coś zjadł.
Egzamin z anatomii na studiach medycznych. Przyniesiono dużą skrzynię z narządami ludzkimi przykrytą prześcieradłem. Student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i po dotyku ma zgadnąć, jaka to cześć ciała, jeśli zgadnie, zdaje egzamin. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę pod prześcieradło, maca i mówi :
- Wątroba.
Wyciąga, sprawdza, zdał. Wchodzi drugi, wkłada rękę, maca i mówi :
- Śledziona.
Wyciąga, nerka, nie zdał. Wchodzi studentka, wkłada rękę pod prześcieradło, maca, przesuwając rękę w prawo i w lewo, mówi :
- Kiełbasa.
Egzaminatorzy się uśmiechnęli, patrzą dziewczyna niczego sobie, dali jej więc drugą szansę. Dziewczyna ponownie maca przesuwając rękę znowu w prawo i w lewo i znów mówi :
- Kiełbasa.
- Proszę pani - mówi jeden z egzaminatorów - gdzie u człowieka jest kiełbasa ? Dajemy pani jeszcze jedną, ostatnią już szansę.
Studentka zdenerwowana maca, przesuwając ręką w prawo i w lewo, znowu w prawo, w lewo krzyczy sfrustrowana :
- NO, KIEŁBASA !
- Proszę wyciągnąć - mówi egzaminator.
Studentka wyciąga, patrzy ... i rzeczywiście kiełbasa. Egzaminatorzy popatrzyli na siebie zdziwieni i jeden mówi :
- Ty, Franek, to czym my wczoraj tę drugą flachę zagryzali ?
Na religii :
- Jasiu, ile jest Przykazań Bożych ?
- Dziesięć.
- A kościelnych ?
- Dwóch, pan Mietek i pan Józek.
Rozmowa dwóch znajomych :
- Mój wujek kandydował w ostatnich wyborach do sejmu.
- Serio ? I co teraz robi ?
- Nic, wybrali go.
Afganistan, góry, mały oddział żołnierzy radzieckich został okrążony przez miejscowych partyzantów, dowódca zarządza :
- Musimy zostawić kogoś, kto będzie pozostałych osłaniał, w ten sposób mamy szansę dotrzeć do swoich. Temu, kto się zgłosi na ochotnika, zostawimy hełm, trzy granaty i automat. Jeżeli będzie trzeba, to wyprawimy potem uroczysty pogrzeb, damy pośmiertnie odznaczenia bojowe. Ktoś na ochotnika ?
Zgłasza się Gruzin :
- Zostanę, ale pod warunkiem, że nie zostawicie mi jednego hełmu i trzech granatów, a trzy hełmy i jeden granat.
Zdziwili się, ale zgodzili się, zostawili Gruzina z trzema hełmami i jednym granatem i odpełzli niepostrzeżenie ku swoim. Minęła godzina, a nie usłyszeli żadnego wystrzału, ani żadnego wybuchu. Zdziwieni wrócili z powrotem, patrzą, siedzi Gruzin, wokół niego pełno broni, mundurów, suchego prowiantu, a opodal siedzą na wpół goli partyzanci, a Gruzin, mieszając hełmami, krzyczy :
- Prawo, lewo, góra, dół, kto powie, gdzie jest granat ?
Kucharz przychodzi do lekarza i mówi :
- Panie doktorze, ostatnio zauważyłem, że nie słyszę na jedno ucho.
- A na drugie ?
- Kotlet schabowy, frytki i sałatka z ogórków.
- Kochanie, wróciłem z pracy, jest może jakaś kolacja ?
- Tak, stoi w kuchni na stole.
- Gdzie ? Nic nie ma !
- Ot, debil, już 10 lat po ślubie, a ten się zawsze na to nabiera ...
- Czy mógłby pan trochę szybciej jeść tą rybę ?
- A dlaczego ?
- Sanepid przyszedł ...
Jasio przybiega do mamy i mówi :
- Mamo, mamo, widziałem jak tatuś robił coś z pokojówką.
- Tak, a co takiego ?
- Najpierw ją całował, a potem dotykał, potem poszli do gabinetu, rozebrał ją i wsadził ...
- Nie chcę tego słuchać synku, w niedzielę, podczas kolacji opowiesz to, żeby wszyscy się dowiedzieli.
Nadeszła niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi żeby zaczął mówić, Jasio :
- No więc tatuś całował i dotykał pokojówkę, później zabrał ją do gabinetu, rozebrał i wsadził ... wsadził ... wsadził ... mamo, jak się nazywa to co ssiesz szoferowi ...
Jasio wpada spóźniony do szkoły, na schodach stoi dyrektor i woła :
- Dziesięć minut spóźnienia !
- Cholera, ja też - stwierdza Jasio ze zrozumieniem ...
Jest początek roku akademickiego, student postanawia, że tym razem solennie będzie przygotowywał się do zajęć, uczył systematycznie itd. Ale intuicja podpowiada mu :
- Stary, daj spokój, wystarczy jak zaczniesz w okolicy świąt, spokojnie, do sesji wszystkiego się nauczysz.
Student tak też zrobił. Nadeszły święta, student po wigilijnej kolacji postanowił trochę się pouczyć, a intuicja podpowiada mu :
- Przestań, przecież są święta, jak zajrzysz do książek dwa tygodnie przed sesją, to spoko, na pewno zakujesz.
