Przy takim szczęściu powinienem zagrać w lotto.

_______________
Pozdrawiam
Grzegorz

Coś tam chyba czułeś podskórnie, bo przecież kupiłeś dwa haki

Tak, faktycznie. Teraz widzę, że ten łukowaty kształt to jest wygięty wózek
I co, znów urwał, nieźle ! Dobrze, że byłeś przezorny i zamówiłeś od razu dwa, na wszelki wypadek. Jak to mówi stare przysłowie doświadczonych rowerzystów : PZU, czyli Przezorny Zawsze Ubezpieczony. A jak wcześniej, miałeś już ogólnie takie przygody ? Na Twoim miejscu faktycznie spróbowałbym zagrać w Lotto, jakby się udało miałbyś na części zapasowe, a jakby dobrze poszło, to może i na jeszcze lepszy rower.
Właśnie tak.Maper pisze:Tutaj na zdjęciu wózek przerzutki jest już zgięty. Przed tą awarią łańcuch zapewne szedł prosto.
No nie do końca, za pierwszym razem urwałem, hak, czyli kawałek aluminium, który mocuje przerzutkę do ramy roweru.Misiek pisze:I co, znów urwał, nieźle ! Dobrze, że byłeś przezorny i zamówiłeś od razu dwa, na wszelki wypadek. Jak to mówi stare przysłowie doświadczonych rowerzystów : PZU, czyli Przezorny Zawsze Ubezpieczony. A jak wcześniej, miałeś już ogólnie takie przygody ? Na Twoim miejscu faktycznie spróbowałbym zagrać w Lotto, jakby się udało miałbyś na części zapasowe, a jakby dobrze poszło, to może i na jeszcze lepszy rower.
Myślę, że hak zadziała na siły, które uderzają w przerzutkę lub jej korpus, wtedy powodują jego wygięcie i urwanie.Maper pisze:Można sobie pożartować, że nowy hak okazał się zbyt mocny. Bo powinien on pełnić rolę takiego bezpiecznika, który pęka najpierw, nim uszkodzeniu ulegnie przerzutka. Ale tak to bywa z przerzutkami, gdy jeździ się w terenie. Korzenie, luźne gałęzie, kamienie. Takie rzeczy po prostu się zdarzają.
I właśnie dlatego, być może niesłusznie (poprawcie, wyprowadźcie mnie z błędu, poinstruujcie mnie), od zawsze nie lubiłem "zewnętrznych" przerzutek, a za to uwielbiałem "skrzynię biegów" w tylnej piaście. Mało tego, że przerzutkami zawsze można o coś zahaczyć, nawet niekoniecznie podczas jazdy terenowej, czy w lesie, i uszkodzić, to w młodości zawsze miałem z nimi różne problemy. Nie radziłem sobie z ich regulacją i przez to stale coś się źle przełączało, łańcuch przeskakiwał, czy nie wskakiwał na właściwe koło zębate. Prawdopodobnie, tak jak w każdej innej branży technicznej, i tu sporo się od tamtego czasu pozmieniało, bo te moje problemy były ze 40 - 30 lat temu, ale niesmak i pamięć o ciągłych problemach pozostał.Maper pisze: ↑07 lip 2025, 11:23Można sobie pożartować, że nowy hak okazał się zbyt mocny. Bo powinien on pełnić rolę takiego bezpiecznika, który pęka najpierw, nim uszkodzeniu ulegnie przerzutka. Ale tak to bywa z przerzutkami, gdy jeździ się w terenie. Korzenie, luźne gałęzie, kamienie. Takie rzeczy po prostu się zdarzają.