To jak, wszyscy już wytańczeni, wybawieni, wystrzelani i wyświętowani ? W takim razie życzę wszystkim NA PRAWDĘ wszystkiego najlepszego w Nowym 2026 Roku, nie tak jak mnie, że firma zrobiła mi noworoczną "niespodziankę" i ponownie po 10 latach zmniejszyła o połowę etat

, więc :
Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę ? Dwa tygodnie temu były moje trzydzieste (z hakiem) urodziny, ale jakby nikt tego nie zauważył. Miałem nadzieję, że rano przy śniadaniu przynajmniej żona złoży mi życzenia, może nawet będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie", nie mówiąc już o życzeniach, nic, po prostu cisza. Myślałem, że chociaż dzieci będą pamiętały, ale zjadły śniadanie nie odzywając się ani słowem. Kiedy jechałem do pracy czułem się samotny i niedowartościowany, ale jak tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i od razu poczułem się dużo lepiej : "No, wreszcie ktoś pamiętał !". Pracowałem do drugiej, około drugiej sekretarka weszła i powiedziała :
- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może zjemy gdzieś razem obiad ?
Zgodziłem się, to była najmilsza rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji, zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina. W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała :
- Dzisiaj jest taki piękny dzień, czy musimy wracać do biura ?
- Właściwie to nie - stwierdziłem.
- No to chodźmy do mnie - zaproponowała.
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę, a ona zaproponowała :
- Czy nie masz nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni przebrać się w coś wygodniejszego ?
- Jasne ! - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni i po kilku minutach wyszła niosąc tort urodzinowy razem z moją żoną, dziećmi i teściową, wszyscy śpiewali "Sto lat" a ja, kur.a, siedziałem na kanapie w samych skarpetkach !
Pewna pani wybrała się na wycieczkę do Indii. Zobaczyła tam zaklinacza węży, który grał melodię na piszczałce, a przed nim prężyła się i gięła kobra królewska. Pani dowiedziała się, że ta piszczałka potrafi podniecić każde podobne stworzenie. Zapragnęła ją nabyć, aby zastosować w domu, bo jej staremu jakoś ten jego "interes" przestał się prężyć. Zaklinacz mocno się targował, ale kiedy już osiągnął przyzwoitą cenę, nie tylko sprzedał instrument, ale dodatkowo nauczył paniusię grać właściwą melodię. Kobieta wróciła do domu w środku nocy, cichutko weszła i zobaczyła, że mąż śpi. Nie budząc go, zbliżyła się, wyjęła piszczałkę i zaczęła cichutko grać, po chwili kołdra drgnęła, a później zaczęła się pomalutku delikatnie unosić coraz wyżej i kołysać w różne strony. W pewnej chwili pani nie wytrzymała, przerwała grę, zrzuciła sukienkę, zerwała kołdrę i ujrzała wyprężonego, półmetrowego ... tasiemca.
Pewien kowal miał sad. Przechadzając się po tym sadzie i uważnie obserwując drzewa, doszedł do wniosku, że ktoś mu kradnie jabłka. Postanowił więc zaczaić się w nocy na złodzieja, tak tez zrobił, przyczaił się w kryjówce, nagle słyszy, że ktoś buszuje na jednym z drzew, podbiega do tego drzewa i chwyta oprawce za jaja, mocno ściska i pyta :
- Kto tam ?
Nikt się nie odzywa, więc kowal jeszcze raz pyta, mocniejszym głosem i coraz bardziej zaciska ręce na jajach :
- Kto tam ?
Nadal nikt się nie odzywa, więc kowal wkurzony, ściska jaja ile ma sil w rekach i jeszcze raz pyta :
- Kto tam ?
Nagle złodziej odpowiada :
- JJJJJaaaaaasssiu !
Kowal myśli : "W wiosce jest 40 Jasiów", wiec pyta :
- Który ?
Jasiu odpowiada :
- Niiiiemowa.
Mąż przychodzi do domu i siada na kibelku, żona krząta się po mieszkaniu i słyszy, że z kibla dochodzą jakieś postękiwania, myśli sobie :
- Zrobię mu kawał - i gasi światło.
Po chwili z kibla słychać krzyk :
- O ku.wa !
Przerażona żona otwiera drzwi, zapala światło, a mąż mówi z ulgą :
- Eh ! Już myślałem, że mi oczy pękły.
Nowy oficer przyjeżdża do polskiej bazy wojskowej na pustyni w Iraku i pyta żołnierzy :
- Jak tam wasze życie seksualne ?
