No więc niestety dzisiaj jest ostatnia porcja dowcipasów z mojego podstawowego źródła (ND), ale nie martwcie się, bo powracam do kontynuacji eksploracji mojego pierwszego źródła (NI), więc nie zostawię Was bez 3xtygodniowej dawki dobrego humoru (mam nadzieję). Część może się powtarzać (mimo kasowania ewidentnych powtórek), bo przy takim "przemiale" / ilości nie jestem w stanie wszystkich ich spamiętać, więc mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Pani w szkole kazała dzieciom napisać wypracowanie, które miałoby się kończyć zdaniem : "Matka jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta dzieci :
- No przeczytajcie, co napisaliście, może zaczniemy od Małgosi.
- Mama jest kochająca, przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna.
- Gosiu, siadaj, 5, teraz Pawełek.
- Mama wyprowadza nas na spacery, kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna.
- Pawełku, siadaj, 5.
Pani przepytała prawie całą klasę, pozostał tylko Jasio :
- Jasiu, a ty, co napisałeś ?
- W domu balanga, a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan. Nagle wódka się skończyła, więc matka mówi do mnie : Jasiek, skocz do lodówki, przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni : Matka ! Jest tylko jedna !
Rozmawia dwóch kolegów :
- W sprawach seksu, to wiesz, ja ... wszystko co się rusza ...
- Ja aż takich ograniczeń sobie nie stawiam.
Mężczyzna około 40 pomykał szosą w swoim nowiutkim Porsche. Kiedy już dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość we wstecznym lusterku zobaczył charakterystyczne czerwono niebieskie migające światełka. Pewien mocy swojego samochodu ostro przyspieszył, ale wóz policyjny nie dawał za wygraną (pewnie to ci z grupy Speed). Po chwili zdał sobie jednak sprawę, że w ten sposób może przysporzyć sobie wielu kłopotów i zjechał na pobocze. Policjant podszedł do niego, bez słowa sprawdził prawo jazdy i powiedział :
- To był dla mnie długi dzień, zbliża się koniec mojej zmiany, na dodatek jest piątek trzynastego, mam dość papierkowej roboty, wiec jeśli znajdzie pan jakieś dobre wytłumaczenie na swoją ucieczkę, to pozwolę panu odjechać bez mandatu.
Mężczyzna pomyślał chwilkę i powiedział :
- W zeszłym tygodniu moja żona zostawiła mnie dla jakiegoś policjanta, bałem się, że chciał mi ją pan oddać.
- Życzę miłego weekendu - powiedział policjant i odjechał.
Jeżyk wybrał się z Krecikiem na włam. Wleźli do domku myśliwego i po ciemku macają, co warto skroić. Krecik ma większego czuja i znajduje sporo fantów, ale Jeżyk też daje radę. W pewnym momencie Krecik wymacał lufę od fuzji i włożył do środka głowę. Traf chciał, że w tym samym czasie Jeżyk wymacał kolbę. Nie trzeba długo tłumaczyć, że Jeżyk nacisnął spust ... huk, wystrzał i ... Krecik leży bez głowy na podłodze i trzęsie się w konwulsjach. Podsuwa się Jeżyk, wymacał trzęsące się ciało Krecika i mówi :
- Ty się nie śmiej, bo ja chyba ogłuchłem !
Jechał facet samochodem, a że samochód dobry, szybki, to sobie nie żałował. Mimo, że mokro, ślisko to na liczniku 150 km/h ... 180 km/h ... 220 km/h ... 250 km/h., aż tu nagle zakręt, za zakrętem furmanka. Nic się nie dało zrobić, jedno wielkie rozpierdziu, z furmanki drzazgi, konie latają w powietrzu, woźnicy urwało nogi. Zatrzymał się facet po kilkuset metrach hamowania i patrzy, ale jatka. Nic to myśli, jatka nie jatka, może ktoś przeżył i trzeba mu pomoc. Podchodzi bliżej, a tam konie z bebechami na wierzchu, ledwo dychają. Jakoś trzeba by je dobić, co się ma gadzina męczyć. Złapał za siekierę, która wypadła z furmanki i do jednego konia, do drugiego, dorżnął na śmierć. Stoi i rozgląda się, co dalej, zauważył woźnicę, a woźnica na to, podciągając koc i przykrywając urwane nogi :
- Paaanie ! Nawet mnie nie drasnęło !