Już trzy dni przed sesją, gorączka egzaminacyjna w pełni, student sięga po podręczniki, a intuicja na to :
- Co ty ? Przez dwa dni niczego się nie nauczysz, wejdziesz na egzamin i na pewno zdasz, jak ci podejdą pytania.
Dzień egzaminu, student przepuszcza kolejne osoby, jak mu każe intuicja, w końcu intuicja podpowiada mu :
- Wejdź teraz !
Student wszedł, wyciąga rękę po pytania, intuicja mówi :
- Nie te, weź następne.
Student wziął, otworzył i mówi :
- O, kur.a ...
A intuicja na to :
- O, ja pier.olę ...
Plebania, dzwonek do drzwi, otwiera ksiądz i widzi pijaka :
- W czym mogę pomóc ?
- Jestem Chrystusem.
- Nie jesteś.
- Jestem.
- Zwariowałeś ?
- Naprawdę, mogę to udowodnić.
Ksiądz się zgodził, pijaczyna zaciągnął go do pobliskiego baru, otworzył drzwi, a barman :
- Chryste, to znowu ty ?
Superman leci przez miasto, patrzy, a na dachu domu nago opala się Wonder Woman, w niezwykle zachęcającej pozycji z rozkraczonymi nóżkami. Superman niewiele myśląc, z prędkością pocisku zrobił nura między te nóżki, załatwił sprawę z prędkością dźwięku i odleciał.
- Co to było ? ! - spytała Wonder Woman.
- Nie wiem, ale strasznie boli mnie dupa - odparł Invisible Man.
Zmęczony mąż wraca z pracy, żona go pyta :
- Otworzyć ci puszkę ?
- Nie, cipuszkę później, najpierw bym coś zjadł.
Egzamin z anatomii na studiach medycznych. Przyniesiono dużą skrzynię z narządami ludzkimi przykrytą prześcieradłem. Student wkłada rękę pod prześcieradło, maca i po dotyku ma zgadnąć, jaka to cześć ciała, jeśli zgadnie, zdaje egzamin. Wchodzi pierwszy student, wkłada rękę pod prześcieradło, maca i mówi :
- Wątroba.
Wyciąga, sprawdza, zdał. Wchodzi drugi, wkłada rękę, maca i mówi :
- Śledziona.
Wyciąga, nerka, nie zdał. Wchodzi studentka, wkłada rękę pod prześcieradło, maca, przesuwając rękę w prawo i w lewo, mówi :
- Kiełbasa.
Egzaminatorzy się uśmiechnęli, patrzą dziewczyna niczego sobie, dali jej więc drugą szansę. Dziewczyna ponownie maca przesuwając rękę znowu w prawo i w lewo i znów mówi :
- Kiełbasa.
- Proszę pani - mówi jeden z egzaminatorów - gdzie u człowieka jest kiełbasa ? Dajemy pani jeszcze jedną, ostatnią już szansę.
Studentka zdenerwowana maca, przesuwając ręką w prawo i w lewo, znowu w prawo, w lewo krzyczy sfrustrowana :
- NO, KIEŁBASA !
- Proszę wyciągnąć - mówi egzaminator.
Studentka wyciąga, patrzy ... i rzeczywiście kiełbasa. Egzaminatorzy popatrzyli na siebie zdziwieni i jeden mówi :
- Ty, Franek, to czym my wczoraj tę drugą flachę zagryzali ?
Na religii :
- Jasiu, ile jest Przykazań Bożych ?
- Dziesięć.
- A kościelnych ?
- Dwóch, pan Mietek i pan Józek.
Rozmowa dwóch znajomych :
- Mój wujek kandydował w ostatnich wyborach do sejmu.
- Serio ? I co teraz robi ?
- Nic, wybrali go.
Afganistan, góry, mały oddział żołnierzy radzieckich został okrążony przez miejscowych partyzantów, dowódca zarządza :
- Musimy zostawić kogoś, kto będzie pozostałych osłaniał, w ten sposób mamy szansę dotrzeć do swoich. Temu, kto się zgłosi na ochotnika, zostawimy hełm, trzy granaty i automat. Jeżeli będzie trzeba, to wyprawimy potem uroczysty pogrzeb, damy pośmiertnie odznaczenia bojowe. Ktoś na ochotnika ?
Zgłasza się Gruzin :
- Zostanę, ale pod warunkiem, że nie zostawicie mi jednego hełmu i trzech granatów, a trzy hełmy i jeden granat.
Zdziwili się, ale zgodzili się, zostawili Gruzina z trzema hełmami i jednym granatem i odpełzli niepostrzeżenie ku swoim. Minęła godzina, a nie usłyszeli żadnego wystrzału, ani żadnego wybuchu. Zdziwieni wrócili z powrotem, patrzą, siedzi Gruzin, wokół niego pełno broni, mundurów, suchego prowiantu, a opodal siedzą na wpół goli partyzanci, a Gruzin, mieszając hełmami, krzyczy :
- Prawo, lewo, góra, dół, kto powie, gdzie jest granat ?
Kucharz przychodzi do lekarza i mówi :
- Panie doktorze, ostatnio zauważyłem, że nie słyszę na jedno ucho.
- A na drugie ?
- Kotlet schabowy, frytki i sałatka z ogórków.
- Kochanie, wróciłem z pracy, jest może jakaś kolacja ?
- Tak, stoi w kuchni na stole.
- Gdzie ? Nic nie ma !
- Ot, debil, już 10 lat po ślubie, a ten się zawsze na to nabiera ...
- Ocena: 4.76%
Hmmm, to dziwne, u mnie działa normalnie 




