- O rany, kiedyś to człowiek miał do wyboru masło, albo margarynę, a teraz masło ma siedem nazw.
Kuba tylko się uśmiechnął.
- Babciu, tu trzeba uważać, bo łatwo się nabrać na promocje.
- Dziecko, ja przeżyłam czasy kartek, mnie żadna promocja nie oszuka.
Po chwili babcia stanęła przy stoisku z kawą :
- Zobacz, Kuba, druga za pół ceny, to się opłaca !
- Ale babciu, to kawa bezkofeinowa.
- No to co ? Wypijesz dwa razy więcej i dalej nie zaśniesz z wrażenia.
Następnie zatrzymała się przy dziale z elektroniką :
- Telewizor w promocji ! - zawołała - 65 cali !
- Babciu, po co ci aż taki duży ?
- Żeby lepiej widzieć, jak w serialu płaczą.
Przy kasie okazało się, że kupiła : trzy kawy, paczkę baterii, lampkę nocną i ... karmę dla kota.
- Babciu, ale przecież ty nie masz kota !
- Ale była promocja, a nuż kiedyś się przyda, albo przyjdzie jakiś głodny.
Wieczorem, gdy wróciła do domu, zadzwoniła do sąsiadki :
- Wiesz, Halinko, kupiłam dziś tyle rzeczy, że sama się zaskoczyłam.
- I wszystko potrzebne ? - spytała sąsiadka.
- Nie wiem, ale były w promocji.
Wnuczek Pawełek przyszedł do babci z zeszytem w ręku i miną jak po burzy.
- Co się stało, kochanie ? - zapytała babcia.
- Dostałem trójkę z wypracowania ...
- A o czym pisałeś ?
- Temat był : "Moja bohaterka".
- I co, napisałeś o mnie ? - uśmiechnęła się babcia.
- No właśnie, a pani powiedziała, że to nierealne.
Babcia aż się zakrztusiła herbatą :
- Co znaczy "nierealne" ?
- No, że babcia, która jeździ na rowerze, gra w karty online i zna wszystkie memy, to przesada.
Babcia tylko się zaśmiała :
- To idź jutro i powiedz pani, że przesada to dopiero będzie, jak babcia założy sobie Tik Toka.
Pawełek spojrzał szeroko otwartymi oczami :
- Babciu, ty wiesz, co to jest Tik Tok ? !
- Wiem, ale spokojnie, nie tańczę ... jeszcze.
Na drugi dzień pani przeczytała wypracowanie jeszcze raz. Po lekcji podeszła do Pawełka i powiedziała z uśmiechem :
- Wiesz co, może i twoja babcia jest wyjątkowa, ale niech przyjdzie kiedyś na spotkanie klasowe.
- Lepiej nie - odparł wnuczek - bo wszystkich zawstydzi.
Idzie dwóch pijaczków i zastanawiają się wspólnie na głos czym by się dzisiaj "podelektować", nagle mijają cysternę piwa :
- Franuś, to może piwko ?
- Eee, piwko, piwko. Piwko, to se na jutro zostawmy.
Idą dalej, idą, idą, nagle mijają cysternę wina.
- Franuś, to może winka ?
- E tam, winka, a co ja, jakiś burżuj jestem ?
Idą dalej, idą, nagle mijają cysternę wódki :
- No teraz, Franek, nie odmówisz.
- Eee, no wiesz, w sumie to tak, ale piwo było, wino było, wódka jest, to może coś jeszcze znajdziemy ?
Idą dalej, idą, idą, nagle mijają cysternę paliwa rakietowego.
- Ty, Franek, piłeś to kiedyś ?
- No nie.
- To pijemy !
Piją, piją, napili się tak, że świata nie widzieli, rano jeden dzwoni do drugiego :
- Franek, wstałeś ?
- A tak ...
- I jak się czujesz ?
- Stary, cuuudoownie ! Żadnego kaca, nawet główka nie boli, czuję się jak młody Bóg !
- A ... srałeś już ?
- Nie ...
- To nie sraj, bo z Londynu do ciebie dzwonię ...
Po zjedzonym obiedzie w restauracji małżeństwo wsiadło do samochodu i odjechało. Po trzydziestu kilometrach żona mówi do męża :
- Zawracamy, zostawiłam torebkę.
Mąż wyzywa ją od najgorszych i zawrócili. Na parkingu żona wysiada z samochodu i idzie po torebkę, a za nią woła mąż :
- To przy okazji weź moją czapkę ...
Żona pyta męża :
- Jutro masz urodziny, jak chcesz bym cię uszczęśliwiła w sypialni ?
- Nie budź mnie.
Sędzia pyta w sądzie :
- Przyczyna waszego rozwodu ?
- Dowiedziałam się, Wysoki Sądzie, że właścicielem mieszkania, które wynajmowaliśmy przez dwa lata, był mój mąż.
- O, rzesz, geniusz !
Na czasie :
Stara chińska mądrość mówi : Im dalsza rodzina, tym mniejszy znicz.
- Dlaczego zatrudnia pan w swojej firmie tylko żonatych mężczyzn ?
- Bo są przyzwyczajeni do codziennych poniżeń i obelg, a poza tym nie spieszy im się, żeby punktualnie wychodzić z roboty.

NI