Żołnierz odpowiada :
- Do miasta dosyć daleko, ale mamy taka starą wielbłądzicę.
Pyta się kolejnego i słyszy taką samą odpowiedź.
- To zaprowadźcie mnie do niej - mówi oficer.
Po pół godzinie wychodzi, zasuwając rozporek :
- Niezła, stara, ale niezła.
- Faktycznie niezła - odpowiada żołnierz - do miasta w pół godziny dowiezie ...
Młoda, śliczna sekretarka w pierwszym dniu pracy stoi i duma z lekko niepewną miną nad niszczarką dokumentów. Oczarowany nią kolega z pracy postanawia wybawić dziewczynę z opresji i pyta :
- Mogę ci w czymś pomóc ?
- Pokaż mi jak to działa.
Chłopak bierze dokumenty i wkłada do niszczarki :
- Bardzo ci dziękuję, a którędy wychodzą kopie ...
Na czterdziestą rocznicę ślubu dwoje staruszków wybrało się do swojej ulubionej kawiarenki, usiedli przy stoliku i zaczęli prowadzić rozmowę :
- Pamiętasz, kochanie, to tutaj zaprosiłeś mnie ponad 40 lat temu, było nam tak wspaniale.
- A ty pamiętasz jak było wspaniale, kiedy po wyjściu stąd poszliśmy w stronę parku, a kiedy mijaliśmy ogrodzenie, nagle wzięła mnie taka
chcica, oparłaś się o płot, a ja cię zerżnąłem.
- Tak, pamiętam, a może by to powtórzyć i dzisiaj ? Ja jeszcze mogę, a ty ?
- Ja też, chodźmy szybko, bo już zaczynam się podniecać.
Po tych słowach niemal wybiegli z kawiarenki. Całą rozmowę usłyszał przypadkiem chłopak siedzący przy sąsiednim stoliku, pomyślał więc, że
ciekawie będzie zobaczyć, czy faktycznie dwoje staruszków odważy się uprawiać seks w parku. Poszedł za nimi i oto co zobaczył : babcia podwinęła spódnicę i ściągnęła majtki, dziadek nawet nie fatygował się ze ściąganiem czegoś tylko rozpiął rozporek, oparł babcię o płot i ostro zabrał się do roboty. Na to co nastąpiło potem, chłopak znał tylko jedno określenie : rżnięcie stulecia. Nie widział nigdy czegoś podobnego na filmie, żaden znajomy o czymś takim mu nie mówił, no i oczywiście nie znał tego z własnych doświadczeń. Dziadek posuwał babcię wręcz w fenomenalnym, iście olimpijskim tempie, tempie którego nikt by chyba nie wytrzymał. Byłby to niewątpliwie sprint, gdyby nie fakt, że dziadek "pracował" przez niemal godzinę nie przestając nawet przez sekundę i ani razu nie zwalniając tempa. Tyłek mu chodził niewiele wolniej niż kolibrowi skrzydełka i dopiero po około godzinie zmęczeni kochankowie opadli na ziemię i ciężko oddychali przez kolejną godzinę. Jaki jest jego sekret : gdybym ja tak posuwał, to nie miałbym najmniejszego problemu z kobietami, muszę poznać jego sekret, pomyślał sobie chłopak, zebrał się na odwagę i podszedł do wycieńczonej pary :
- Przepraszam pana najmocniej - powiedział - ale muszę poznać pana sekret. Jeśli potrafi pan tak ostro uprawiać seks w tym wieku, to 40 lat temu musiał być pan wręcz niesamowity !
- Synu, 40 lat temu ten pier.olony płot nie był pod napięciem ...
Zespół naukowców badał kameleona, postawili zatem zwierzę na czerwonym kawałku materiału, w mgnieniu oka kameleon stał się czerwony. Następnie naukowcy postawili kameleona na żółtym kawałku materiału, kameleon ponownie stał się żółty. Podobne testy przeprowadzono dla materiałów o różnych kolorach : zielonym, niebieskim, brązowym. Na koniec eksperymentu naukowcy rozsypali kolorowe konfetti i postawili na nim kameleona. Ku wielkiemu zdziwieniu naukowców kameleon westchnął ciężko, odwrócił łeb w ich stronę i powiedział :
- Weźcie wy się wszyscy ode mnie odpier.olcie !
Klient pyta się sprzedawcę :
- A ten odkurzacz to mocno ssie ?
- Panie, aż łzy lecą ! - z pełną powagą odrzekł sprzedawca.
U lekarza :
- Panie doktorze, mam kłopoty z zaśnięciem.