Uchlał się nieco Bożek i napruty zasnął sobie na cmentarzu. Budzi się zdziwiony rankiem i patrzy, a kawałek dalej grabarz kopie grób. Pomyślał sobie Bożek, że zażartuje sobie z grabarza i go przestraszy. Skrada się do niego po cichu i ... uooooo ... ale grabarz ani drgnie. Zasmucony nieczułością grabarza Bożek wychodzi z cmentarza. Za bramą zobaczył, że rozwiązało mu się sznurowadło. Schyla się, aby zawiązać, aż tu nagle łup, coś go w plecy jak nie palnie. Wywrócił się, obraca głowę, a tam stoi grabarz z łopatą i mówi :
- Żartujemy, straszymy, bawimy się, OK, ale poza cmentarz to nie wychodzimy ...
Szalejący kryzys finansowy, dzwoni bankier do bankiera :
- Cześć stary, jak sypiasz ?
- Jak niemowlę !
- Żartujesz ?
- Nie, co ty, wczoraj cala noc płakałem i dwa razy się zesrałem.
Policja złapała dwóch handlarzy narkotyków i zaprowadziła ich przed Sąd. Sędzia :
- Wiecie, co, chłopaki ? Wyglądacie mi generalnie na porządnych, więc dam wam jedną szansę. Wypuszczę was, ale pod warunkiem, że przekonacie kilka osób, aby przestały brać narkotyki. No więc idźcie już i jutro stawcie się u mnie i powiedzcie mi o swoich dokonaniach.
Nazajutrz obaj przychodzą :
- No i jak ? - pyta sędzia pierwszego z nich.
- Udało mi się 7 ludzi odciągnąć od narkotyków.
- O, to nieźle, a w jaki sposób to zrobiłeś ?
- No, narysowałem im dwa kolka : "O" i "o", jedno większe, drugie mniejsze, no i wytłumaczyłem im, że to większe to jest mózg człowieka, który nie bierze, a to mniejsze to mózg człowieka, który ćpa.
- No to bardzo sprytnie. To zgodnie z umową jesteś wolny. A ty ? Ilu ludzi przekonałeś ? - zwraca się do drugiego.
- 75 osób.
- Ile ? ! A w jaki sposób ? !
- No ja bardzo podobnie jak kolega, też narysowałem im dwa kółka : "o" i "O" i powiedziałem im, że to mniejsze, to jest ich odbyt zanim trafią za narkotyki do pudła ...
Dentysta schyla się właśnie nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie :
- Czy mi się tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach ?
Pacjent spokojnym głosem :
- To tylko taka mała asekuracja, bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali, prawda panie doktorze ?
Szefowie największych banków zorganizowali mistrzostwa świata we włamywaniu się do sejfu. Zasada była taka : reprezentacja kraju ma minutę na włamanie się do sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie zapala się światło, co jest równoznaczne z przegraną. Pierwsi wystartowali Niemcy, mija minuta, nie udało się. Następnie startują Hiszpanie, ta sama sytuacja. Potem kolejni są Holendrzy, Szwedzi, Portugalczycy, nie udaje się nikomu. W końcu startują Polacy. Po minucie pan wciska przycisk, ale światło nie zapala się. Jeden Polak mówi do drugiego :
- Rychu, mamy już tyle kasy, na ch.j ci jeszcze ta żarówka ?
Narąbany facet w knajpie postanowił kupić sobie jeszcze ćwiarteczkę do chatki. Było późno, więc chciał cichaczem wejść do domu, żeby nie zbudzić żony. Przed domem wsadził sobie ćwiarteczkę do tylnej kieszeni w spodniach, a że był tak nawalony, to przed samym mieszkaniem potknął się i wypieprzył. Rozbił flaszkę, pokaleczył sobie tyłek, więc szybko cichutko do domu i prosto na palcach do łazienki zrobić opatrunek, żeby nie zakrwawić pościeli. Ściągnął spodnie, wypiął zakrwawiony tyłek w stronę lustra i robi opatrunek. Zakłada plastry, jeden, drugi, trzeci ... i położył się cichutko do łóżka. Rano żona z mordą budzi go :
- Ty pijaku pieprzony, nie dosyć, że przychodzisz nad ranem do domu pijany, to jeszcze cala kołdra we krwi ! A już nie wiem do cholery, na co te
plastry na tym lustrze poprzyklejałeś !
ND last