- Proszę brać te czopki, są bardzo mocne.
Przy następnej wizycie pacjent prosi :
- A czy mógłbym dostać coś słabszego, bo jak się budzę, to mam jeszcze palec w tyłku.
Raz do rzeźni, rzeczki brzegiem
sześć prosiątek szło szeregiem.
Z drugiej strony szło dziewczęcie
i o dziwo też na rżnięcie.
Pewnego dnia pewna starsza dama przyszła do Deutsche Bank'u z torbą pełną pieniędzy, podeszła do stanowiska i poprosiła o prywatną rozmowę z prezesem banku, gdyż chciała otworzyć konto, ale "Proszę zrozumieć, chodzi o wielka sumę pieniędzy !". Po długotrwałych dyskusjach pozwolono starszej pani spotkać się z prezesem, bo w końcu nasz klient, nasz pan. Prezes spytał o kwotę, jaką starsza pani zamierzała wpłacić, ona zaś odpowiedziała, że chodzi o 50 milionów EURO, po czym otworzyła torbę, żeby go przekonać, iż tak jest w rzeczywistości.. Naturalnie zaciekawiony prezes pyta o pochodzenie tych pieniędzy :
- Szanowna pani, jestem zaskoczony ilością pieniędzy, jaką ma pani w gotówce przy sobie ! Jak pani tego dokonała ?
A przyszła klientka na to :
- Całkiem prosto, zakładam się.
- Zakłada się pani ? - pyta prezes - Ale o co ?
Starsza pani odpowiada :
- Cóż, o wszystko co możliwe, na przykład mogę się z panem założyć o 25 tys EUR, że pańskie jaja są kwadratowe.
Prezes zaśmiał się głośno i powiedział :
- Przecież to śmieszne ! W ten sposób nie mogłaby pani nigdy tak dużo zarobić.
- Cóż, może pan nie wierzyć, ale przecież powiedziałam, że w ten sposób zarobiłam moje pieniądze. A czy byłby pan gotowy założyć się ze mną ?
- Ależ oczywiście - odpowiedział prezes, w końcu szło o mnóstwo pieniędzy - zakładam się z panią o 25 tys EUR, że moje jaja nie są kwadratowe.
Starsza pani odpowiada :
- Zakład stoi, ale ponieważ stawką są duże pieniądze, czy mogę przyjść jutro o 10.00 razem z moim prawnikiem, żeby sprawdzić naocznie i przy świadku ?
- Jasne - prezes wykazał zrozumienie.
Całą noc prezes był niesamowicie nerwowy i spędził wiele godzin na sprawdzeniu, czy jego jaja znajdują się w swojej dotychczasowej, okrągłej, czy jajowatej, formie, z jednej i drugiej strony. W końcu przy pomocy głupiego testu osiągnął 100 procentową pewność. Wygra ten zakład !
Następnego ranka o 10.00 starsza dama przyszła ze swoim prawnikiem do banku, przedstawiła sobie obu panów i powtórzyła, iż chodzi o zakład, którego stawka jest 25 tys EUR. Prezes zaakceptował zakład, iż jego jaja nie są kwadratowe i w celu przekonania się o tym fakcie, dama poprosiła go o opuszczenie spodni. Prezes opuścił spodnie, starsza pani nachyliła się, spojrzała uważnie i spytała ostrożnie, czy może dotknąć jego jaj.
- No dobrze - odpowiedział prezes - 25 tys EURO są tego warte i mogę zrozumieć, że chce się pani do końca przekonać.
Starsza pani ponownie się nachyliła i wzięła "piłeczki" w swoje dłonie, wtedy prezes zauważył, że prawnik zaczyna nerwowo uderzać głową w ścianę, prezes pyta wiec kobietę :
- Co się stało z tym pani prawnikiem ?
A ona na to ze spokojem :
- Nic, niedawno założyłam się z nim tylko o 100 tys EURO, że dzisiaj o godz. 10.00 będę trzymała w dłoniach jaja prezesa Deutsche Bank'u.
Idzie sobie chrześcijanin przez dżunglę, widzi lwa, zaczyna się modlić :
- Boże, spraw, aby ten lew miał chrześcijańskie zamiary !
Lew :
- Boże, pobłogosław ten posiłek, który za chwilę będę spożywał !
Rozmawia Kowalski z Nowakiem :
- Popatrz, jest wiosna, wszystko kwitnie i spod ziemi wychodzi - mówi Nowak.
- Przestań, ja miesiąc temu teściową pochowałem ...
ND